Reklama

Reklama

Energa Basket Liga. Karol Gruszecki: Wszyscy odczuwamy głód gry

​Karol Gruszecki wiąże spore nadzieję z najbliższym sezonem ekstraklasy. - Wszyscy odczuwamy głód gry, ale ja, po odniesionej w zeszłym roku kontuzji, szczególnie - podkreślił niespełna 31-letni koszykarz, który podpisał z Treflem Sopot dwuletni kontrakt.

- Zadzwonił do mnie trener Trefla Marcin Stefański z pytaniem jak wygląda moja sytuacja klubowa. Ja z kolei skontaktowałem się z moim agentem i od tego momentu, chociaż miałem jeszcze przez rok ważny kontrakt z Polskim Cukrem, sprawy potoczyły się dość szybko. Poza tym widziałem się tylko w dwóch zespołach, w Toruniu albo w Sopocie i innych ofert specjalnie nie rozpatrywałem - przyznał Gruszecki.

Reklama

Reprezentant Polski, uczestnik ostatnich mistrzostw świata w Chinach nie ukrywa, że wpływ na przejście do Trefla miały jeszcze inne osoby.

- Moja dziewczyna mieszka w Sopocie i to była nasza wspólna decyzja. Poza tym wypytywałem obecnych i były koszykarzy o sytuację w Treflu. Wszyscy wypowiadali się bardzo pozytywnie i to również pomogło mi w przyjęciu propozycji tego klubu. W dodatku w poprzednim sezonie Trefl był takim pozytywnym zaskoczeniem, wiedziałem także do jakiej drużyny wchodzę, bo znałem zawodników i sztab trenerski, co też było dla mnie korzystne - ocenił.

Gruszecki podpisał dwuletni kontrakt, bo przekonuje, że takie rozwiązanie jest korzystne dla obu stron. Zapewnia bowiem zawodnikowi oraz klubowi stabilizację. Z drugiej strony jego kolejne drużyny są coraz niżej notowane w ligowej hierarchii. W latach 2015-2017 występował w Stelmecie BC Zielona Góra, ostatnie trzy sezony spędził w Polskim Cukrze Toruń, a teraz przeszedł do Trefla.

- Teraz niczego nie można zakładać, bo po sytuacji, która wydarzyła się w tym roku, trudno powiedzieć jak będą wyglądały poszczególne zespoły oraz cała liga. W dodatku obecnie jest spory problem z przyjazdem do Polski graczy zagranicznych, nie wiadomo też jak będą skonstruowane budżety. Myślę, że ekstraklasa będzie bardziej wyrównana, aczkolwiek składy w styczniu mogą się zmienić. Fakty są jednak takie, że Trefl praktycznie pierwszy skompletował ekipę i to może być nasza siła - zauważył.

Trener Stefański nie ukrywa, że niespełna 31-letni skrzydłowy ma być jednym z liderów jego zespołu.

- Krótko poruszyliśmy ten temat, ale na takie rozmowy przyjdzie jeszcze czas. Mamy kilku nowych zawodników i trzeba się zgrać, bo najważniejszy jest zespół, a nie pojedynczy koszykarze. Z aklimatyzacją nie powinno być problemów, bo znamy się z ligi jak i z kadry. Na pewno będziemy się wspierać, będę też rozmawiał z młodymi zawodnikami na treningu, bo jeśli każdy z nich zrobi postęp będzie to z korzyścią dla drużyny - dodał.

W poprzednim sezonie nowy nabytek Trefla wystąpił w zaledwie siedmiu ligowych meczach i nie ukrywa, że odczuwa ogromny głód boiskowej rywalizacji.

- Miałem długą przerwę. Chwilę pograłem po kontuzji, a wtedy liga się zamknęła i nie zdążyłem dojść do pełnej dyspozycji. Z drugiej strony ta dłuższa przerwa spowodowała, że zregenerowałem się jak nigdy. Głód gry jest duży, ale chyba wszyscy zawodnicy go odczuwają, bo nikt przecież nie był przygotowany na tak długą pauzę, szczególnie, że na początku nie można było nawet trenować. Ale jak już ruszyło to mnóstwo chłopaków z rożnych klubów ćwiczyło w Trójmieście na własną rękę i trudno było znaleźć wolną halę. Z tych zawodników można by stworzyć dwa składy, które spokojnie walczyłyby o play-off - stwierdził.

Na razie na transferowym rynku jego poprzedni klub nie jest zbyt aktywny, ale koszykarz zapewnia, że trzyma za Polski Cukier kciuki.

- Ten klub jest cierpliwy i rozgląda się na rynku, a ja życzę mu jak najlepiej. Mam nadzieję, że skompletuje dobry skład. Spędziłem w Toruniu trzy znakomite sezony, chociaż ostatni nie był dla mnie, ze względu na kontuzję, zbyt udany. Mam jednak świetne wspomnienia i dobre relacje ze wszystkimi, z którymi zetknąłem się w tym klubie. Z chłopakami mam kontakt, chociaż mogą być pewni, że kiedy będą grali z Treflem, zrobię wszystko, aby ich pokonać - podsumował.

Autor: Marcin Domański

Dowiedz się więcej na temat: Karol Gruszecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje