Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarzy. Trener Spójni Marek Łukomski: Napsuć rywalom jak najwięcej "krwi"

Koszykarze PGE Spójni Stargard po raz pierwszy od 18 lat awansowali do play off, ale w 1/4 finału czeka ich trudne zadanie - rywalem będzie lider Enea Zastal Zielona Góra. "Mamy nasz cel, ale nie zamierzamy kapitulować w walce z faworytem" - powiedział trener Marek Łukomski.

Zastal jest pewien pierwszego miejsca przed play off, a Spójnia ósmego, po tym jak w czwartek Pszczółka Start Lublin wygrała z Astorią w Bydgoszczy (93:88). Trener Łukomski, który sezon zaczynał w Polpharmie Starogard Gd., a w Spójni pracuje od 10 stycznia, ma plan na Zastal. Jego ekipę czeka jeszcze piątkowy pojedynek z Asseco Gdynia z 28. kolejki. Spotkanie z ostatniej, 30. sezonu zasadniczego (sobota - niedziela) Spójnia rozegrała już wcześniej.

Reklama

"Nastroje w klubie i zespole po zapewnieniu awansu do play off są bardzo pozytywne. Cóż, nie udało się uniknąć spotkania z Zastalem. Będziemy się +bić+. Chcemy być maksymalnie niewygodnym przeciwnikiem dla Zastalu i napsuć rywalom jak najwięcej +krwi+. Zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi. Historia w ekstraklasie zna takie przykłady, że lider przegrywał z ósmym zespołem. Ostatnia sytuacja miała miejsce kilka lat temu, gdy Czarni Słupsk pokonali Anwil Włocławek" - powiedział 40-letni Łukomski.

Spójnia przegrała z Zastalem dwa razy w sezonie zasadniczym, a trzeci raz w lutowym finale Pucharu Polski (73:86), ale tam toczyła bardzo wyrównany pojedynek z zespołem trenera Zana Tabaka i jego liderem Duńczykiem Gabrielem Lundbergiem, który odszedł właśnie po tym meczu do euroligowego CSKA Moskwa.

"W finale Pucharu Polski prowadziliśmy wyrównaną walkę z Zieloną Górą i musze przyznać, że ten występ dał nam mocną pewność siebie i sprawił, że w rywalizacji o play off udało nam się +odłączyć+ od grupy pościgowej. Musimy być gotowi na agresywną grę Zastalu, który +naciska+ na całym boisku. Zastal się zmienił, nie ma Lundberga, który był MVP finału, ale my musimy patrzeć przede wszystkim na swoją grę i wykorzystać nasze atuty. Wiemy, gdzie popełniliśmy błędy i na pewno nie zamierzamy chować głowy +w parkiet+ tylko dlatego, że zagramy z faworytem" - dodał.

Szkoleniowiec podpisał w styczniu kontrakt do końca sezonu z opcją przedłużenia o rok po awansie do play off.

"Play off, czyli zrobienie kroku do przodu, bo w ubiegłym roku była dziewiąta lokata, to był nasz cel. Można powiedzieć, że plus w kontrakcie 1+1 został aktywowany po wywalczeniu celu. Żadne pieniądze, bonusy kontraktowe nie są w stanie przebić radości i dumy z tego, że udało nam się tak dobrze zaprezentować w Pucharze Polski i awansować do play off" - zaznaczył.

Łukomski pamięta udział Spójni w play off w sezonie 2002/2003, choć był wtedy zawodnikiem SKK Szczecin. Wie też, że w latach dziewięćdziesiątych Spójnia walczyła o medale mistrzostw Polski, choć pojedynku o złoto z Mazowszanką Pruszków (1997 r., triumf Mazowszanki) zbyt dobrze nie pamięta.

"Sukcesy Spójni w latach dziewięćdziesiątych XX wieku to odległa historia o której bardziej słyszałem, niż pamiętam. W klubie sa jednak osoby, które pamiętają tamte czasy, półfinałowe boje ze Śląskiej Wrocław, czy finał z Mazowszanką. Na pewno po piątkowym spotkaniu z Asseco będzie czas i chwila spokoju, by powspominać tamte czasy, bo do tej pory w ligowym przygotowywaniu się od meczu do meczu nie było na to czasu" - podkreślił.



Dowiedz się więcej na temat: PGE Spójnia Stargard | Zastal Enea BC Zielona Góra

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama