Reklama

Reklama

Koszykówka. Legia Warszawa rusza na podbój EBL i Europy

Koszykarze Legii Warszawa, czwarty zespół poprzedniego sezonu, ze sporymi nadziejami wkraczają w nowy sezon. „Wojskowi” chcą co najmniej powtórzyć wynik na arenie krajowej i znaleźć się w strefie medalowej Energa Basket Ligi. Od października Legię czekają też występy w FIBA Europe Cup.

Czwartek przyniósł kibicom koszykarskiej Legii świetne wiadomości. ORLEN Paliwa, spółka z Grupy Kapitałowej ORLEN, została sponsorem strategicznym klubu. To tylko utwierdza fanów "Zielonych Kanonierów", że w rozpoczynającym się sezonie Legia może być poważnie liczącą się siłą w walce o medale EBL.

- Za nami osiem tygodni ciężkiej pracy. Jestem zadowolony z tego co wykonaliśmy, choć wiem, że na początku nasza gra nie będzie wyglądać pewnie tak jak pod koniec sezonu. Mam nadzieję, że już od pierwszej kolejki będziemy pokazywać, że dobrze przygotowaliśmy się do rozgrywek. Oczywiście te pierwsze kolejki w sezonie są zawsze trochę inne. Każdy zespół wierzy w to, że to będzie ich sezon, dlatego te mecze są zazwyczaj trudne. Tym bardziej trzeba być skoncentrowanym, wierzyć w swoją pracę i umiejętności - mówi dla klubowej strony trener Legii Wojciech Kamiński.

Reklama

Skład Legii w porównaniu do poprzedniego sezonu znacznie się zmienił. Do klubu ze stolicy przyszedł jeden z najbardziej doświadczonych koszykarzy w kraju, reprezentant Polski Łukasz Koszarek. Ponadto zespół wzmocnili Josh Sharkey, Muhammad-Ali Abdur-Rahkman, Adam Kemp, Raymond Cowels III czy Jure Skipić. Legię opuścili m.in. Jakub Karolak, Lester Medford, Walerij Lichodiej, Jamel Morris, Nickolas Neal czy Earl Watson.

- Mamy nowy zespół, każdy z zawodników będzie się chciał zaprezentować z jak najlepszej strony przed publicznością i nie do końca wiadomo, jak zawodnicy na to wszystko zareagują na początku rozgrywek. To że dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy powoduje, że nasza wiara w dobry wynik jest duża. To daje nam siłę do tego, aby się dobrze prezentować i tego musimy się trzymać - mówi 47-letni szkoleniowiec Legii.

W pierwszym spotkaniu sezonu Legia podejmie w sobotę o 19.30 na Bemowie Asseco Gdynię. Do hali po wielu miesiącach przerwy wreszcie będą mogli wrócić kibice.

- W okresie przygotowawczym koszykarze z Gdyni wyglądali bardzo dobrze, jeżeli chodzi o organizację gry w obronie i ataku. Grali szybko i dokładnie, wykorzystywali swoje atuty, co było widać po wynikach. My skoncentrujemy się na ich słabszych elementach w grze, ale przede wszystkim będziemy się skupiać na własnej postawie i to ma być kluczem do naszego zwycięstwa. Musimy grać swoją koszykówkę, nie możemy dać sobie narzucić ich stylu gry. Chcemy wykorzystywać nasze atuty i panować nad tempem spotkania - dodaje trener Legii, który w maju przedłużył kontrakt z klubem do końca sezonu 2023/2024.

Trwają mistrzostwa Europy w siatkówce mężczyzn - Bądź na bieżąco

Podobnie jak w poprzednim sezonie, także w tym jednym z liderów Legii ma być Dariusz Wyka. To jedyny zawodnik z podstawowej piątki zespołu, który na wiosnę walczył o medale.

- Już nie możemy się doczekać rozpoczęcia sezonu. Chyba dla wszystkich drużyn to jest fajny czas, że po wielu tygodniach wreszcie będzie można grać w meczach o stawkę. Cieszymy się, w końcu będziemy mogli występować przed kibicami. Mam nadzieję, że wypełnią naszą halę do ostatniego miejsca, że pokażą swój charakter, a my pokażemy swój na boisku - mówi klubowej stronie Legii mierzący 209 centymetrów środkowy Dariusz Wyka.

- Przed nami pierwszy mecz sezonu, nikogo nie można lekceważyć. Do końca nie wiemy, czego się spodziewać po Asseco. Musimy być gotowi na wszystko, dlatego też ćwiczymy na treningach rożne schematy gry. Na pewno będziemy gotowi i damy z siebie wszystko - dodaje Wyka.

Legia w tym sezonie będzie rywalizować także w FIBA Europe Cup. Rywalizacja rozpocznie się 13 października. W grupie H rywalami zespołu ze stolicy będą węgierskie Szolnoki, rumuńska CMS Oradea oraz zespół z kwalifikacji, który wyłoniony zostanie 1 października po turnieju w estońskiej Parnawie. Pierwszy mecz Legia zagra na wyjeździe w Rumunii.

Zbigniew Czyż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama