Reklama

Reklama

PP koszykarek. Arka pierwszym finalistą po wygranej z Gorzowem Wlkp.

Koszykarki Arki Gdynia zostały pierwszymi finalistkami Pucharu Polski. W półfinale pokonały drużynę PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wielkopolski 70:65 (15:20, 17:8, 18:18, 20:19).

Ich niedzielnym rywalem będzie zwycięzca wieczornego spotkania Artego Bydgoszcz z mistrzem Polski i obrońcą trofeum CCC Polkowice.

Arka Gdynia - PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wlkp. 70:65 (15:20, 17:8, 18:18, 20:19).

Arka Gdynia: Rebecca Allen 21, Maria Papowa 17, Marie Gulich 8, Marissa Kastanek 8, Sonja Greinacher 6, Barbora Balintova 5, Angelika Slamowa 5, Kamila Podgórna 0, Paulina Misiek 0, Amalia Rembiszewska 0;

PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wlkp.: Kahleah Copper 30, Cheridene Green 11, Żosselina Majga 8, Annamaria Prezelj 7, Laura Juskaite 6, Jasmine Thomas 2, Wiktoria Keller 1, Paula Duchnowska 0, Katarzyna Dźwigalska 0.

Reklama

Zawodniczki z Gorzowa Wlkp., które w piątek w ćwierćfinale pokonały Pszczółkę Polski Cukier AZS UMCS Lublin (88:80), walczyły z najlepszą drużyną ekstraklasy, niepokonaną Arką jak równy z równym. Losy spotkania rozstrzygnęły się w ostatnich sekundach.

Dobra defensywa wicemistrzyń Polski sprawiała gdyniankom wiele kłopotów, a w ataku nie do zatrzymania dla Arki była Amerykanka Kahleah Copper, która dwa lata temu grała w trójmiejskiej ekipie.

Gorzowianki prowadziły 9:0, 11:2, ale potem gra się wyrównała (11:11, 13:13). Mimo to zespół trenera Dariusza Maciejewskiego kontrolował sytuację prawie do końca drugiej kwarty. Wówczas głowami zderzyły się słowacka rozgrywająca Arki Angelika Slamowa i właśnie Copper. Ta pierwsza doznała rozcięcia łuku brwiowego, a druga długo nie podnosiła się z parkietu.

Gorzowianki wybiły się z rytmu i gdynianki przejęły inicjatywę. Akcje australijskiej skrzydłowej Rebekki Allen dały Arce minimalną przewagę i prowadzenie po 20 minutach 32:28.

W drugiej połowie zespół Gundarsa Vetry, pierwszego Łotysza w NBA, zagrał bardziej siłowo i poprawił skuteczność rzutów.

W 28. minucie Arka prowadziła 47:39, w czwartej kwarcie 60:50, ale ambitnie walczące gorzowianki zmniejszyły straty do punktu (60:59 w 37 min.).

Emocje sięgnęły zenitu, gdy przy prowadzeniu Arki 66:62 Żosselina Majga trafiła zza linii 6,75 m zmniejszając ponownie straty drużyny z Gorzowa Wlkp. do punktu, na niespełna 11 sekund przed końcem.

Zawodniczki wicemistrza Polski faulami przerywały ich akcje w ataku. W końcu kolejne przewinienie oznaczało rzuty wolne, a te wykorzystała Białorusinka Maria Papowa. W odpowiedzi gorzowianki rzutem za trzy próbowały zmniejszyć straty, ale akcja Copper była nieudana.

"Moje koszykarki były silne psychicznie niezależnie od tego, co działo się na parkiecie. Zagrały twardo. Spodziewałem się trudnego meczu, tym bardziej że po porażkach w Eurolidze drużynie zawsze trudniej wrócić do formy" - powiedział PAP szkoleniowiec Arki Gundars Vetra.

"Rozegraliśmy w Lublinie dwa dobre mecze, które przygotowują nas do play off. W spotkaniu z Arką zabrakło zdrowia i gry z kontry. Nie trafiliśmy 13 rzutów wolnych. Brakowało też cierpliwości w ataku pozycyjnym. Z defensywy jestem zadowolony" - powiedział PAP trener Enea Dariusz Maciejewski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje