Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy: Stelmet - PGE 82:78 w finale

Koszykarze Stelmetu Zielona Góra pokonali przed własną publicznością PGE Turów Zgorzelec 82:78 w trzecim meczu finałowym. W rywalizacji do czterech zwycięstw Stelmet prowadzi już 3-0.

To było najlepsze spotkanie finału. Ogromne emocje, walka o każdy punkt i metr parkietu, zaskakujące zwroty akcji i prowadzenia. Ostatecznie zwycięsko z rywalizacji wyszli koszykarze Stelmetu, którzy potrzebują już tylko jednej wygranej, by po raz pierwszy w historii zdobyć mistrzostwo Polski.

Był to pierwszy w sezonie triumf Stelmetu w spotkaniu z PGE Turów przed własną publicznością.

Pierwsza połowa należała do zawodników ze Zgorzelca. Podopieczni trenera Miodraga Rajkovica dobrze bronili, a przede wszystkim grali z doskonałą skutecznością. W szóstej minucie po akcji serbskiego środkowego Ivana Zigeranovica PGE prowadził 11:4, a po 10 minutach 19:16.

Reklama

Gospodarze prowadzili tylko przez kilkadziesiąt sekund drugiej kwarty (20:19 i 22:21). Akcje podkoszowe Zigeranovica oraz chorwackiego skrzydłowego Turowa Ivana Opacaka, a przede wszystkim dwa z rzędu rzuty zza linii 6,75 m byłego zawodnika Stelmetu Piotra Stelmacha, dały zespołowi ze Zgorzelca dziewięciopunktową przewagę pod koniec drugiej kwarty (40:31).

Do przerwy Turów miał niespotykaną skuteczność rzutów za dwa punkty - 80 procent. Nic w tym dziwnego skoro liderzy nie pomylili się przy żadnej próbie z półdystansu - Aaron Cel trafił sześć razy, Opacak pięć, a Zigeranovic wszystkie cztery rzuty.

Po przerwie do ataku ruszyli gospodarze. Wystarczyła im niespełna minuta, by doprowadzić do remisu 40:40. Decydujące dla losów tej kwarty, ale i meczu były dwie minuty. W nich główną rolę odegrał rozgrywający reprezentacji Polski Łukasz Koszarek, który do przerwy nie uzyskał punktu. Zdobył siedem, a Stelmet 13 z rzędu. Sytuacja uległa diametralnej zmianie w 120 sekund - PGE prowadził 47:44, by na niespełna cztery minuty przed końcem tej części przegrywać 47:57. Zielonogórzanie rozbili zgorzelczan kontratakami i agresywną obroną.

W 29. minucie po trzypunktowej akcji Serba Olivera Stevica Stelmet uzyskał najwyższe prowadzenie w spotkaniu, różnicą 12 punktów (64:52).

Gdy wydawało się, że losy spotkania są rozstrzygnięte goście rzucili się do odrabiania strat. Zdobyli dziesięć punktów z rzędu, a trzypunktowe rzuty Russella Robinsona i Opacaka dały PGE Turów remis 66:66 w 34. minucie; chwilę później prowadzenie 68:66 po dynamicznym wejściu pod kosz Michała Chylińskiego. Gospodarze byli całkowicie zaskoczeni takim obrotem sprawy. Czas wzięty przez ich trenera Mihailo Uvalina pozwolił uporządkować grę zielonogórzan. Marcin Sroka trafił zza linii 6,75 m i Stelmet odzyskał prowadzenie (69:68).

W końcówce więcej sił zachowali koszykarze z Zielonej Góry. Zgorzelczanie byli wyraźnie zmęczeni pogonią w pierwszych minutach tej kwarty. Pudłowali spod kosza i popełniali straty. Jeden z liderów PGE Amerykanin David Jackson nie trafił w całym spotkaniu żadnego z siedmiu rzutów z gry.

Z linii rzutów wolnych nie mylił się najlepszy zawodnik sezonu zasadniczego Walter Hodge (10/10), Quinton Hosley popisywał się efektownymi wsadami, a Koszarek rzutami z dystansu i Stelmet prowadził na 150 sekund przed końcem 77:72. Goście zmniejszyli jeszcze straty do jednego punktu 77:76. Ostatnie słowo należało jednak do najlepszego Polaka sezonu zasadniczego - Koszarka, który trafił zza linii 6,75 m na 59 sekund przed końcową syreną, dając gospodarzom prowadzenie 80:76.

Stelmet Zielona Góra - PGE Turów Zgorzelec 82:78 (16:19, 19:21, 31:16, 16:22)

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw) 3-0 dla Stelmetu. Kolejne spotkanie 2 czerwca ponownie w Zielonej Górze (godz. 17.30).

Stelmet Zielona Góra: Walter Hodge 20, Quinton Hosley 16, Łukasz Koszarek 14, Marcin Sroka 12, Oliver Stevic 11, Dejan Borovnjak 7, Mantas Cesnauskis 2, Zbigniew Białek 0, Kamil Chanas 0.

PGE Turów Zgorzelec: Ivan Opacak 18, Russell Robinson 16, Aaron Cel 12, Piotr Stelmach 11, Ivan Zigeranovic 10, Michał Chyliński 9, Damian Kulig 2, Djordje Micic 0, David Jackson 0.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje