Miliarder rzucił pieniędzmi, dla niego zabrakło miejsca. Teraz może być gwiazdą polskiej ligi
Często duże transfery rodzą się z przypadku. Tak było w przypadku K.J. Jacksona, który z pewnością nie trafiłby do Polski, gdyby nie fakt, że w PAOK-u Saloniki pojawił się nowy właściciel. Ten od razu rzucił wielkimi pieniędzmi i dokonał spektakularnych transferów. - Pozbyli się mnie z dnia na dzień - wspomina Amerykanin.

W niedzielę przedstawiciele Tauron GTK Gliwice poinformowali o transferze K.J. Jacksona (187 cm, gracz obwodowy). To duży i zaskakujący ruch ze strony klubu, który wygrał zaledwie dwa mecze w rozgrywkach. Nie ma co ukrywać, że to jeden z głośniejszych ruchów kadrowych w ostatnim czasie w ORLEN Basket Lidze.
W środowisku dużym echem odbiła się informacja o najnowszym transferze Tauron GTK Gliwice. Trenerzy i prezesi innych klubów byli mocno zaskoczeni faktem, że taki gracz, który do niedawna występował w PAOK-u Saloniki, wylądował w jednej z najsłabszych ekip w Polsce.
Miliarder rzucił pieniędzmi
Nazwisko K.J. Jacksona robi naprawdę spore wrażenie. To zawodnik, który ostatnio występował w greckim PAOK-u Saloniki, w zespole, który z powodzeniem rywalizuje na dwóch frontach (liga grecka - 3. miejsce, bilans 8:2 i FIBA Europe Cup - bilans 7:1). W ośmiu spotkaniach ligi greckiej zawodnik notował średnio 12,6 punktu i 3,1 asysty. Jeszcze lepsze statystyki miał w FIBA Europe Cup - 13,3 pkt i 3,5 asysty.
Skoro zespół wygrywał regularnie, a Jackson grał solidnie, to dlaczego klub się z nim pożegnał? Wszystko z racji dużych zmian właścicielskich. Klub z Salonik przejął miliarder Telis Mistakidis, który od razu rzucił wielkimi pieniędzmi i dokonał spektakularnych transferów. Do zespołu dołączył m.in. weteran parkietów NBA Patrick Beverley. Dla Jacksona zabrakło miejsca w składzie.
Amerykanin - z tego co ustaliliśmy - usłyszał od władz klubu, że ma zielone światło na zmianę pracodawcy. Jego agent był aktywny na rynku i zaczął mu szukać nowego zespołu.
- W klubie pojawił się nowy właściciel, który chce sprowadzić swoich własnych zawodników. Klub postanowił się pozbyć wielu z nas, mimo że wygrywaliśmy. Straciłem pracę z dnia na dzień. Co zrobić? Taki jest ten biznes - mówi nam K.J. Jackson.
Dlaczego wybrał klub z Gliwic?
27-letniego Jacksona pytamy, dlaczego zdecydował się na wybór klubu z Gliwic jako swojego następnego pracodawcę w karierze. Amerykanin nie ukrywa, że miał sporo ofert na stole, ale tylko ta z Gliwic pasowała mu pod kątem sportowym (dobry poziom ligi) i finansowym.
- Chciałem połączenia dobrej ligi z możliwością zabezpieczenia finansowego na odpowiednim poziomie. Rozmawiałem z kilkoma drużynami (Niemcy, Włochy, Łotwa i Grecja), ale te nie były w stanie pokryć obu tych elementów. Albo była dobra liga i słabe pieniądze, albo dobra kasa i słaba liga. Uważam, że GTK to najlepsza możliwa opcja. To duże wyzwanie, biorąc pod uwagę naszą obecną pozycję w tabeli - podkreśla Amerykanin.
Ciekawostką jest fakt, że Jackson niedawno był w Polsce. Razem z zespołem z Salonik rywalizował przeciwko Anwilowi Włocławek w rozgrywkach FIBA Europe Cup. Drużyna z Kujaw przekonała się o skali jego umiejętności. Amerykanin w Hali Mistrzów zdobył 21 punktów, trafiając pięć trójek.
- Doskonale pamiętam ten mecz, który pokazał mi smak rywalizacji w polskiej lidze. Anwil to dobra drużyna, a skoro nie jest nawet w pierwszej piątce w tabeli PLK, to wiele mówi o tym, jak wyrównana jest to liga - przyznaje Jackson.
Jak wypadł w debiucie?
Amerykanin ma już za sobą debiut w barwach Tauron GTK Gliwice. Koszykarz w przegranym meczu w Ostrowie Wielkopolskim (93:96, po dogrywce) zdobył 16 punktów, trafiając 5 z 13 rzutów z gry (5/9 za 3). Jackson przywitał się z polską ligą dwoma trójkami na początku meczu (tuż po wejściu na parkiet). Był bardzo aktywny, chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Do swojego dorobku dorzucił także 5 zbiórek i 4 asysty.
- Jestem szczęśliwy, że mamy takiego zawodnika w drużynie. Bardzo krótko z nami trenował przed meczem, a mimo to pokazał ogromną klasę. Był aktywny, starał się. Z dużym optymizmem patrzę w przyszłość - ocenia Boris Balibrea, trener Tauron GTK Gliwice.
Transfer Jacksona do Gliwic to duże wydarzenie nie tylko dla klubu, ale też dla całej ligi. Ten gracz może stać jedną z gwiazd ligi, dając przy okazji dużo radości fanom PLK.
Amerykanin w NCAA występował w zespołach uczelni Temple College oraz UMBC. Później przeniósł się na Stary Kontynent - grał w Rumunii (CSU Sibiu, Steaua Bukareszt), Finlandii (Kobrat), Francji (Pro B - Aix Maurienne Savoie Basket) oraz na Węgrzech (Sopron KC).











