Reklama

Reklama

Energa Basket Liga. Trener Legii Kamiński: Czas pracował na naszą korzyść

Wygrana Legii Warszawa nad Polpharmą Starogard Gd. 97:90 w 9. kolejce była jej pierwszym wyjazdowym sukcesem. Legioniści z bilansem 7-2 prowadzą w tabeli ekstraklasy. - Czas pracował na naszą korzyść, wcale nie mieliśmy łatwego początku sezonu - powiedział trener Wojciech Kamiński.

Warszawiacy przegrali dotychczas dwie wyjazdowe potyczki, u mistrza kraju Zastalu w Zielonej Górze oraz we Włocławku z Anwilem, więc trener Kamiński nie krył zadowolenia ze zwycięstwa nad Polpharmą. 

Reklama

- Jestem bardzo zadowolony z wygranej, kolacja po meczu smakowała mi bardzo, ale o smakach nikt nie będzie pamiętał, liczą się tylko dwa punkty za zwycięstwo. W zasadzie cały mecz mieliśmy pod kontrolą, choć rywal cały czas nas atakował i nie dawał spokoju. Najważniejsze były rzuty za trzy punkty, szczególnie pod koniec spotkania, które dały nam pewność i bezpieczne prowadzenie, a w całym spotkania wygrana walka pod tablicami - zebraliśmy o 16 piłek więcej od rywali (49:33 - red.) - podkreślił szkoleniowiec Legii.

Spotkanie było pożegnaniem ze stołeczną ekipą reprezentanta Polski Michała Sokołowskiego, który podpisał kontrakt z włoskim De'Longhi Treviso Basket. W barwach Legii miał średnio w poprzednich ośmiu meczach 13,4 punktów, 6,4 zbiórek oraz 4,8 asyst. Z Polpharmą uzyskał tylko trzy, przebywając na parkiecie niespełna 18 minut. Miał też cztery asysty i trzy zbiórki.

- Nie chcieliśmy Michała za bardzo wykorzystywać w tym spotkaniu. Grał mniej, ale i tak nam pomógł, tak jak w poprzednich zwycięstwach. Dziękujemy i życzymy powodzenia na włoskiej ziemi. Nie planujemy obecnie żadnych transferów. Mam nadzieję, że inni zawodnicy będą rozwijać się i spisywać coraz lepiej. Nie ma co zaprzątać ich i naszych, trenerskich głów transferami. Najważniejsze, by byli zdrowi - co szczególnie ważne w dzisiejszych czasach - i mogli dobrze trenować - ocenił Kamiński.

46-letni Kamiński, który w tym roku obchodzi 18-lecie pracy jako główny szkoleniowiec, przyznał, że przed sezonem "w ciemno" brałby wyniki osiągnięte do tej pory przez drużynę.

- Oczywiście, że brałbym taki bilans bez mrugnięcia okiem, tym bardziej, że wcale nie mieliśmy łatwego początku sezonu. Kontuzja Watsona w okresie przygotowawczym, dołączenie Michała Sokołowskiego na kilka dni przed rozpoczęciem sezonu... Nie mieliśmy stabilizacji, ale systematycznie robiliśmy postępy. Czas pracował na naszą korzyść. Zawodnicy nabrali pewności siebie po ostatnich zwycięstwach. Wierzę, że to pomoże nam w kolejnych spotkaniach. Progres widać u wszystkich. Bardzo dużo daje nam Jamel Morris (z Polpharmą był najskuteczniejszy - 23 pkt, sześć zbiórek i trzy asysty - red.), który stał się pewnym punktem drużyny, rozwijają się też inni - dodał trener.

Drugim strzelcem Legii był w Starogardzie rozgrywający Justin Bibbins, który w sezonie 2018/19 grał właśnie w Polpharmie - uzyskał 19 pkt i osiem asyst. Legia kolejne spotkanie rozegra 24 października w Warszawie z Arged BM Slam Stalą Ostrów Wlkp.

Olga Przybyłowicz

olga/ krys/

Dowiedz się więcej na temat: Energa Basket Liga | Wojciech Kamiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje