Reklama

Reklama

Energa Basket Liga. Dogrywka i sensacja we Włocławku. MKS Dąbrowa Górnicza lepszy od Anwilu

​Koszykarze Anwilu Włocławek przegrali z MKS-em Dąbrowa Górnicza 98:101 w zaległym meczu 8. kolejki Energa Basket Ligi. To pierwsze zwycięstwo MKS-u od 9 listopada 2019 roku, w obecnym sezonie podopieczni trenera Alessandra Magro są "czerwoną latarnią" tabeli. Do wyłonienia zwycięzcy środowego spotkania potrzebna była dogrywka, a na parkiecie brylowali Lee Moore i McKenzie Moore. Obaj Amerykanie byli bliscy triple-double.

Trafienia Sachy Killeya-Jonesa oraz Lee Moore’a na początku spotkania sprawiały, że to MKS miał małą przewagę. Po późniejszej akcji podkoszowego goście uciekli na pięć punktów. Anwil powoli odrabiał straty, a do remisu doprowadzał debiutujący Rotnei Clarke. Gospodarze kilka razy wychodzili na prowadzenie, ale dzięki akcji nowego gracza dąbrowian - Vytenisa Cizauskasa - po 10 minutach był remis 18:18.

Reklama

W drugiej kwarcie zespół trenera Marcina Woźniaka starał się przejmować inicjatywę i głównie dzięki Ivicy Radiciowi potrafił uciec na pięć punktów. Następnie było jeszcze lepiej, bo goście zaczęli mieć problemy z konstruowaniem akcji. Po zagraniu wykończonym przez Adriana Boguckiego Anwil miał 11 punktów przewagi, a pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 42:32.

Po jednej z akcji Krzysztofa Sulimy włocławianie uciekli nawet na 17 punktów, ale serią 9:0 odpowiedzieli na to zawodnicy trenera Magro. "Trójki" Walerija Lichodieja uspokoiły jednak sytuację gospodarzy. Zespół z Dąbrowy Górniczej nie zamierzał się jednak poddawać i po kolejnym rzucie Marka Piechowicza przegrywał zaledwie sześcioma punktami. W końcówce tej części meczu zbliżył się jeszcze bardziej, a po 30 minutach było zaledwie 64:62 dla Anwilu.

 Na początku kolejnej kwarty gospodarze zanotowali serię 15:0, która była możliwa dzięki świetnej postawie McKenzie’ego Moore’a. MKS starał się jeszcze walczyć, w czym pomagał Lee Moore. Niecałą minutę przed końcem, po akcji Mazurczaka, przegrywał zaledwie czterema punktami, a po "trójce" Elijaha Wilsona do remisu brakowało im tylko punktu. Rzuty wolne Sulimy dały trzy punkty przewagi gospodarzom, ale po niesamowitej "trójce" Lee Moore’a mieliśmy remis po 87. To oznaczało dogrywkę!

W doliczonym czasie gry obie ekipy walczyły punkt za punkt, akcja za akcję. Dąbrowianie wychodzili nawet na prowadzenie po zagraniu Piechowicza. Później niezwykle ważną "trójkę" trafił Lee Moore, a zwycięstwo 101:98 przypieczętował rzutami wolnymi Elijah Wilson. MKS nareszcie ma w tym sezonie wygraną, Anwil przegrał piąty z ośmiu rozegranych meczów.

Lee Moore zdobył dla gości 32 punkty, 8 zbiórek i 10 asyst. McKenzie Moore zanotował dla gospodarzy 16 punktów, 14 zbiórek i 8 asyst.

Anwil Włocławek - MKS Dąbrowa Górnicza 98:101 po dogrywce (18:18, 24:14, 22:30, 23:25, 11:14)

Anwil: Ivica Radić 18, Rotnei Clarke 17, Mckenzie Moore 16, Garlon Green 13, Walerij Lichodiej 11, Krzysztof Sulima 8, Artur Mielczarek 5, Adrian Bogucki 4, Deishuan Booker 3, Andrzej Pluta 3.

MKS: Lee Moore 32, Sacha Killeya-Jones 21, Elijah Wilson 18, Marek Piechowicz 9, Michał Nowakowski 8, Andrzej Mazurczak 7, Vytenis Cizauskas 5, Jakub Motylewski 1, Konrad Dawdo 0, Michał Kroczak 0.

PLK, WŁ, Polsat Sport

Dowiedz się więcej na temat: anwil włocławek | MKS Dąbrowa Górnicza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje