Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy. Aaron Cel: Ja pierwszy oczekuję złota co sezon

W zespole Polskiego Cukru Toruń nie rozpaczają po przegranym 3-4 finale ekstraklasy koszykarzy z Anwilem Włocławek. Mają świadomość, że klub znów wykonał świetną robotę. "Co sezon oczekuję złota, ale nie można uznać tego roku za słaby" - powiedział Aaron Cel.

"Wynik ostatniego meczu nie zależał od presji ani od zmęczenia. Nasze pierwsze rzuty były takie, że piłka "weszła" i "wyszła" z kosza, a ich na zasadzie "odbiła się i wpadła". Trzeba się z tym pogodzić. Gram w koszykówkę od małego i wiem, że tak bywa. Wiadomo, że nie zadowala srebro, medal inny niż złoty. Mimo to uważam, że możemy być dumni z tego sezonu. Niedosyt pozostaje, bo walczyliśmy od września o tytuł. W międzyczasie wygraliśmy Superpuchar, fajnie pokazaliśmy się w Lidze Mistrzów. Dwie pierwszy rundy play off poszły nam świetnie. W finale też graliśmy dobrze - poza siódmym meczem, niestety" - ocenił reprezentant Polski.

Reklama

Cel uważa, że dla całej serii wygranej przez Anwil 4-3 istotne znaczenie miał mecz nr 2, przegrany przez zespół z Torunia u siebie.

"Patrząc na mecze u nich, to i tak cudem należy nazwać to, że wygraliśmy tam spotkanie. Bardzo ciężko się gra w play off we Włocławku. W hali jest niesamowita atmosfera, bardzo gorąco, więc nikt nie jest w stanie się na to przygotować. Mecz, który tam wyrwaliśmy, to był naprawdę cud" - dodał Cel.

To właśnie on w czwartym spotkaniu we Włocławku wykonał rzut z dziewiątego metra w ostatnich sekundach, który pozwolił Polskiemu Cukrowi wyrównać stan rywalizacji na 2-2. Torunianie zwyciężyli w tym meczu 83:82.

"Niestety nie potrafiliśmy tego wykorzystać, bo w finale nie można dwa razy przegrać u siebie. Przewaga parkietu jest w tej fazie niezwykle ważna i nie można na nim ponosić porażek" - dodał zawodnik Polskiego Cukru.

W jego ocenie toruński zespół "bardzo dobrze" kombinował w ataku przeciwko strefie Anwilu, co pozwoliło na doprowadzenie do siódmego meczu. Uznał jednak, że Anwil nie przez przypadek był mistrzem także rok temu. "To dobrze zorganizowana drużyna, świetny zespół. Przegraliśmy z lepszym" - powiedział Cel.

Nie chciał wybiegać mocno w przyszłość i oceniać tego, co może wydarzyć się w kolejnym sezonie. On ma ważny kontrakt z zespołem Polskiego Cukru, podobnie jak podkoszowy Damian Kulig.

"Nie wiem jaki będzie nasz skład. Jestem wykończony po tym sezonie. Muszę odpocząć. Nie chcę na ten rok patrzeć negatywnie. Ja pierwszy oczekuję złota co sezon. Kibice też już tego chcą, bo gramy dobrze w koszykówkę i Toruń na to mistrzostwo zasługuje. Nie ma więc radości, ale z chłopaków jestem po tym sezonie dumny" - stwierdził Cel.

Przyznał, że zawodowy sport w takich momentach nie jest sprawiedliwy i nie zawsze oddaje to, co działo się w całym sezonie.

"Pamiętajcie o tym, że my gramy w koszykówkę od małego. Trenujemy codziennie po kilka godzin. Nie jeździmy do rodzin na święta. Nie idziemy na urodziny do kolegów czy bliskich. Odpuszczamy to wszystko, żeby być jak najlepsi na boisku. Ten finał play off był dla koszykówki wspaniały. Osiągnięcia reprezentacji też budują siłę całej dyscypliny. W lidze na koniec ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać. My przegraliśmy" - zakończył Cel.

Zawodnik Polskiego Cukru jest podstawowym graczem reprezentacji, która już pod koniec sierpnia rozpocznie zmagania w mistrzostwach świata w Chinach.

Autor: Tomasz Więcławski

Dowiedz się więcej na temat: Aaron Cel | Polski Cukier Toruń | anwil włocławek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje