Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy. Łukasz Koszarek: Fajnie, że wygrywamy, ale sezon jest długi

Stelmet Enea BC Zielona Góra kończy rok 2019 serią 11 zwycięstw w ekstraklasie koszykarzy i pozycją lidera w tabeli (bilans 12-2). - Fajnie, że wygrywamy, ale sezon jest długi, a na medale i nagrody przyjdzie czas - powiedział kapitan drużyny Łukasz Koszarek.

W poniedziałek podopieczni chorwackiego szkoleniowca Żana Tabaka pokonali na wyjeździe GTK Gliwice 83:74. Po raz ostatni przegrali 11 października w Toruniu z Polskim Cukrem 82:92.

- Fajnie, że wygrywamy, ale to na razie o niczym nie świadczy. Można powiedzieć, że na szczęście gramy w rosyjskiej Lidze VTB, tam przypominamy sobie, że są porażki i... schodzimy na ziemię. Polska ekstraklasa pomaga nabierać pewności siebie, ale w starciu z silną liga rosyjską to jeszcze za mało. Mecze w tym sezonie wyglądają jednak w VTB inaczej niż w poprzednim, mamy też więcej zwycięstw. Niestety tylko przez chwilę byliśmy na siódmym miejscu. Każde spotkanie mobilizuje nas jednak i uczy, ale zawsze dobrze jest jednak wygrać, bo to zwycięstwa nas napędzają - podkreślił.

Reklama

Jego zdaniem kluczem do sukcesów zielonogórzan w tym sezonie jest szkoleniowiec oraz dobrze dobrana drużyna. Stelmet ma najlepszy atak w lidze (1333 pkt zdobytych) i czwartą defensywę (1116 pkt straconych).

- Mamy prawie całkiem nowy zespół, jest świeżość, nowość, zawodnicy dobrani charakterologicznie i trener, który swoją wizją zaraził wszystkich. Atak wychodzi z pewnej obrony, często granej na całym boisku. W którymś momencie rywale tego nie wytrzymują i odpadają. Trener zwraca bardzo dużo uwagi na detale i defensywę - dodał.

Rozgrywający reprezentacji Polski uważa, że procentuje też mocno przepracowany okres przygotowawczy oraz... mniej treningów w napiętym terminarzu meczów w ekstraklasie i VTB.

- Dużo mniej teraz trenujemy niż w ubiegłym sezonie, co wychodzi nam na zdrowie przy takiej liczbie podróży, często bardzo dalekich. Dzięki temu w każdym meczu mamy więcej energii, bo mocno przepracowaliśmy sezon przygotowawczy. Więcej jest natomiast seansów wideo i analiz. Bardziej pracuje głowa niż mięśnie. Mnie to szczególnie odpowiada, bo nigdy nie słynąłem z mega szybkości, ale zawsze pomyślałem dwa razy zanim coś zrobiłem - podkreślił 35-letni rozgrywający.

Nowy Rok Stelmet rozpocznie od meczu we własnej hali ze Śląskiem Wrocław (2 stycznia) i będzie to ostatnia kolejka pierwszej rundy sezonu zasadniczego Energa Basket Ligi. Rewanże także zainauguruje przed swoimi kibicami - meczem ze Startem, z którym przegrał w Lublinie 79:84.

- Chcemy w Nowym Roku kontynuować passę, bo mamy trzy mecze u siebie, a we własnej hali jesteśmy jeszcze groźniejsi. Żeby nie było tak fajnie, to w styczniu mamy natomiast dużo wyjazdów w Lidze VTB, np. do Krasnojarska, czyli pięć godzin lotu z Moskwy plus zmiana czasu i to wszystko w moje urodziny... Lepiej być nie mogło. Może dwa razy będę świętować, ale nie wiem czy moje ciało to wytrzyma. Najważniejsze, by zdrowie było - dodał Koszarek, który 36. urodziny obchodzić będzie 12 stycznia.

Olga Przybyłowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL