Reklama

Reklama

Ślęza Wrocław - Wisła Can-Pack Kraków 62:56 w półfinale TBLK

Koszykarki Ślęzy Wrocław wygrały z Wisłą Can-Pack Kraków 62:56 (12:13, 20:13, 17:14, 12:16) w czwartym półfinałowym meczu Tauron Basket Ligi i doprowadziły do remisu 2-2 w fazie play-off. Decydujący mecz zostanie rozegrany w niedzielę w Krakowie.

Ślęza zaczęła czwartkowy mecz, jak Wisła środowy, od prowadzenia 6:0. Na tym jednak podobieństwa się skończyły. Krakowianki bowiem dzień wcześniej systematycznie powiększały przewagę, a wrocławianki stanęły i pierwszą kwartę przegrały 12:13.

Pierwsza połowa drugiej odsłony spotkania należała zdecydowanie do Wisły, która po przechwycie i szybkim ataku Yvonne Turner prowadziła już 26:17. Były to jednak ostatnie punkty, które w tej kwarcie zdobyły krakowianki. Przyjezdne w kolejnych minutach nie tylko zaczęły słabiej bronić, ale przede wszystkim trafiać i to nawet spod samego kosza. Trener Jose Ignacio Hernandez brał przerwy, ale to nic nie pomagało. Rotować składem nie miał za bardzo jak, bo do gry zdolnych było tylko siedem zawodniczek.

Reklama

Ślęza spokojniej natomiast zaczęła rozgrywać ataki, przestała popełniać proste błędy i wygrała drugie pięć minut drugiej kwarty 15:0. Świetnie w tym okresie spisywała się Katarzyna Krężel, która do tego momentu zdobyła 11 punktów i miała cztery zbiórki.

Początek trzeciej kwarty wskazywał, że Ślęza ma już pod kontrolą mecz i wielkich emocji w wypełnionej po brzegi hali nie będzie. Na cztery minuty przed końcem tej części spotkania po trafieniu Agnieszki Kaczmarczyk i chwilę później wykorzystaniu rzutu osobistego za techniczne przewinienie trenera Wisły wrocławianki prowadziły 47:32. I chyba same uwierzyły, że już mają spotkanie wygrane... Oddały inicjatywę i kolejne cztery minuty przegrały 2:8 (49:40).

W czwartej kwarcie Wisła kontynuowała swój pościg i na niespełna trzy minuty przed końcem meczu po trafieniu Turner było już tylko 56:54. Chwilę później krakowianki mogły doprowadzić do remisu, ale Justyna Żurowska-Cegielska nie trafiła spod kosza.

Trafiła za to po indywidualnej akcji Marissa Kastanek, następnie jeden rzut osobisty Zoll Sharnee (59:54) i Wiśle zabrakło już czasu, aby odrobić taką stratę.

- Dzisiejszy mecz był lekarstwem na to, co się stało wczoraj. Nasze straty spowodowały, że Wisła utrzymywała się przy życiu. Wola walki i wiara w zwycięstwo sprawiły, że wracamy do Krakowa. A co się tam wydarzy, tego nikt nie wie. Możliwe jest wszystko - powiedział po meczu trener Ślęzy Algirdas Paulauskas.

Ślęza Wrocław - Wisła Can-Pack Kraków 62:56 (12:13, 20:13, 17:14, 13:16)

Ślęza: Agnieszka Kaczmarczyk 16, Katarzyna Krężel 13, Egle Sulciute 12, Marissa Kastanek 11, Sharnee Zoll 8, Chalysa Shegog 2, Agnieszka Śnieżek 0, Magdalena Leciejewska 0;

Wisła Can-Pack: Yvonne Turner 14, Cristina Ouvina 13, Laura Nicholls Gonzales 9, Denesha Stalworth 7, Magdalena Ziętara 6, Justyna Żurowska-Cegielska 4, Agnieszka Szott-Hejmej 3.

Stan rywalizacji play-off (do trzech zwycięstw) 2-2. Piąty mecz zostanie rozegrany w niedzielę w Krakowie.

Dowiedz się więcej na temat: Ślęza Wrocław | Wisła Can-Pack Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje