Reklama

Reklama

Finał MP koszykarzy. Anwil Włocławek - Polski Cukier Toruń 82:83 w 4. meczu

​Koszykarze Anwilu Włocławek przegrali u siebie z Polskim Cukrem Toruń 82:83 (15:26, 19:18, 26:11, 22:28) w czwartym meczu finałowym o mistrzostwo Polski i w rywalizacji play off do czterech zwycięstw jest remis 2-2. Jeszcze sekundę przed końcem gospodarze prowadzili 82:80, ale za trzy trafił Aaron Cel i goście wygrali.

Kolejne spotkanie - w niedzielę w Toruniu.

Kolejny mecz finałowy ekstraklasy koszykarzy przyniósł następny zwrot akcji. Po wtorkowej wygranej we Włocławku wydawało się, że to Anwil jest bliżej złotego medalu. Po czwartkowym meczu takie stwierdzenie jest już nieaktualne. Jest 2-2 i rywalizacja o tytuł wraca w niedzielę do Torunia. Zespołowi Polskiego Cukru udało się odzyskać przewagę parkietu, którą stracił w drugim meczu u siebie.

W czwartek w Hali Mistrzów dzielił i rządził Ivan Almeida. Zdobył 34 punkty, do których dołożył po sześć zbiórek i asyst. Popisywał się niezwykle efektownymi, ale i efektywnymi zagraniami. Przez długie minuty wydało się, że to właśnie pochodzący z Republiki Zielonego Przylądka as gospodarzy zostanie bohaterem i zapewni swojemu zespołowi prowadzenie 3-1 w finale. Nieoczekiwanie na sekundę przed końcem bohaterem został jednak Aaron Cel, trafiając "za trzy" z około dziewięciu metrów 1,3 s przed końcowym gwizdkiem, choć wcześniej niczym się nie wyróżnił.

Reklama

Anwil musiał w tym momencie liczyć na cud. Piłka w ostatniej akcji trafiła oczywiście do Almeidy, ale ten nie trafił.

Czwarty mecz finałowy był bez wątpienia najbardziej wyrównany z dotychczasowych. Torunianie zdobyli więcej punktów po stratach rywali, a także lepiej punktowała ich ławka. Goście też zbierali lepiej od gospodarzy. Anwil niesiony dopingiem kibiców grał solidnie, ale dobra postawa Almeidy oraz zdobywcy 15 pkt Aarona Broussarda to było zbyt mało.

W drużynie gości dobrą partię - pierwszą w finałach - zagrał rozgrywający Rob Lowery. Uzyskał 24 punkty, mimo że od dłuższego czasu zmaga się z kontuzją dłoni. W decydujących momentach też nie było go na boisku, bo tym razem nabawił się urazu stawu skokowego i musiał opuścić boisko.

Solidnie - jak w całej serii - prezentowali się Karol Gruszeczki oraz Bartosz Diduszko.

Kibice obu drużyn po raz kolejny udowodnili, że finał ekstraklasy może być prawdziwym świętem. To oni bez wątpienia są jednym z bohaterów tegorocznej rywalizacji o złoty medal.

Po meczu powiedzieli:

Dejan Mihevc (trener Polskiego Cukru): - Wielkie gratulacje dla mojego zespołu, który pokazał, że nie przyjechał tu tylko grać, ale wygrywać. Chłopaki bardzo dobrze realizowani nakreślony plan. To był perfekcyjny mecz - poza tym, że po wysokim prowadzeniu w pierwszej połowie daliśmy rywalom wrócić do gry. Z drugiej strony było to typowe spotkanie finałowe. Teraz przed nami dwa dni na regenerację i powrót do Torunia na mecz numer pięć. Przed czwartą kwartą, gdy Anwil prowadził pięcioma punktami, powiedziałem moim zawodnikom, że muszą się uspokoić i grać mądrze. Tak właśnie grali wcześniej i trzeba było wrócić do swojej dyspozycji z pierwszej połowy. W trzeciej kwarcie zrobiliśmy bowiem zbyt wiele strat i to o mały włos kosztowało nas przegraną. Rob Lowery skręcił kostkę, więcej w tej chwili nie wiem. Nietrafione rzuty wolne to efekt zmęczenia, które nawarstwia się już w play off. Moi zawodnicy nie potrzebują dodatkowego treningu osobistych, ale odpoczynku.

Michael Umeh (Polski Cukier): - Bardzo dobrze realizowaliśmy założenia przedmeczowe. Rozpoczęliśmy znakomicie naskakując na rywali. W kluczowym momencie zachowaliśmy też koncentrację. Wielki rzut Aarona Cela sprawił, że piąty mecz będzie przy stanie 2-2.

Igor Milicic (trener Anwilu): - Gdy przegra się jednym punktem po rzucie w ostatnich sekundach, to trudno cokolwiek powiedzieć. Zagraliśmy dziś bardzo słabą pierwszą połowę, w której mieliśmy aż 13 strat. Niedopuszczalne jest takie wchodzenie w mecz. Jest sporo rzeczy, które sami sobie komplikujemy. Teraz nie jest czas na płacz, ale na to, żeby pokazać, co się ma w gaciach. Trzeba odpocząć i pojechać do Torunia z nastawieniem, że jest 0- i wciąż jesteśmy w grze. Szanse na to, że Josip Sobin zagra w najbliższym meczu są małe.

Aaron Broussard (Anwil): - To było ciężkie spotkanie i ciężkie było też jego zakończenie. Kluczowym momentem była jednak pierwsza połowa. To w niej było najwięcej kłopotów i błędów. To na pewno będzie jeszcze analizowane, dlaczego tak się stało.

Tomasz Więcławski

Czwarty mecz finałowy:

Anwil Włocławek - Polski Cukier Toruń 82:83 (15:26, 19:18, 26:11, 22:28)

Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw): 2-2. Piąty mecz w niedzielę w Toruniu o godzinie 17.30.  

Anwil Włocławek: Ivan Almeida 34, Aaron Broussard 15, Walerij Lichodiej 10, Chase Simon 8, Szymon Szewczyk 7, Kamil Łączyński 5, Michał Michalak 2, Jarosław Zyskowski 1.

Polski Cukier: Robert Lowery 24, Karol Gruszecki 11, Bartosz Diduszko 10, Damian Kulig 9, Michael Umeh 8, Aaron Cel 7, Cheikh Mbodj 6, Krzysztof Sulima 4, Tomasz Śnieg 4, Łukasz Wiśniewski 0.

Dowiedz się więcej na temat: anwil włocławek | Polski Cukier Toruń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje