Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarek. Wisła CanPack Kraków - Energa Toruń 82:68

Koszykarki Wisły CanPack w meczu przedostatniej kolejki sezonu zasadniczego pokonały we własnej hali Energę Toruń 82:68, przerywając tym samym na ośmiu serię kolejnych zwycięstw podopiecznych Stefana Svitka.

- Gratuluję Wiśle wygranej. Ciężko coś powiedzieć, bo moja drużyna zagrała najgorszy mecz w tym sezonie. Staraliśmy się coś zrobić, wygraliśmy drugą i trzecią kwartę, kilka razy zbliżaliśmy się na jeden, dwa punkty, ale nie potrafiliśmy się przełamać i objąć prowadzenia. To było chyba kluczowe, bo może wówczas przebieg spotkania mógłby się zmienić. W czwartej kwarcie Wisła była już zdecydowanie lepsza - podsumował Svitek, który latach 2014 i 2015 doprowadził krakowski klub do dwóch tytułów mistrza Polski.

Reklama

Podobnie oceniła spotkanie była zawodniczka Energi Katarzyna Trzeciak.

- Ten mecz od początku nie układał się po naszej myśli, grałyśmy bardzo statycznie, nie potrafiłyśmy narzucić swojego tempa. Nie potrafiłyśmy też przełamać wyniku na swoją korzyść, gdy była ku temu okazja. Popełniliśmy też za dużo strat, bo Wisła po nich zdobyła aż 20 punktów - oceniła.

Bohaterką meczu była bez wątpienia Maria Conde. Młoda Hiszpanka od początku roku utrzymuje się w bardzo dobrej formie. Zdobyła 23 punkty i zebrała sześć piłek. Coraz lepiej czuje się na pozycji rozgrywającej, na której musi grać sporo minut, ze względu na kontuzję Bozicy Mujović.

- To był ciężki mecz, ale my wiedziałyśmy co zrobić, aby odnieść zwycięstwo, które sprawiło, że w dobrych nastrojach czekamy na play off - powiedziała Conde.

Trener Wisły Wojciech Eljasz-Radzikowski nie krył tego, że miał obawy, jak zaprezentuje się jego drużyna w tym spotkaniu.

- Po ostatnich porażkach z Artego Bydgoszcz i CCC Polkowice zawodniczki były mentalnie podłamane, co było widać w procesie treningowym. Toruń to mocny zespół, był ostatnio rozpędzony, bo wygrał osiem kolejnych spotkań, ale nam udało się przejąć kontrolę nad tempem gry i to było kluczowe. Nie udało nam się ich zatrzymać na tablicach (Wisła przegrała zbiórki 37:44 - przyp. red.), ale to mało komu się udaje. Dobrą decyzją było postawienie w pewnym momencie na obronę strefową, dzięki czemu wygraliśmy wysoko w czwartej kwarcie - zauważył.

Wisłę w ostatniej kolejce czeka jeszcze wyjazdowe spotkanie w Poznaniu z tamtejszym Eneą AZS, ale trudno zakładać inny scenariusz niż wygrana "Białej Gwiazdy".

Na razie nie wiadomo, z kim krakowianki zmierzą się w pierwszej rundzie play off. Najprawdopodobniej z Arką Gdynia, ale to też zależy od innych wyników, a zwłaszcza meczu Energi ze Ślęzą Wrocław.

- Jeśli Energa wygra, to zajmiemy piąte miejsce i zmierzymy się z Arką Gdynia. Ktoś może powiedzieć, że to głupia opcja, bo lepiej byłoby zająć szóste miejsce i walczyć z Energą albo Artego, a potem w półfinale uniknąć starcia z CCC Polkowice, ale żeby omijać jakiś zespół, to najpierw trzeba się do półfinału dostać, a to wcale nie będzie takie łatwe. Nie jestem trenerem, który zamierza kalkulować w ten sposób - stwierdził stanowczo Eljasz-Radzikowski.

Grzegorz Wojtowicz

Dowiedz się więcej na temat: Wisła CanPack Kraków | energa toruń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama