Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy - prezes Arkadiusz Lewandowski: Mocno poszliśmy ostatnio w górę

Obrońcy tytułu koszykarze Anwilu Włocławek zmierzą się w półfinale mistrzostw Polski ze zwycięzcą rundy zasadniczej Arką Gdynia. "Mocno poszliśmy ostatnio w górę - tak fizycznie, jak i w konsolidacji zespołu" - powiedział PAP prezes klubu z Włocławka Arkadiusz Lewandowski.

Anwil w ćwierćfinale pewnie pokonał 3-0 wicemistrza Polski Arged BM Slam Stal Ostrów Wlkp. i czekał kilka dni na zwycięzcę pary Arka - Legia Warszawa. Do wyłonienia lepszego zespołu koniecznych było pięć spotkań, ale ostatecznie to gdynianie zagrają w półfinale, mając przewagę własnego parkietu.

"Czwórmecz ze Stalą, bo z tym zespołem graliśmy także ostatni mecz rundy zasadniczej, pokazał, że mocno poszliśmy ostatnio w górę - tak jeżeli chodzi o zdrowie, jak również konsolidację zespołu. Mam nadzieję, że będzie ciekawie w półfinale. Moim zdaniem nie skończy się ta rywalizacja wynikiem 3-0 w żadną stronę" - ocenił Lewandowski.

Reklama

Przyznał, że ściągnięcie do zespołu z powrotem Ivana Almeidy, a także zakontraktowanie Michała Ignerskiego, który miał kilkuletnią przerwę w karierze, okazało się bardzo dobrym zagraniem.

"Michał to wielki gracz - gwiazda poważnych klubów przez całą swoją karierę. Nawet jeżeli po drodze miał przerwę w grze, to trzeba oddać, że udowodnił już wszystkim niedowiarkom swoją wielkość. To nie podlega dyskusji. Żeby nie zdarzyło się tak, że będzie to kalka rywalizacji rok temu w półfinale ze Stelmetem. Mówię o liczbie meczów oraz o emocjach" - dodał Lewandowski. Obecność Ignerskiego w składzie jest obecnie także bardzo istotna z uwagi na kontuzję podstawowego podkoszowego Josipa Sobina - MVP meczów finałowych o mistrzostwo Polski w poprzednim sezonie.

Gdynianie w sezonie zasadniczym dwa razy pokonali mistrza Polski - w Gdyni 98:89 na inaugurację rozgrywek oraz we Włocławku 83:66.

"Arka to bardzo trudny rywal - faworyt i lider po rundzie zasadniczej. Trzy razy nas w tym sezonie ograli (także w Pucharze Polski), a do tego zaczynają rywalizację z przewagą parkietu. Gdynia - kiedyś Asseco Prokom, a dziś Arka - wraca na szczyt, do strefy medalowej. To dla trenera, klubu i zawodników nobilitacja. Myślę, że będzie to ciekawa rywalizacja" - wskazał prezes włocławskiego zespołu.

Lewandowski podkreślił, że na pewno Anwil musi w meczach z Arką zagrać zdecydowanie lepiej w obronie niż w sezonie zasadniczym.

"Nie można im pozwolić rozstrzelać się z dystansu, bo wtedy potrafią zabić każdego w lidze. Mają swoich dwóch liderów Jamesa Florence i Joshuę Bosticia, ale ja bym nie zapominał chociażby o Deividasie Dulkysie - świetnym graczu, atletycznym i bardzo mądrym. Do tego dochodzi Marcus Ginyard, który również dał swoją jakość. Tam jest wiele akcentów, które mogą zdecydować. My musimy mocno bronić, a tak naprawdę grać swoją koszykówkę" - ocenił Lewandowski.

Pierwsze dwa mecze w parze Arka - Anwil odbędą się w Gdyni w czwartek i sobotę.

"Na moje dzisiejsze szacunki wychodzi, że w hali w Gdyni może być 500 do 700 kibiców z Włocławka. U nas w hali klimat jest niepowtarzalny. Zawsze dzieje się dużo i będzie się działo i tym razem" - dodał prezes klubu. Rywalizacja przeniesie się do Hali Mistrzów we wtorek 21 maja.

Autor: Tomasz Więcławski


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL