Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy. Trener Asseco Milos Mitrovic: Nie ma dla mnie głupich pytań

Najmłodszy szkoleniowiec w ekstraklasie Milos Mitrovic uważa, że ma proste zasady i chce, aby wszyscy się ich trzymali. „Jestem otwarty na dialog z koszykarzami i gotowy rozmawiać na każdy temat, bo nie ma dla mnie głupich pytań” – przyznał trener Asseco Arki Gdynia.

Mitrovic, który 16 czerwca skończył 31 lat, jest najmłodszym szkoleniowcem w ekstraklasie. Trener HydroTrucka Radom Marek Popiołek jest niespełna o rok starszy.

"Nie jestem trenerem od wczoraj, tylko w sumie od 12 lat. Występowałem w zespole Superfund Belgrad, który w ciągu pięciu lat awansował z najniższej do najwyższej ligi. Byłem w tej ekipie może nie ze względu na indywidualny potencjał tylko bardziej z uwagi na inteligencję i odpowiednie +czytanie+ gry. Z powodu ciężkiej kontuzji szybko musiałem zapomnieć o koszykarskiej karierze i od razu zacząłem pracować jako szkoleniowiec. Wzorców nie brakowało, bo mieliśmy w klubie mnóstwo znakomitych trenerów. A z moich kolegów wybili się Nemanja Bjelica, Sava Lesic, Vladimir Lucic czy Goran Dragic" - wyliczył.

Reklama

Serbski szkoleniowiec pojawił się w Gdyni w 2016 roku, ale do tej pory pracował, z sukcesami, z grupami młodzieżowymi. W maju został trenerem drużyny seniorów - podpisał kontrakt na dwa lata. I nie widzi różnicy, czy prowadzi się zespoły młodzieżowe czy seniorskie. Zapewnia, że w juniorskich rozgrywkach nie brakuje w Polsce presji.

"Czułem ją od pierwszego dnia, kiedy pojawiłem się w tym kraju. A przyjechałem przede wszystkim jako bardzo młody człowiek, bo trenerem byłem od kilku lat, i od razu musiałem walczyć oraz wygrywać. Klub z Gdyni od lat inwestuje spore środki w młodzieżową koszykówkę, stworzył potężną akademię i ma na koncie mnóstw sukcesów. Na tego typu turniejach jeden przegrany mecz może wszystko zniweczyć, a porażka lidze niczego nie przekreśla. Gra się dalej. Poza tym jestem wychowany w serbskich halach, w których atmosfera, jako element naszej sportowej kultury, jest naprawdę gorąca" - zauważył.

Mitrovic jest młodszy od trzech koszykarzy w zespole. Ta różnica jest największa w przypadku Filipa Dylewicza, bo wynosi aż 10 lat. Adam Hrycaniuk jest starszy od swojego szkoleniowca o sześć, a Bartłomiej Wołoszyn o cztery lata.

"Podczas meczu wyglądam może jako osoba bardzo trudna do współpracy, ale uważam, że aż taki kłopotliwy nie jestem. Mam proste zasady i chcę, aby wszyscy się ich trzymali. Jestem otwarty na dialog z zawodnikami i gotowy rozmawiać na każdy temat, bo nie ma dla mnie głupich pytań. Jestem przygotowany, aby rozwiać każdą ich wątpliwość. Jeśli mają lepszy pomysł ode mnie, mogę go zaakceptować, bo na końcu to oni będą go wykonywać na boisku, a jeśli w konkretną koncepcję nie uwierzą, to jej nie zrealizują" - stwierdził.

W składzie Asseco jest tylko jeden obcokrajowiec, 23-letni serbski rozgrywający Novak Music, nie brakuje natomiast młodych polskich zawodników. W poprzednim sezonie gdyński zespół z dorobkiem ośmiu zwycięstw w 30 meczach uplasował się na przedostatniej 15. pozycji i w obecnie również typowany jest jako jeden z głównych kandydatów do spadku.

"Wiemy jakim zespołem dysponujemy i w meczach z nami to rywale będą faworytem. Rozumiem, że wszyscy chcą wygrywać, bo też jestem kibicem, i też nie jestem zadowolony, kiedy moja drużyna przegrywa. Trzeba jednak zobaczyć jak wygląda liga i ile minut dostają młodzi polscy koszykarze. Może naszych fanów do końca nie cieszy to co robimy, ale powinno cieszyć polską ligę i polską koszykówkę, że jest klub, którego zarząd, nie mając dużych pieniędzy, postanowił nie kupować byle jakich zagranicznych zawodników tylko zainwestował w młodych polskich graczy" - powiedział.

Mitrovic zapewnia, że każdy z nich dostanie szansę i liczy, że będzie to dla wielu przełomowy rok.

"W poprzednim sezonie, poza Mateuszem Kaszowskim, nie widziałem w Asseco zawodnika, który dostał szansę. Dla mnie szansa nie oznacza przebywania na boisku przez dwie czy trzy minuty w meczu. Szansa jest wtedy, kiedy koszykarz gra co najmniej przez 15 minut i to w momencie, kiedy kształtuje się wynik i rozstrzygają losy rywalizacji" - skomentował.

Serbski szkoleniowiec wierzy, że jego praca przeniesie efekt i gdyński zespół odgrywać będzie niebawem w ekstraklasie znaczącą rolę.

"Są trzy rodzaje trenerów. Pierwsi to ci, którzy przy małym budżecie i z zawodnikami bez wielkich nazwisk potrafią zbudować coś z niczego. Są też szkoleniowcy, którzy przy dużych środach są gwarantami sukcesu. Są również trenerzy, którzy niszczą, biorą dużo i nic nie są w stanie z tym zrobić. Chciałem być trenerem, który potrafi coś zbudować i teraz mam ku temu świetną okazję" - podsumował. 

Autor: Marcin Domański



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama