Reklama

Reklama

Euroliga koszykarek: Wisła Can Pack Kraków - Bourges 38:50

Wisła Can-Pack przegrała w Krakowie z Bourges Basket 38:50 (6:21, 12:7, 9:9, 11:13) w drugim meczu play off Euroligi koszykarek. Pierwsze spotkanie mistrz Polski wygrał na wyjeździe 57:54.

Trzecie spotkanie odbędzie się w środę w Bourges.

To najniższa zdobycz punktowa Wisły w rozgrywkach Euroligi. Fatalna skuteczność z gry - 28 procent i przegrana walka pod tablicami 31:47 zadecydowały o porażce mistrza Polski. Liderka Wisły Tina Charles zdobyła 28 z 38 punktów zespołu.

Krakowianki rozpoczęły od czterech niecelnych rzutów. Po 3 min. ekipa Bourges prowadziła 2:0, a w połowie kwarty 8:0. Trener Jose Ignacio Hernandez musiał wziąć czas, by uspokoić grę swych podopiecznych i przerwać dobrą passę rywalek.

Liderka Wisły środkowa Tina Charles pilnowana agresywnie pod koszem musiała walczyć z kilkoma rywalkami nie tylko o to, by zdobyć punkty, ale także by uzyskać choćby kilkadziesiąt centymetrów wolnej przestrzeni umożliwiającej oddanie rzutu.

Reklama

Wiślaczki miały kłopoty w obronie, szczególnie na obwodzie, gdzie nie potrafiły zatrzymać Greczynki Styliani Kaltsidou. To ona trafiła dwa razy zza linii 6,75 m, a jej koleżanki dołożyły kolejne dwa takie rzuty i po 10 minutach mistrz Francji wygrywał wysoko 21:6.

Druga kwarta nie przyniosła zmiany. Jedyną zawodniczką gospodarzy, która zdobywała punkty była Charles, a pozostałe pudłowały rzut za rzutem. Z 18 pkt, jakie Wisła uzyskała w pierwszych 20 minutach amerykańska środkowa zdobyła aż 14. Mistrzynie Polski nie trafiły żadnej próby zza linii 6,75 m i zdecydowanie przegrywały walkę pod tablicami (14:27). Zespół Bourges prowadził do przerwy 28:18.

Przez pierwsze pięć minut trzeciej kwarty mistrzynie kraju zdobyły dwa punkty. Nie wychodziło im nic, nawet w kontrataku nie potrafiły zakończyć akcji punktami. Pierwszy celny rzut zza linii 6,75 m dla Wisły wykonała na 10 sekund przed końcem trzeciej kwarty Daria Mieloszyńska-Zwolak.

Twarda defensywa Francuzek wybiła krakowianki całkowicie z rytmu. Nie pomagały zmiany dokonywane przez hiszpańskiego szkoleniowca Wisły. W 25. min zespół Bourges prowadził 33:20, a po trzech kwartach miał 10 punktów przewagi (37:27).

Krakowianki walczyły do końca ambitnie i udało im się, a w zasadzie Charles, zmniejszyć straty do (33:37 i 36:39). Na więcej mistrzynie Francji nie pozwoliły.

Po meczu powiedzieli:

Valerie Garnier (trenerka Bourges): - Mecz nie mógł się podobać, ale najważniejszy jest wynik. W pierwszym spotkaniu w Bourges przegraliśmy, a w Krakowie zawsze ciężko się gra. Jestem więc bardzo zadowolona, że udało nam się tu zwyciężyć. Nasze szanse na awans oceniam na 50 procent.

Jose Hernandez (trener Wisły): - Ciężko oceniać mi dzisiejsze spotkanie. To dziwne, że grając we własnej hali przegraliśmy, mimo że rywalki zdobyły tylko 50 punktów. Chyba na pięć minut przed końcem mieliśmy stratę tylko pięciu punktów, ale nie udało nam się jej odrobić. Uważam zresztą, że dziś moja drużyna nie zasłużyła na zwycięstwo.

Wisła Can-Pack Kraków - Bourges Basket 38:50 (6:21, 12:7, 9:9, 11:13)

Stan rywalizacji play off (do dwóch zwycięstw) 1-1.

Wisła Can-Pack Kraków: Tina Charles 28, Daria Mieloszyńska-Zwolak 3, Anke De Mondt 2, Dora Horti 2, Paulina Pawlak 2, Justyna Żurowska 1, Katarzyna Krężel 0;

Bourges Basket:  Endene Miyem 11, Styliani Kaltsidou 11, Marissa Coleman 10, Emmeline Ndongue 8, Celine Dumerc 3, Paulina Krawczyk 3, Christelle Diallo 2, Stephany Skrba 2, Romane Bernies 0.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL