Reklama

Reklama

David Dedek: Wygrać ze Stelmetem to coś wyjątkowego

Po zwycięstwie 72:68 w niedzielnym meczu koszykarskiej ekstraklasy w Gdyni ze Stelmetem Zielona Góra trener Asseco nie krył zadowolenia. "Wygrać z tą drużyną to coś wyjątkowego, bo jest to przecież zespół na europejskim poziomie" - ocenił David Dedek.

"Chciałbym pochwalić swoich zawodników za niesamowitą walkę. Zdarzyły się nam co prawda momenty, w których nie szło, notowaliśmy przestoje, ale w tych trudnych chwilach pomogli nam kibice. Także wtedy, kiedy z powodu rozciętej wargi nie mógł grać Galdikas" - dodał.

Reklama

Ten mecz lepiej rozpoczęli jednak goście, którzy w trzeciej minucie prowadzili 9:2, ale w dziewiątej po rzucie za trzy byłego gracza Zastalu Filipa Matczaka było 22:13 dla Asseco. W 27. minucie po kolejnej trójce tego zawodnika gdynianie wygrywali już 53:40, jednak w 36. minucie po dwóch osobistych Łukasza Koszarka zrobiło się 66:65 dla zielonogórzan. Końcówka tego dramatycznego spotkania należała do gospodarzy, którzy dzięki temu odnieśli czwarte ligowe zwycięstwo z rzędu.

"Byliśmy do tej konfrontacji znakomicie przygotowani. Trener Dedek w detalach pokazał nam, co mamy grać. Sukces nad drużyną naszpikowaną znakomitymi koszykarzami cieszy i buduje, dlatego też liczymy na kolejne zwycięstwa" - przyznał Matczak, który był najskuteczniejszym zawodnikiem Asseco (20 punktów to jego rekord kariery).

Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się również Ovidijus Galdikas i A.J. Walton. Litewski środkowy miał aż sześć bloków, co jest rekordem sezonu oraz 16 zbiórek, a to trzeci wynik ekstraklasy. Z kolei amerykański rozgrywający zaliczył 11 asyst i do najlepszego rezultatu Kamila Łączyńskiego z Rosy Radom zabrakło mu tylko jednego podania.

"W mojej drużynie nie chciałbym jednak nikogo wyróżniać, bo siłą jest zespołowość. Każdy ma w niej swoją rolę do spełniania" - zaznaczył słoweński szkoleniowiec.

Z kolei Stelmet poniósł w ekstraklasie drugą porażkę. "W pierwszej połowie z 36 punktów aż 30 straciliśmy spod kosza, co mówi chyba wszystko o naszej obronie. Po przerwie w defensywie radziliśmy sobie lepiej, nie można też odmówić naszym zawodnikom walki, bo pod tablicami wykonali dobrą robotę. Zebraliśmy aż 15 piłek w ataku, ale trzeba też coś trafić do kosza, bo z dorobkiem 68 punktów trudno myśleć na wyjeździe o zwycięstwie" - ocenił trener Andrzej Adamek.

Zielonogórski szkoleniowiec wskazał jeszcze na inne mankamenty w grze swojego zespołu. "Wciąż mamy ogromne problemy w rzutach z dystansu, przez co również nie mogliśmy poradzić sobie z obroną strefową rywali. Zanotowaliśmy także zaledwie dziewięć asyst. Kiedy piłka nie krąży, nie spisujemy się za dobrze. W tym sezonie nie idzie nam tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Możemy nawet mówić o stagnacji, ale pewne rzeczy niebawem powinny zostać wyjaśnione" - podsumował trener wicemistrzów Polski.


Dowiedz się więcej na temat: Asseco Gdynia | Stelmet Zielona Góra | Tauron Basket Liga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama