Reklama

Reklama

Adam Wójcik podsumowuje półmetek rozgrywek w Tauron Basket Lidze

Nieprzewidywalność wyników i wiele wyrównanych meczów nie tylko między drużynami środka tabeli Tauron Basket Ligi - tak zdaniem Adama Wójcika, jednego z najlepszych polskich koszykarzy w historii, wyglądała pierwsza runda Tauron Basket Ligi.

Po pierwszej rundzie w tabeli prowadzi mistrz kraju PGE Turów Zgorzelec, który przegrał jednak dwa ostatnie mecze tej rundy - z Treflem Sopot (103:104) i Stelmetem Zielona Góra (70:78) i zakończył tę fazę z bilansem 13 zwycięstw i dwóch porażek.

- Widzę pięć silnych ekip: PGE, Stelmet, Trefl, AZS Koszalin i Śląsk Wrocław. Potem jest szeroki środek tabeli. Naprawdę trudno przewidzieć wyniki meczów i to sprawia, że ekstraklasa jest ciekawa. Myślę, że Turów przeżywa lekki kryzys. Rywalizacja w Europie i podróże dają się zawodnikom we znaki, co widać szczególnie w końcówkach spotkań. Na pewno, gdy dojdzie do najważniejszych meczów w sezonie wróci do formy z początku rozgrywek. Stelmet odbudował się pod ręką Słoweńca Saszo Filipovskiego i jest jednym z faworytów. W Treflu też działa wszystko lepiej niż na początku, choć czytałem w jednym artykułów, że trener Darius Maskoliunas nie jest do końca zadowolony z formy zespołu - powiedział Wójcik, ośmiokrotny mistrz Polski.

Reklama

Zdaniem zawodnika, który na polskich i europejskich parkietach spędził 25 lat i karierę zakończył w 2012 roku, wysoka pozycja AZS Koszalin pod wodzą byłego koszykarza, Chorwata Igora Milicica, to zasługa przede wszystkim dwóch zawodników.

- Gra AZS opiera się na Qyntelu Woodsie i Szymonie Szewczyku. To ich dyspozycja decyduje o obliczu zespołu. Drużyna z Koszalina będzie spisywała się tym lepiej, im w wyższej formie będą inni koszykarze - ocenił 44-letni były zawodnik.

W opinii Wójcika największym zaskoczeniem jest postawa drużyn z Torunia i Włocławka.

- Spodziewałem się jednak, że Polski Cukier i Anwil będą spisywały się lepiej. Może druga część sezonu będzie dla nich lepsza. Trudno po pierwszej rundzie wyrokować o przebiegu play off. Czekają nas jeszcze rotacje w składach do końca okresu transferowego - dodał gracz, który w reprezentacji Polski rozegrał 149 meczów i zdobył 1821 pkt.

Wójcik razem z innym byłym czołowym zawodnikiem kadry narodowej Jerzym Bińkowskim jest szkoleniowcem młodzieży w klubie KKS Kobierzyce. Trenuje między innymi 15-letnich synów Jana i Szymona.

- Chłopaki mają ponad 200 cm wzrostu i grają na pozycjach od rozgrywającego do silnego skrzydłowego, czyli od jedynki do czwórki. Wynika to między innymi z tego, że nie mamy klasycznego rozgrywającego. Zresztą dla młodych to lepiej, gdy rozwijają swoje umiejętności w różnych kierunkach. Najbardziej cieszę się z tego, że lubią po prostu grać w koszykówkę, że rywalizacja sprawia im przyjemność. Ale czy stanie się to ich zawodem, to dopiero zobaczymy - dodał.

KKS Kobierzece jest wiceliderem w kategorii U-16 w okręgu dolnośląskim i rywalizuje także w rozgrywkach międzynarodowych - rozgrywkach EYBL. Walczą w niej zespoły z Litwy, Rosji, Łotwy i Estonii.

- To super rzecz dla takich młodych ludzi rywalizować już na tym poziomie z rówieśnikami z zagranicy. Graliśmy między innymi z drużyną z koszykarskiej akademii Arvydasa Sabonisa i przegraliśmy tylko różnicą pięciu punktów. Na rozgrywki składają się trzy turnieju. Pierwszy był w Radomiu, a w następnym tygodniu jedziemy na kolejny do Rygi i tam czeka nas pięć meczów - dodał były gracz najmocniejszych lig Europy, m. in. hiszpańskiej, greckiej i włoskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje