A.J. Slaughter: W Anwilu zabrakło tożsamości. Mam jeden ważny cel do zrealizowania
- Brakuje mi około 30 punktów, żeby zostać najlepszym strzelcem w historii rozgrywek EuroCup. W Polsce jest tylko jedno miejsce, gdzie mógłbym ten cel zrealizować - mówi A.J. Slaughter, zawodnik Anwilu Włocławek w sezonie 2025/2026.

Karol Wasiek: Jak z dzisiejszej perspektywy patrzysz na transfer do Anwilu? Co zapamiętasz z pobytu we Włocławku?
A.J. Slaughter, zawodnik Anwilu Włocławek w sezonie 2025/2026: To był dla mnie ekscytujący moment. W końcu po raz pierwszy miałem okazję zagrać w ORLEN Basket Lidze. Doskonale pamiętam ten ogromny entuzjazm kibiców już od pierwszego dnia. Przywitanie, jakie zgotowali mi fani Anwilu, było czymś wyjątkowym. Od razu poczułem się tam doceniony.
Oczekiwania były ogromne, ale rzeczywistość okazała się brutalna. Dlaczego nie wypaliło? Gdzie - twoim zdaniem - leżał główny problem?
- Myślę, że jako zespół nigdy tak naprawdę nie znaleźliśmy swojej tożsamości. Do tego doszedł brak szczęścia - kilka zaciętych końcówek na początku sezonu uciekło nam z rąk. To automatycznie wytworzyło wielką presję, zarówno na trenerach, jak i na nas, zawodnikach. W drugiej części rozgrywek klub dokonał wielu zmian, próbowano ratować ten sezon za wszelką cenę. W takich warunkach, kiedy co chwilę ktoś dochodzi, niezwykle trudno zbudować chemię i więź, która jest fundamentem sukcesu. Sport to wzloty i upadki. Każdy sezon czegoś uczy i mam nadzieję, że kolejny rok będzie dla Anwilu znacznie lepszy.
Gdybyś miał wystawić sobie ocenę w szkolnej skali, to jak oceniłbyś siebie w barwach Anwilu? Z czego byłeś zadowolony, a co najbardziej frustrowało w grze?
- Mój sezon to była prawdziwa sinusoida, więc musiałbym wystawić sobie trzy różne oceny. Uważam, że początek rozgrywek był dość dobry w moim wykonaniu (B- - skala amerykańska). Potem, po zmianie trenera i aż do drugiej przerwy reprezentacyjnej, to było granie na szóstkę (A+). Sam koniec był jednak mocno rozczarowujący, dlatego daję sobie "jedynkę" (F).
Podsumowując: mając 38 lat na karku, byłem zadowolony ze swojej indywidualnej formy i poziomu, jaki zdołałem utrzymać przez większą część sezonu.
Wiemy, że twój rozdział w Anwilu dobiegł końca. Słyszałem, że inne kluby z PLK wykonały już telefon z konkretnym zapytaniem. Jak wygląda twoja sytuacja transferowa?
- Tak, odezwało się kilka zespołów z PLK, ale szczerze mówiąc, żadna z tych ofert nie okazała się jak dotąd interesująca.
Czy bierzesz w ogóle pod uwagę dalszą grę w Polsce czy pobyt w Anwilu sprawił, że jest pewien niesmak?
- Absolutnie nie odczuwam żadnego niesmaku. Bardzo dobrze czułem się we Włocławku. Co prawda nie zdobyliśmy mistrzostwa, którego wszyscy oczekiwali, ale i tak przeżyliśmy kilka świetnych momentów. Poznałem tam niesamowitych ludzi i reprezentowanie Anwilu było dla mnie czystą przyjemnością.
Gdzie w takim razie kibice zobaczą A.J. Slaughtera w przyszłym sezonie? Czy Hiszpania to w tym momencie najbardziej realny kierunek?
- W Polsce jest prawdopodobnie tylko jeden klub, dla którego poważnie rozważyłbym powrót. Brakuje mi około 30 punktów, żeby zostać najlepszym strzelcem w historii rozgrywek EuroCup. Jak doskonale zdajesz sobie sprawę: jest tylko jedno miejsce w PLK, gdzie mógłbym ten cel zrealizować.












