Reklama

Reklama

Energa Basket Liga: Zwycięski debiut trenera Kamila Piechuckiego

W pierwszym meczu pod wodzą trenera Kamila Piechuckiego, który zastąpił Krzysztofa Koziorowicza, koszykarze Spójni pokonali w niedzielę w Sopocie Trefla 98:96. "Zrobiliśmy pierwszy krok do utrzymania" - powiedział szkoleniowiec beniaminka ekstraklasy.


W Sopocie zmierzyły się zespoły, które odniosły najmniej, bo tylko po trzy zwycięstwa w 16 ligowych meczach. W obu drużynach doszło też do zmiany szkoleniowców - pod koniec listopada w ekipie gospodarzy Fin Jukka Toijala zastąpił Marcina Klozińskiego, a po ostatniej porażce 62:91 w Szczecinie z Kingiem Piechucki zajął na ławce beniaminka miejsce zwolnione przez Koziorowicza.

14 października w pierwszym spotkaniu pomiędzy tymi drużynami górą byli zawodnicy Trefla, którzy triumfowali 82:76. W rewanżu lepsi okazali się koszykarze Spójni, którzy w debiucie Piechuckiego wygrali 98:96.

"To było dla nas bardzo ważne zwycięstwo, bo nie jesteśmy już na dole tabeli, tylko odrobinę się podnieśliśmy. Zdajemy sobie jednak sprawę, że wykonaliśmy dopiero pierwszy krok do realizacji głównego celu, jakim jest utrzymanie. Przed meczem z Treflem mieliśmy tylko cztery jednostki treningowe, ale wydaje mi się, że można już mówić o pewnym postępie" - przyznał 35-letni szkoleniowiec.

W konfrontacji z Treflem nie zagrał lider i najskuteczniejszy zawodnik gości Anthony Hickey, który przed meczem z Kingiem przeszedł do zespołu ligi greckiej Rethymno Cretan Kings B.C. Pomimo absencji 26-letniego Amerykanina, który w 15 spotkaniach rzucił 317 pkt, co daje średnio 21,1 pkt, stargardzianie ustanowili punktowy rekord tego sezonu.

"Zanotowaliśmy 26 asyst, a to także nasze najlepsze osiągnięcie. Największym problemem wciąż jest jednak obrona, zwłaszcza w strefie podkoszowej. Hickey to zamknięty rozdział i po jego odejściu musimy grać bardziej zespołowo. Chcemy też wzmocnić drużynę, ale musi to być solidne i przemyślane wzmocnienie. Po kilku meczach przekonamy się, gdzie mamy największe braki" - dodał Piechucki.

Po porażce ze Spójnią zawodnicy Trefla spadli na ostatnie miejsce w tabeli.

"Jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji. Niezależnie z kim gramy nie potrafimy pokazać w podstawowych elementach, że jesteśmy lepszym zespołem od rywali. W meczu ze Spójnią od początku mieliśmy problemy w obronie i to z banalnymi rzeczami. Gramy tak, że zawodnicy, którzy występują przeciwko nam, wyglądają czasami jak koszykarze z NBA. Jedynie w trzeciej kwarcie graliśmy tak jak chcielibyśmy zawsze grać i jak prezentujemy się na treningach. Wyglądamy fatalnie, i jako zespół, i jako pojedynczy zawodnicy i jako sztab szkoleniowy" - stwierdził Toijala.

Reklama

Trefl Sopot - Spójnia Stargard 96:98 (31:28, 20:29, 23:16, 22:25)

Trefl Sopot: Ian Baker 21, Ovidjus Varanauskas 17, Piotr Śmigielski 13, Łukasz Kolenda 11, Milan Milovanovic 10, Sasa Zagorac 10, Paweł Leończyk 9, Jermaine Flowers 3, Damian Jeszke 2, Grzegorz Kulka 0.

Spójnia Stargard: Norbertas Giga 22, Piotr Pamuła 17, Rod Camphor 14, Dawid Bręk 12, Marcin Dymała 12, Hubert Pabian 9, Marcel Wilczek 9, Shane Richards 3, Maciej Raczyński 0.

Arka Gdynia - HydroTruck Radom 100:73 (31:15, 14:20, 29:15, 26:23)

Arka Gdynia: Deividas Dulkys 17, Joshua Bostic 16, Krzysztof Szubarga 14, James Florence 12, Jakub Garbacz 9, Dariusz Wyka 9, Filip Dylewicz 7, Adam Łapeta 7, Marcel Ponitka 6, Grzegorz Kamiński 3, Maciej Leszczyński 0.

HydroTruck Radom: Duda Sanadze 24, Obie Trotter 16, Cullen Neal 13, Jakub Parzeński 8, Artur Mielczarek 7, Carl Lindbom 5, Marcin Piechowicz 0, Mateusz Szczypiński 0, Wojciech Wątroba 0, Daniel Wall 0.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje