Reklama

Reklama

Legia - Arka 2-2 w 1/4 finału ekstraklasy koszykarzy. Tane Spasev: Kocham tych zawodników

Koszykarze Legii sprawili największą sensację w ćwierćfinałach play off ekstraklasy, wygrywając u siebie z najwyżej rozstawioną Arką Gdynia 100:94 i wyrównując stan rywalizacji na 2-2. - Kocham tych zawodników - powiedział trener warszawian Tane Spasev.

Na razie powtarza się historia sprzed 17 lat i ostatniego występu legionistów w play off ekstraklasy. W 2002 roku w tej fazie walczyli właśnie z drużyną z Trójmiasta, ulegając, również z pozycji 8 w rozstawieniu, faworyzowanemu Prokomowi Treflowi Sopot dopiero 2-3.

- Myślę, że kibice, którym dziękuję za gorący doping w obydwu spotkaniach na Bemowie, zobaczyli dziś wspaniałe widowisko. Jestem bardzo dumny z moich zawodników. Zrobiliśmy dziś na boisku to, co chcieliśmy, trafialiśmy ważne rzuty trzypunktowe. Jestem szczęśliwy, bo potwierdzamy, że Warszawa ma koszykówkę na wysokim poziomie - ocenił Spasev.

Reklama

Oprócz absolutnego bohatera spotkania Jakuba Karolaka, który zdobył 31 punktów, trafiając 72 procent rzutów z gry, w tym trzy na sześć "za trzy", ogrywając często w bezpośrednich pojedynkach amerykańskiego gwiazdora Arki i całej ligi Josha Bostica (29 pkt, 50 proc. skuteczności z gry), znakomicie zagrali kapitan zespołu i rozgrywający Sebastian Kowalczyk (20 pkt, osiem asyst) i Filip Matczak (15 pkt, po osiem zbiórek i asyst). Dodatkową wartość wniósł jednak każdy z wchodzących na parkiet graczy.

- Niesamowicie zagrali Mariusz Konopatzki (11-7-4) i środkowy Patryk Nowerski, który miał najlepszy wskaźnik plus/minus w zespole (+21). Moim zdaniem wartość wszystkich zawodników, których mamy jest obecnie bardzo duża. Kocham ich wszystkich. Dziś zbieramy efekty bardzo dobrych treningów, traktowania się wzajemnie jak w drużynie - podkreślił macedoński szkoleniowiec Legii.

Jego ekipa jest najmłodsza w lidze, ale szybko nabywa doświadczenie.

- Na pierwszym zgrupowaniu w Zakopanem powiedziałem koszykarzom, że pieniądze nie grają. Wysokość kontraktu nie pokazuje realnej wartości zawodnika. Ta drużyna nabiera wartości i doświadczenia z każdym meczem. Kogo chciałbym zostawić w drużynie na przyszły sezon? To nie jest pytanie na dzisiaj. Sam nie wiem, czy zostanę w klubie. Rozmowy będą prowadzone po sezonie - tłumaczył Spasev.

- Pokazaliśmy dobrą koszykówkę, twardą w obronie. Graliśmy swoje, nie pozwalając rywalowi narzucić jego stylu. Robiliśmy to, co chcieliśmy. Wygraliśmy jako drużyna. Kuba Karolak trafiał dzisiaj bardzo trudne rzuty. Każdy, kto był na boisku wniósł coś od siebie. Do Gdyni jedziemy wygrać kolejne spotkanie - skomentował Konopatzki.

Zadowolenia nie krył Jarosław Jankowski, przewodniczący rady nadzorczej stołecznego klubu.

- Jest świetnie. Wygraliśmy dwa mecze u siebie. Mało kto się tego spodziewał, ale my w to wierzyliśmy. Jak mówiłem przed tą serią play off, my bardzo chcemy wygrać, a Arka musi. W Warszawie pod tą presją goście nie zafunkcjonowali jak należy, ale to nie jest nasz problem. Nie mamy nic do stracenia i na niedzielny mecz do Gdyni jedziemy po zwycięstwo - powiedział.

- Cieszy świetna gra naszych zawodników. Występujemy bez kontuzjowanych Omara Prewitta i Mo Soluade, ale inni spisują się znakomicie. Kuba Karolak rozegrał kolejny świetny mecz - zauważył.

Przed poprzednim sezonem, debiutanckim po 17 latach nieobecności w ekstraklasie, Jankowski nakreślił perspektywę dla zespołu: pierwszy rok - rozpoznawczy, w drugim - celem awans do play off, a w trzecim już walka o medale.

- Spokojnie realizujemy obraną drogę rozwoju klubu. Przypomnę, że osiem lat temu byliśmy w trzeciej lidze, dziś gramy w ćwierćfinale play off i remisujemy 2-2 z faworytem. Chcemy zrobić krok naprzód - czy to będzie półfinał, finał - zobaczymy. Dziś o tym nie myślimy. Na pewno chcemy rozwijać klub, inwestować w zawodników, w organizację, w naszą akademię. To jest nasz cel. Sprawy kadrowe będą rozstrzygane po sezonie. Dziś wszyscy są skoncentrowani na piątym meczu z Arką - podsumował Jankowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL