Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy: Asseco - Trefl 72:73

W niezwykle dramatycznym meczu mistrza z wicemistrzem Polski koszykarze Trefla pokonali w Gdyni Asseco Prokom 73:72. O sukcesie goście zadecydowało trafienie w ostatniej sekundzie rozgrywającego Lorinzy Harringtona, który znalazł się pod koszem rywali i dobił niecelny rzut Michała Michalaka.

- Słowa uznania należą się zawodnikom obu zespołów. Gdynianie sprawili nam wiele problemów i muszę przyznać, że dopisało nam sporo szczęścia. Terminarz drugiej fazy rozgrywek nie jest dla nas zbyt korzystny, bo na początku rywalizację w +szóstkach+ trzy mecze gramy na wyjeździe. Dlatego cieszę się, że dwa z nich udało nam się już wygrać - ocenił trener Trefla Mariusz Niedbalski.

Do derbów Trójmiasta gospodarze przystąpili bez swojego podstawowego rozgrywającego Łukasza Koszarka, który w sobotę rozwiązał kontrakt z klubem. W tej sytuacji trener Andrzej Adamek miał do dyspozycji tylko dziewięciu zawodników (za brak 10. gracza Asseco będzie musiało zapłacić 1000 złotych kary).

Reklama

Kibice gdyńskiego zespołu wywiesili na trybunach szereg transparentów - "Czy prezesie zapomniałeś, co kibicom obiecałeś?", "Nie przenoście nam stolicy do Rzeszowa" i "Góralu, czy ci nie żal". To pierwsze pytanie było skierowane do prezesa klubu Przemysława Sęczkowskiego, a ostatnie do prezesa firmy Asseco Poland S.A. Adama Górala.

Odejście Koszarka dodatkowo zmobilizowało gospodarzy, którzy w meczu z Treflem zagrali niesłychanie ambitnie. Z kolei goście sprawiali w pierwszej połowie wrażenie, jakby przyjechali do Gdyni na sparing, a wygrana z osłabionym Asseco Prokomem należała im się z urzędu. Po 20 minutach sopocianie mieli na koncie zaledwie 25 punktów.

Mistrzowie Polski rozpoczęli od prowadzenia 7:2, a w 17. minucie po rzucie wolnym Mateusza Ponitki wygrywali nawet 28:20. Goście ocknęli się dopiero po przerwie, kiedy zaczęli grać trochę bardziej agresywnie. Dzięki temu w 24. minucie odrobili straty i sami objęli prowadzenie 37:36. Dobra passa Trefla nie trwała jednak zbyt długo, bo w 28. min. zrobiło się 53:45 dla Asseco.

Końcówka tego emocjonującego meczu należała jednak do wicemistrzów Polski, o sukcesie których zadecydował rzut w ostatniej sekundzie byłego zawodnika Asseco Harringtona. Niewiele jednak brakowało, aby bohaterem tego spotkania był Ponitka. To właśnie po jego akcji 27 sekund przed końcem gdynianie wygrywali 72:71, natomiast sześć sekund przed ostatnią syreną 20-letni koszykarz zablokował Sime Spralję.

- Jestem rozczarowany wynikiem, a nie postawą zespołu. Pozostał żal, bo drużyna włożyła w to spotkanie mnóstwo serca. A przed meczem straciliśmy mózg drużyny w osobie Łukasza Koszarka. Po ostatnim gwizdku w szatni rozmawialiśmy, że w ostatniej akcji za dobrze broniliśmy, bo po rzucie Michalaka piłka nie odbiła się od obręczy. Gdyby w nią trafiła, Harrington nie miałby szans na skuteczną dobitkę - powiedział po spotkaniu trener Adamek.

O miejsca 1-6:

Asseco Prokom Gdynia - Trefl Sopot 72:73 (14:14, 18:11, 21:25, 19:23)

Asseco Prokom Gdynia: Robert Witka 14, Przemysław Zamojski 13, Rasid Mahalbasic 10, Piotr Szczotka 9, Adam Hrycaniuk 8, Mateusz Ponitka 7, Tomasz Śnieg 7, Piotr Pamuła 4, Krzysztof Roszyk 0.

Trefl Sopot: Frank Turner 15, Adam Waczyński 13, Michał Michalak 11, Sime Spralja 11, Filip Dylewicz 10, Lorinza Harrington 6, Marcin Stefański 3, Piotr Dąbrowski 3, Kurt Looby 1.

Energa Czarni Słupsk - Stelmet Zielona Góra 81:91 (18:30, 20:21, 21:21, 22:19)

Energa Czarni Słupsk: Oded Brandwein 23, Michał Nowakowski 15, Roderick Trice 11, Yemi Gadri-Nicholson 10, Mateusz Kostrzewski 9, Levi Knutson 5, Marcin Dutkiewicz 4, Robert Tomaszek 4, Todd Abernethy 0, Valdas Dabkus 0.

Stelmet Zielona Góra: Walter Hodge 19, Quinton Hosley 18, Kamil Chanas 13, Dejan Borovnjak 11, Marcin Sroka 10, Mantas Cesnauskis 7, Milos Lopicic 6, Zbigniew Białek 4, Łukasz Seweryn 3.



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL