Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski wywalczyła Puchar Polski 2019

Koszykarze Arged BM Slam Stali Ostrów Wlkp. zdobyli po raz pierwszy w historii Puchar Polski. Pokonali w finale turnieju w Warszawie Arkę Gdynia 77:74 (21:22, 16:17, 18:20, 22:15).

Spotkanie jak przystało na finał było zacięte, emocjonujące, a jego losy ważyły się do samego końca. Zawodnicy Stali z ogromnym wsparciem żywiołowo reagującej grupy kibiców okazali się minimalnie lepsi od faworyta, jakim była ekipa z Gdyni i sięgnęli po raz pierwszy w historii po puchar.

Reklama

Najlepszym graczem turnieju (MVP) został wybrany Mateusz Kostrzewski ze Stali Ostrów Wlkp. W finale był najskuteczniejszym zawodnikiem zwycięzców - uzyskał 21 pkt, miał trzy zbiórki, trzy przechwyty i dwie asysty oraz stratę.

Arka prowadziła 3:0 i 6:2, ale ostrowianie po akcjach rozgrywającego Mike’a Scotta i zwycięzcy konkursu rzutów za trzy punkty Michała Chylińskiego doprowadzili do remisu (9:9, 15:15).

Obydwie drużyny grały +falami+, szczególnie w pierwszej połowie. Stal prowadziła po kilku akcjach Kostrzewskiego 32:25 w 16. minucie i trener zespołu z Trójmiasta Przemysław Frasunkiewicz zmuszony był do wzięcia czasu. Jego uwagi najwyraźniej przyniosły skutek, bo gdynianie zdobyli 12 punktów z rzędu i prowadzili na niespełna trzy minuty przed końcem drugiej kwarty 37:32.

W drugiej części mecz był jeszcze bardziej wyrównany - remis lub prowadzenie różnicą dwóch-trzech punktów to była norma. Arka miała tylko raz przewagę sześciu +oczek+, gdy po dwóch z rzędu rzutach zza linii 6,75 m wygrywała 49:43.

Potem był kolejny remis 55:55. Ostatnia akcja trzeciej kwarty - rzut Bartłomieja Wołoszyna zza linii 6,75 m z faulem, która dała ponownie przewagę Arce 59:55 po 30 minutach, był zapowiedzią walki o każdy metr parkietu i piłkę w ostatniej kwarcie.

Ostatnia część spotkania należała do podopiecznych trenera Wojciecha Kamińskiego, którzy wygrali ją 22:15. Mnóstwo energii pokazali w niej wychowanek Asseco Prokomu Sopot/Gdynia Kostrzewski, który był nie do zatrzymania dla zawodników z Trójmiasta oraz Daniel Szymkiewicz. Ten drugi cieszył się wraz z Kamińskim ze zdobycia Pucharu Polski w 2016 roku w barwach Rosy Radom.

Stal była agresywna w obronie, tak jak w dwóch poprzednich spotkaniach turnieju z ofensywnie grającymi Stelmetem Zielona Góra (71:64) i Polpharmą Starogard Gd. (76:66). Ostrowianie mieli też przewagę pod tablicami - w całym meczu w tym elemencie wygrali 42:30.

W 34. minucie po wejściu pod kosz Kostrzewskiego Stal prowadziła 68:61. Gdynianie występujący bez kilku kontuzjowanych graczy (m.in. Josh Bostic, Krzysztof Szubarga i Filip Dylewicz) mieli coraz mniej sił, pudłowali rzuty z dystansu, ale walczyli do końca. Na 70 sekund po rzucie Litwina Deividasa Dulkysa Arka zdołała zniwelować przewagę rywali do dwóch punktów - 74:72. W rzutach wolnych pomylił się Czarnogórzec Ivan Maras, ale za chwilę poprawił jego kolega, rozgrywający Scott.

Na 22,3 s przed końcem Stal wygrywała 76:72. Wejście pod kosz kapitana Arki Amerykanina Jamesa Florence’a zmniejszyło przewagę zespołu trenera Kamińskiego (76:74). Sukces ostrowian przypieczętował jednym wolnym kolejny wychowanej gdyńskiego klubu Przemysław Żołnierewicz.

Zespół Stali odebrał w nagrodę czek w wysokości 100 tysięcy złotych. Zwycięstwo w PP nie jest premiowane, tak jak przed ponad dekadą, gwarancją gry w europejskich pucharach.

Koszykarze Arged BM Slam Stali Ostrów Wlkp. po raz pierwszy wywalczyli Puchar Polski. W Warszawie w finale pokonali Arkę Gdynia 77:74. Tradycja została podtrzymana, bo przed rokiem z pierwszego trofeum cieszył się Polski Cukier Toruń.

Pierwszym zdobywcą PP byli koszykarze Polonii Warszawa, którzy w 1934 roku w turnieju noszącym nazwę Puchar Polskiego Związku Gier Sportowych pokonali zespół YMCA Kraków 43:30.

Najwięcej zwycięstw - 13 ma Śląsk Wrocław.

Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski - Asseco Arka Gdynia 77:74 (21:22, 16:17, 18:20, 22:15)

Arged BM Slam Stal Ostrów Wlkp.:
Mateusz Kostrzewski 21, Mike Scott 20, Michał Chyliński 13, Przemysław Żołnierewicz 9, Daniel Szymkiewicz 7, Shawn King 4, Ivan Maras 3, Witalij Kowalenko 0, Michał Nowakowski 0, Nemanja Jaramaz 0.

Asseco Arka Gdynia: Bartłomiej Wołoszyn 17, Deividas Dulkys 14, James Florence 12, Robert Upshaw 12, Marcus Ginyard 11, Dariusz Wyka 3, Jakub Garbacz 3, Adam Łapeta 2, Marcel Ponitka 0.

Wojciech Kamiński (trener Argedu): "Gratuluję wszystkim zawodnikom i dziękuję im za wiarę w nasz wspólny cel. Za to, że nie zeszliśmy z drogi, którą obraliśmy. Dziękuję wszystkim współpracownikom ze sztabu szkoleniowego i pracownikom klubu. Także kibicom za wspieranie w Ostrowie i tym, którzy przyjechali do Warszawy. Ten puchar jest dla nich. Co zadecydowało o finałowym zwycięstwie? W jeden dzień nie da się przygotować planu na rywala. W najważniejszym momencie broniliśmy tak jak chcieliśmy. Defensywa nas nakręcała".

Michał Chyliński (kapitan Argedu): "Gratulacje dla obu drużyn, bo stworzyliśmy niesamowite widowisko. Tak wyglądało to z perspektywy boiska. To ogromny sukces dla naszego klubu. Gratulacje dla trenerów i zawodników, bo włożyliśmy w turniej całe serce".

Mateusz Kostrzewski (Arged, MVP Suzuki Pucharu Polski): "Chciałem podziękować prezesowi, że stoi za nami jak tylko może i tak nas motywował przed meczem, że musieliśmy wygrać. Myślałem, że z Anwilem (Kostrzewski odszedł z włocławskiego klubu w trakcie bieżącego sezonu - PAP) będziemy grać w finale, ale nie było mi dane.

Paweł Matuszewski (prezes Argedu): "Jestem przeszczęśliwy, bo to nasz pierwszy puchar w historii, wygrany w niezwykle silnej konkurencji, po wspaniałej walce. To świetna sprawa, zaszczyt dla klubu i naszego miasta - Ostrowa Wielkopolskiego".

Przemysław Frasunkiewicz (trener Arki): "Jestem bardzo dumny z chłopaków i dziękuję im za włożony wysiłek. Po meczu w szatni było widać, że nie byli nawet w stanie stać na nogach. Zaczęliśmy turniej w piątek, nie w czwartek, przy tak krótkiej rotacji przetrzebionego kontuzjami zespołu to się odbiło. Co nie umniejsza sukcesu Ostrowa - gratuluję rywalom wygranej. W końcówce zabrakło nam trochę zimnej głowy, nie użyliśmy fauli przeciwko Kostrzewskiemu. Teraz czekamy na powrót kontuzjowanych graczy i na wznowienie rozgrywek ligowych".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje