Reklama

Reklama

Kisner: Śląskowi potrzeba cierpliwości

Trzymajcie się tych graczy, których macie. Niech stworzą jedność. Potrzebny jest lider, przywódca drużyny - mówi o trudnej sytuacji ASCO Śląska były rozgrywający klubu z Wrocławia Tim Kisner.

Na początek powiedz jak się wiedzie Twojemu zespołowi, Honka Espoo Playboys, w lidze fińskiej?

- Tim Kisner: Mamy dobry zespół, jest wielu graczy ze składu, który w zeszłym roku wywalczył mistrzostwo. Ta liga ma dużo wspólnego z polską, tutaj również każdy jest w stanie wygrać z każdym. Sezon jest tutaj bardzo długi, rozgrywa się 44 mecze, co oznacza, że w trakcie rozgrywek dużo może się zmienić.

Stawiacie sobie za cel zdobycie tytułu mistrzowskiego, tak jak w latach poprzednich?

- Tak, spodziewamy się, że rozgrywki zakończymy na najwyższej pozycji. Myślę, że mamy realną szansę zdobycia mistrzostwa, jeśli będziemy dalej pracować i starać się polepszać nasze umiejętności. Kiedy grasz dla zespołu, który w ostatnich 7 latach 4 razy wygrał ligę musisz walczyć o mistrzostwo!

Reklama

Właśnie, co będzie kluczem do poszerzenia Waszej kolekcji o jeszcze jeden tytuł mistrzowski?

- Najważniejsze dla nas w tym momencie jest to, by omijały nas poważniejsze kontuzje. Mamy w drużynie młodych graczy, którzy nie są jeszcze gotowi odgrywać ważne role w zespole, więc gdyby któremuś z weteranów coś się stało to właśnie ci młodzi będą musieli ich zastąpić. Gramy ze sobą już dłuższy czas, wiemy, że musimy najlepiej się prezentować w końcowej fazie sezonu.

Czy obecnie śledzisz wyniki Śląska Wrocław? Wiesz, że są dopiero na dwunastym miejscu w lidze?

- Tak, śledzę ich wyniki i rzeczywiście widać, że mieli trudny początek sezonu. Po zakończeniu ostatnich rozgrywek na trzecim miejscu na pewno oczekiwania były większe. Wciąż jest jednak wcześnie, więc będą musieli po prostu poprawiać się wraz z biegiem czasu, jednak należy pamiętać, że mają teraz naprawdę mały margines błędu. Zwłaszcza po przegraniu trzech spotkań u siebie.

A co, według Ciebie, powoduje tę negatywną sytuację?

- Sądzę, że jest kilka powodów słabego startu Śląska. Po pierwsze, wciąż znacznie zmieniają skład, a zawodnicy nie mieli tak naprawdę okazji się zgrać. Ciągłe przyjeżdżanie nowych zawodników jest błędem, bo musisz wykształcić pewien monolit w drużynie, a bez tego, nieważne jak dobrzy byliby koszykarze, wszystko staje się trudniejsze. Poza tym, przytrafiło się kilka kontuzji, na przykład Hyżego, co też stanowi spory problem. Właśnie wystartowały rozgrywki ULEB Cup, co oznacza, że czasu na treningi będzie jeszcze mniej. Ciekawie będzie obserwować, w jakim kierunku pójdzie Śląsk.

A jak skomentujesz czysto organizacyjne rzeczy, które dzieją się we Wrocławiu? Mam na myśli między innymi konflikt z mediami czy wycofywanie się z pucharu ULE

- To byłoby nieprofesjonalne, gdybym wypowiadał się o rzeczach, o których nie mam pełnej wiedzy. Nie znam wszystkich faktów związanych z kłopotami z mediami czy sprawą ULEB Cup. Z tej perspektywy wygląda jednak na to, że zdania ludzi zarządzających klubem są podzielone, a nie jednoznaczne.

Gdy widzisz to wszystko pewnie nie żałujesz, że nie ma Cię już we Wrocławiu?

- Kochałem grać w Śląsku i mam tylko dobre wspomnienia związane z Wrocławiem. Racja, sytuacja i zespół wyglądają fatalnie, jednak mimo wszystko czas spędzony ze Śląskiem był dla mnie wyjątkowy.

A jakie rady dałbyś działaczom Śląska by mogli poprawić sytuację zespołu?

- Trzymajcie się tych graczy, których macie. Niech stworzą jedność. Potrzebny jest lider, przywódca drużyny. Grając dla trenera Urlepa potrzebujesz zawodnika, który będzie dowodził innymi i utrzymywał pozytywną atmosferę w dobrych i złych momentach. Myślę, że na koniec sezonu będą na dobrym miejscu, dajcie im tylko trochę czasu na zgranie się ze sobą...

Rozmawiał: Tomasz Sulka

Dowiedz się więcej na temat: przywódcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje