Kopciuszek ogrywa kolejnych mocarzy. Polski trener dokonuje cudów
Stal Ostrów Wielkopolski - mimo gigantycznych problemów w okresie przygotowawczym - ma w tym momencie na swoim koncie więcej zwycięstw od Anwilu Włocławek, klubu, który wydał dużo więcej pieniędzy na skład. Andrzej Urban dokonuje cudów ze swoją drużyną. Ograł Trefla nawet bez dwóch podstawowych graczy. Czapki z głów.

Stal Ostrów Wielkopolski - jako ostatni zespół w ORLEN Basket Lidze - rozpoczęła budowę składu na sezon 2025/2026. Wynikało to z dużych perturbacji finansowo-organizacyjnych. W pewnym momencie realny był scenariusz, że drużyna może nie przystąpić do rozgrywek. Ostatecznie zaległości - względem graczy, trenerów, agentów i akademii - w wysokości około 2 mln złotych zostały spłacone.
Trener Andrzej Urban przez kilka tygodni w okresie wakacyjnym nie wykonywał żadnych ruchów transferowych. Cierpliwie czekał na rozwój wydarzeń. Do agentów o graczy nie dzwonił, bo nie wiedział, co może im zaoferować. Nie chciał wyjść na osobę, która coś obiecuje, a później się z tego nie wywiązuje. Nie chciał stracić swojej reputacji u ludzi, z którym wcześniej przeprowadzał transakcje.
Z naszych informacji wynika, że Urban - podczas letniego off-season - miał wstępne zapytanie ze strony Anwilu Włocławek na stanowisko asystenta Grzegorza Kożana. Polak zastanawiał się nad tą opcją, ale wewnętrznie czuł, że jeśli odejdzie, to klub z Ostrowa Wielkopolskiego może się "posypać". To właśnie trener Urban spajał ten klub w ostatnich sezonach, wykonując bardzo dobrą pracę i promując wielu zawodników.
Najmniejszy budżet w PLK
Sytuacja uległa zmianie podczas zgrupowania kadry Polski, która szykowała się do EuroBasketu. Urban w pewnym momencie zaczął łączyć obie funkcje: asystenta Igora Milicicia i trenera Stali, który musi na gwałt skonstruować drużynę, która podejmie rywalizację z innymi ekipami w PLK. Wiemy, że dysponował budżetem (najmniejszym w całej lidze) na zawodników na poziomie 2.1 mln zł.
Mimo że Stal zbudowała skład "za pięć dwunasta", to udało jej pozyskać kilku wartościowych zawodników, którzy latem - z różnych względów - nie podpisali umów. Do tego grona należy zaliczyć: Daniela Gołębiowskiego, Trentona Gibsona czy Mareksa Mejerisa. Historia tego ostatniego jest bardzo ciekawa, bo łotewski gracz spotkał się z trenerem Urbanem w Rydze... podczas fazy pucharowej EuroBasketu. Panowie porozmawiali przy kawie i doszli do porozumienia w sprawie warunków kontraktu. Mejeris, który może pochwalić się bardzo ciekawym CV, jest najdroższym graczem Stali. Czuje się w Ostrowie Wielkopolskim na tyle dobrze, że niedawno odrzucił ofertę (lepszą pod kątem finansowym) z Anwilu Włocławek.
Trudny początek i rozmowy "pod płotem"
Wszyscy obecnie zachwycają się grą i wynikami "Stalówki", ale należy pamiętać, że początek sezonu wcale nie był taki obiecujący. Drużyna, która najpóźniej rozpoczęła okres przygotowawczy i zagrała w nim zaledwie cztery sparingi, miała po sześciu meczach bilans 1:5. Na dodatek po spotkaniu w Toruniu (30-punktowa porażka) doszło do rozmów "pod płotem" ze sfrustrowanymi kibicami z Ostrowa Wielkopolskimi. Te obrazki często widzimy na piłkarskich boiskach, gdy poirytowani i rozemocjonowani kibice domagają się wyjaśnień ze strony zawodników i trenera.
Musimy zmienić podejście mentalne, bo nie będziemy wygrywać meczów. To się także tyczy mnie, bo to ja przygotowałem drużynę do tego spotkania. Też – jako trener – nawaliłem
Jak się później okazało, ten mecz okazał się przełomowy. Stal wskoczyła na wyższe obroty, wygrywając 6 z 8 spotkań! I to pokonując ligowych mocarzy: Anwil, Śląsk i Energą Trefla w meczu noworocznym. Wyniki to jedno, ale należy podkreślić, że ostrowianie - pod batutą trenera Urbana - zrobili to w rewelacyjnym stylu, nie dając żadnych szans ekipom ze znacznie większymi budżetami (Anwil +15, Śląsk +21, Trefl +9).
Urban jak trenerski magik
Zwycięstwo z Treflem jest o tyle cenne, że zespół do tego meczu przystąpił bez dwóch podstawowych zawodników: Daniela Gołębiowskiego i Luki Sakoty. Trener Urban, który w środowisku znany jest z tego, że do każdego spotkania jest bardzo dobrze przygotowany pod kątem taktycznym, wykazał się dużym kunsztem. Zaskoczył rywali, przygotowując obronę strefową i ustawienie z centrem na pozycji... rozgrywającego (Mareks Mejeris). Wszystko po to, by zaoszczędzić trochę energii na najważniejsze momenty spotkania. Plan powiódł się w 100 procentach.
- W domu jesteśmy groźną drużyną dla każdego, nawet gdy do meczu przystąpimy w niepełnym składzie. Dwóch podstawowych graczy było poza rotacją. To była ogromna strata. Mieliśmy jednak konkretny plan na ten mecz i drużyna świetnie go zrealizowała. Zawodnicy zostawili dużo serca na boisku. Graliśmy jednak też z głową. Sprawdziło się ustawienie z fałszywym rozgrywającym w postaci Mareksa Mejerisa z pozycji nr 5. To pozwoliło nam zaoszczędzić energię w starciu z drużyną, która wywiera ogromną presję na piłce. Przez to Gibson czy Pluta mogli skupić się na egzekucji, a nie na przeprowadzeniu piłki przez całe boisko. Obrona strefowa też była po to, by zaoszczędzić siły na najważniejszą część meczu - zdradza Andrzej Urban.
- Powtarzałem zawodnikom, że im dłużej będziemy trzymać się rywali i nie damy się złamać, to w końcówce będziemy mieli większą pewność siebie, bo gramy u siebie. Kibice są naszym szóstym zawodnikiem. Mecz ułożył się zgodnie z naszymi założeniami - podkreśla polski szkoleniowiec.
O Stali i Urbanie - po zwycięstwem z Treflem (czołową drużyną w Polsce) - jest bardzo głośno. Polski trener jest wychwalany przez ekspertów i kibiców za dużą wiedzę, przygotowanie taktyczne (pomysły, które zaskakują rywali) i umiejętność wykorzystania potencjału zawodników. Mareks Mejeris świetnie radzi sobie pod koszem, Quan Jackson jest "królem przechwytów" w PLK, a Luka Sakota w meczu ze Śląskiem był porównywany przez komentatorów Polsatu do... Luki Doncicia (miał prawdziwy dzień konia). Ostrowianie wygrywają z graczami, których latem nikt w Polsce nie chciał: Michał Pluta (syn Andrzeja, legendy polskiej koszykówki) i Nikodem Czoska. Urban miał pomysł, jak skorzystać z ich atutów. Ten pierwszy w tym momencie przeżywa prawdziwy renesans formy. W dwóch ostatnich meczach zdobył łącznie 38 punktów.
Urban pracuje na swoją przyszłość
Niektórzy nazywają Urbana "magikiem", który na ławce Stali dokonuje wręcz cudów. Z zawodników, którzy byli spisywani na straty, stworzył prawdziwą drużynę, która jest postrachem dla najlepszych w ORLEN Basket Lidze. Ostrowianie mają bilans 7:7 i mają realną szansę na występ w finałowym turnieju o Puchar Polski, co byłoby gigantycznym osiągnięciem.
Czapki z głów przed całą drużyną. Nasz bilans jest kapitalny. Cieszmy się z tego
Praca Urbana w niełatwych warunkach jest mocno obserwowana przez inne kluby. Z naszych informacji wynika, że jego agent pracuje nad tym, by polski szkoleniowiec w nowym sezonie dostał angaż w klubie z dużo większym budżetem i możliwościami sportowymi. W grę wchodzi także wyjazd zagraniczny.












