Reklama

Reklama

Igor Milicić: Jak feniks z popiołów

- Kilka słów komentarza. Mogę mówić dwie godziny. Jesteśmy najlepsi. Po 15 latach od pierwszego mistrzostwa to się klubowi należało. Można powiedzieć, że wróciliśmy jak feniks z popiołów. Trzy lata temu Anwil był prawie pod ziemią, teraz jesteśmy na szczycie - przyznał trener mistrzów Polski w koszykówce, Igor Milicić.



- Czy jesteśmy rycerzami czwartej kwarty? Nie, liczy się cały sezon, a właściwie trzy lata. Jesteśmy mistrzami. Muszę podziękować zawodnikom, asystentom, którzy dniami i nocami pracowali, sztabowi medycznemu i prezesowi, który wierzył we mnie i pozostawił na stanowisku po minionych rozgrywkach. Podstawą tego sukcesu był sezon sprzed trzech lat, gdy z wieloma zawodnikami, jak z MVP finału Kamilem Łączyńskim, rozpoczynaliśmy współpracę".

Kami Łączyński (kapitan Anwilu, MVP finału): "Przez trzy kwarty dzisiejszego meczu grałem słabo, nie ma się co oszukiwać, ale prawdziwym mężczyzn poznaje się po tym jak kończą, a nie jak zaczynają. Przy remisie brakowało właśnie tych moich dziesięciu punktów, które zwykle rzucałem w play off, żeby wyjść na to decydujące prowadzenie. Ogromnie się cieszę, że wygraliśmy i jesteśmy mistrzami Polski.

- Gratulacje dla wszystkich osób z klubu. Dziękuję kibicom, szczególnie grupie wyjazdowej, którzy wszędzie na nami jeździli. Mam nadzieję, że w przyszłym roku Anwil będzie walczył tak jak w tym. Dziękuję też rywalom z Ostrowa za wspaniałe finały. Razem stworzyliśmy superwidowisko".

Emil Rajkovic (trener BM Slam Stali): "Rywale zasłużyli na mistrzostwo i słusznie dziś je świętują. Byłoby niezasłużone, gdybyśmy my je wygrali. Nie wykorzystaliśmy swoich szans w trakcie tych finałów. Podziękowania należą się kibicom, którzy wspierali nas w każdej sytuacji".

Łukasz Majewski (kapitan BM Slam Stal): "Gratulacje dla Anwilu. Dla nas wszystkich - kibiców, bo dla nich klub istnieje, prezesów i zawodników - srebrny medal, pierwszy w historii klubu to olbrzymie osiągnięcie. Mimo że teraz jesteśmy trochę przygnębieni, to gdy emocje opadną, każdy doceni ten sukces".

Jakub Wojciechowski (Anwil): "To niesamowite uczucie: w pierwszym sezonie, nawet niepełnym, w polskiej lidze od razu zdobyć mistrzostwo kraju. Ten rok toczył się nie po mojej myśli. Początek w grałem w lidze włoskiej, ale dopiero po przyjściu do Włocławka, niesamowitego klubu, wszystko się odmieniło. Proszę popatrzeć na tych cieszących się kibiców. Gramy na wyjeździe, a wygląda jakbyśmy byli u siebie. Oni mają niesamowity wkład w ten sukces. Moja mama zdobyła kiedyś mistrzostwo Polski w siatkówce, teraz mnie się udało w koszykówce. Ten sukces dedykuję jej i tacie".

Adamm Łapeta (BM Slam Stal): "Gratulacje dla Anwilu, bo grali bardzo dobrą serię. Każdy mecz był +na styku+. To dobrze dla polskiej koszykówki, że graliśmy tak równe mecze. Troszeczkę nam zabrakło, ale cieszymy się z drugiego miejsca".

Arkadiusz Lewandowski (prezes Anwilu): "Powiem to, co w tej chwili śpiewają kibice: "Anwil najlepszy w Polsce jest. 15 lat od poprzedniego złota, dziesięć od ostatniego medalu, po sześciu sezonach mojej prezesury. Cieszę się, że trudna decyzja o pozostawieniu trenera Milicica na stanowisku tak dzisiaj zaprocentowała".

Paweł Matuszewski (prezes BM Stali): "Cieszę się z tych finałów, jakie stworzyliśmy. Nie mamy się czego wstydzić. Dla nas to naprawdę świetny wynik. Wiadomo, każdy chciałby więcej, zdobyć złoto, ale jestem dumny z tego, co zrobiła drużyna. Każdemu zespołowi w Polsce życzę takich chłopaków. Bardzo im dziękuję".

Radosław Piesiewicz (prezes Polskiej Ligi Koszykówki: "Anwil czekał 15 lat na to mistrzostwo. Byli głodni sukcesu i to dzisiaj pokazali. Teraz trzymam kciuki za obydwu finalistów, żeby w następnym sezonie ich drużyny były jeszcze silniejsze i godnie nas reprezentowały na arenie międzynarodowej.

- Czy nie martwi mnie, że wicemistrz Polski rozgrywa mecze w małej, szkolnej sali? Ja bym się teraz nie zajmował salą, tylko tym, jaka tu była wspaniała atmosfera. Jak ostrowscy kibice przyjęli kibiców z Włocławka. Wszystkie dyscypliny mogą się od nas uczyć. Jesteśmy przykładem, jak można zdobywać mistrzostwo i świętować na nie swoim parkiecie. Hala to tak naprawdę tylko dodatek to tych wspaniałych kibiców i jej drużyny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje