Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarek. CTL Zagłębie Sosnowiec: wynik dobry, choć z niedosytem

​Koszykarki CTL Zagłębie Sosnowiec sezon zasadniczy ekstraklasy zakończyły na ósmym miejscu. - Biorąc pod uwagę koronawirusa, choroby, kontuzje, pecha który nas prześladował, zrobiliśmy, co mogliśmy. Pewien niedosyt jednak jest - powiedział prezes klubu Marek Sałata.

Sosnowiecki beniaminek w ćwierćfinale play-off zmierzy się z niepokonaną VBW Arką Gdynia.

Reklama

- Nie wiem, czy w sezonie zagraliśmy pięć meczów w pełnym składzie. Przed dwoma, trzema najważniejszymi spotkaniami mieliśmy kwarantannę albo kontuzje w drużynie. Myślę, że gdybyśmy mieli dwie wygrane więcej, nasz obraz zbyłby prawdziwszy. A teraz bądźmy realistami, wiadomo, że jesteśmy skazywani na pożarcie. W Arce jedna zawodniczka zarabia pewnie tyle, ile u nas cały zespół - dodał z uśmiechem prezes.

Ćwierćfinały będą rozgrywane do trzech zwycięstw, przegrany zakończy rozgrywki.

- Dziewczyny zagrają na luzie, sezon się kończy, będą chciały mieć jak najlepsze kontrakty w kolejnym, a gra z rywalem euroligowym daje im taką możliwość - ocenił.

Przyznał, że skład Zagłębia na następne rozgrywki na pewno mocno się zmieni. Z zagranicznych zawodniczek prawdopodobnie zostanie jedynie amerykańska rozgrywająca Jessica January, która zadeklarowała taką chęć.

- Wszystko zależy od realiów rynku. Pewne zmiany spowoduje przepis nakazujący stałą obecność na parkiecie jednej polskiej koszykarki w wieku do lat 23. To wymusi zatrudnienie minimum trzech takich zawodniczek, których jest przecież na tym poziomie w kraju mało. My nie będziemy mieli tego problemu, damy sobie radę. Liga będzie jednak dość dziwna - stwierdził Sałata.

Podkreślił, że pandemia koronawirusa spowodowała perturbacje w trwających rozgrywkach - wszystkie podopieczne duetu trenerów Adam Kubaszczyk - Hiszpan Jorge Aragones przeszły zakażenie, ale nie w tym samym czasie.

- Nie mamy takiej stabilizacji finansowej jak wcześniej, bo niestety paru sponsorów nam ubyło. Sytuacja ich zmusiła do odejścia z koszykarskiej rodziny. Zostaliśmy z tymi głównymi, przy czym też nie wiemy, czy przedłużą z nami umowy. Jestem dobrej myśli, na pewno jednak nie będziemy szaleć na rynku transferowym - powiedział. Jego zdaniem, niepewność co do warunków kolejnych rozgrywek będzie powodowała dużą ostrożność prezesów przy podpisywaniu kontraktów.

- Nie wiemy, czy od września wrócą do hal kibice, jak będzie wyglądała sytuacja ze szczepionką i rozwój pandemii. Jeśli tak jak ostatnio, to trzeba zbudować zespół, by przetrwać kolejny rok. A jeśli będą normalne rozgrywki, jak wcześniej, wtedy można sięgnąć po zawodniczki z wyższej półki - wyjaśnił prezes.

Nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądał sztab szkoleniowy Zagłębia w kolejnych rozgrywkach.

- Mamy dużo propozycji z zagranicy. Może powiększymy liczbę trenerów do trzech, jak to jest w innych klubach. Bo u nas drugi szkoleniowiec odpowiadał jednocześnie za przygotowanie motoryczne. Wszystko zależy jednak od tego, na co będzie nas stać - zadeklarował.

Podkreślił, że druga drużyna Zagłębia walczy o awans do pierwszej ligi, a sześć zespołów młodzieżowych klubu wygrało rywalizację w mistrzostwach Śląska w swoich kategoriach wiekowych od U-10 do U-15.

- To jest dla mnie priorytet. Zespół seniorek, jeśli się ma pieniądze, da się zbudować. Natomiast jeśli się zawali i przestanie szkolić młodzież - nie będzie nic - podsumował Sałata.

Koszykarki CTL Zagłębia Sosnowiec wróciły do ekstraklasy po dwóch latach nieobecności dzięki darmowej "dzikiej karcie", przyznanej po wygraniu grupy 1. ligi. Sosnowiczanki zostały wcześniej z powodów finansowych wycofane z rywalizacji w elicie, po sezonie zakończonym na 10. miejscu.

Autor: Piotr Girczys

Dowiedz się więcej na temat: CTL Zagłębie Sosnowiec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama