Reklama

Reklama

Asseco Prokom Gdynia wygrywa czwarty mecz i jest blisko mistrzostwa

W czwartym finałowym meczu o mistrzostwo Polski koszykarzy Asseco Prokom Gdynia pokonał w hali rywala Trefla Sopot 79:71. Gdynianom do obrony mistrzowskiego tytułu potrzebne jest jeszcze tylko jedno zwycięstwo

W przeciwieństwie do trzech poprzednich, jednostronnych spotkań, czwarty mecz finału play off był niezwykle zacięty i trzymał w napięciu do ostatnich sekund.
Koszykarze Asseco Prokom nie powtórzyli błędu z wtorkowej konfrontacji, kiedy wyszli na boisko jakby uśpieni i byli tłem dla bardzo dobrze dysponowanych rywali - w pewnym momencie przegrywali nawet różnicą 31 punktów. Tym razem gdynianie byli skoncentrowani i grali z zaangażowaniem przez pełne 40 minut, dzięki czemu do wywalczenia 9. z rzędu mistrzostwa Polski brakuje im już tylko jednego zwycięstwa.
Co prawda w 9. minucie gospodarze prowadzili 17:14, ale później do głosu doszli gdynianie, którzy trzy minuty później po pięciu punktach zdobytych z rzędu przez Przemysława Frasunkiewicza wygrywali 26:18.
W 17. minucie było nawet 30:22 dla Asseco Prokom, jednak końcówka pierwszej połowy należała do sopocian, którzy na przerwę zeszli prowadząc 33:32.  W ekipie gości słabiej spisywał się Donatas Motiejunas - Litwin szybko popełnił dwa przewinienia i usiadł na ławce rezerwowych, a w pierwszych 20 minutach miał na koncie tylko dwa punkty.
Mistrzowie Polski w znakomitym stylu, od prowadzenia 9:0, rozpoczęli drugą połowę. W 23. minucie było 41:33 dla gości, dla których siedem punktów zdobył w tym okresie Piotr Szczotka. Punktową serię rywali przerwał rzutem za trzy Adam Waczyński (15 punktów po przerwie), a 25. minucie po jednym osobistym Johna Turka zrobiło się 42:41 dla gospodarzy.
Kiedy w 34. minucie po trójce Przemysława Zamojskiego gdynianie wyszli na prowadzenie 65:52 wydawało się, że losy tej konfrontacji są rozstrzygnięte. Tymczasem cztery minuty później po dobitce Jermaine Malletta Trefl przegrywał jedynie 66:68. Zawodnicy Asseco Prokom nie dali jednak odebrać sobie zwycięstwa - w ich szeregach w końcówce skutecznie poczynał sobie zwłaszcza Jerel Blassingame.

Reklama

Po meczu powiedzieli:


Trener reprezentacji Polski koszykarzy Słoweniec Ales Pipan: - Bardzo podobał mi się mecz w wykonaniu obydwu ekip. Jestem zadowolony z gry kandydatów do reprezentacji Polski. Pierwszy raz od dłuższego czasu widziałem w ważnym spotkaniu finałowym  Przemysława Zamojskiego. Zrobił na mnie dobre wrażenie. Podobał mi się też Łukasz Koszarek, Adam Hrycaniuk, Adam Waczyński podejmujący decyzje w ważnych momentach. Atmosfera była taka jak na meczach w Słowenii czy Serbii - hala żyła, a w ostatnich minutach wszyscy oglądali mecz na stojąco. Poziom podobny do finałów w lig w Słowenii, Chorwacji, ale nieco niższy niż turnieju Final Four Ligi Adriatyckiej. Wracam teraz do ojczyzny i w Polsce będę ponownie na pierwsze zgrupowanie reprezentacji 13 lipca.
Trener Asseco Prokom Andrzej Adamek: - To był pierwszy mecz godny finału, zacięty i emocjonujący od początku do końca. Gratuluję swojej drużyny ambicji walki, tego że wytrzymali presję, bo nie było wyrazistego lidera w tym spotkaniu, znaczącej przewagi jednej z drużyn, a prowadzenie zmieniało się niemalże po każdej akcji. Nie mogę zbyt wiele mówić, właśnie biorę lekarstwo na gardło. Mecz kosztował mnie sporo wysiłku, szczególnie jeśli chodzi o głos.
Trener Trefla Karlis Muiznieks: - Powinniśmy wygrać ten mecz, tym bardziej, że mieliśmy swój parkiet i wsparcie naszych kibiców. Byliśmy skoncentrowani przez cay czas, ale nie trafialiśmy rzutów z czystych pozycji. W trzeciej kwarcie straciliśmy pewność gry w ataku i popełniliśmy kilka błędów w defensywie. To był kluczowy moment. Walczyliśmy do końca, ale w ostatnich akcjach znowu nie mieliśmy szczęścia w  ataku.
Zawodnik Asseco Adam Hrycaniuk: - Wszystkie mecze finałowej serii są kluczowe, ale oczywiście inaczej się walczy przy stanie 3-1, a inaczej przy remisie. Było dużo walki z obydwu stron. Głównym naszym celem było to, by nastawić nasze głowy na grę twardą, fizyczną. Nie mogliśmy sobie pozwolić na grę miękką i wolną, jak w meczu numer trzy, co wykorzystali rywale i przegraliśmy różnicą 30 punktów. Najważniejsza była nasza dobra defensywa. Wyszliśmy z założenia, że w tym elemencie musimy być lepsi, a w ataku  bardziej zdaliśmy się na los i szczęście.
Zawodnik Trefla Adam Waczyński: - To było bardzo ważne spotkanie. Asseco jest już praktycznie jedną nogą mistrzem Polski, ale na pewno się nie poddamy i będziemy walczyć do końca. Brakowało nam skuteczności rzutów za dwa punkty. Rywale zagrali bardziej fizycznie, agresywnie niż dwa dni temu, a my nie znaleźliśmy na to odpowiedzi.

Czwarty mecz finałowy: Trefl Sopot - Asseco Prokom Gdynia 71:79 (18:24, 15:8, 17:26, 21:21)


Trefl Sopot: Adam Waczyński 19, Łukasz Koszarek 16, John Turek 13, Filip Dylewicz 11, Saulius Kuzminskas 6, Jermaine Mallett 4, Marcin Stefański 2, Vonteego Cummings, Łukasz Wiśniewski.
Asseco Prokom Gdynia: Jerel Blassingame 21, Donatas Motiejunas 12, Przemysław Zamojski 12, Piotr Szczotka 9, Przemysław Frasunkiewicz 8, Adam Łapeta 6, Adam Hrycaniuk 6, Fiodor Dmitriew 3, Michael Kuebler 2, Quinton Day.

Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw) 3-1 dla Asseco. Piąte spotkanie odbędzie się w sobotę ponownie na parkiecie w Gdyni.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje