Reklama

Reklama

Ekstraklasa koszykarek. Arka Gdynia - CCC Polkowice 71:80

Koszykarki CCC Polkowice zostały pierwszymi finalistkami mistrzostw Polski. Obrończynie tytułu pokonały na wyjeździe Arkę Gdynia 80:71 (24:22, 23:18, 18:11, 15:20) i w półfinałowej rywalizacji do trzech zwycięstw triumfowały 3-0.

- To nie były dla nas łatwe mecze - stwierdził w Gdyni trener gości Marosz Kovaczik.

Podobnie jak w ćwierćfinałowej rywalizacji z Pszczółką Polskim Cukrem AZS UMCS Lublin, także w półfinale obrończynie tytułu potrzebowały tylko trzech spotkań, aby wykazać swoją wyższość nad Arką. We własnej hali zawodniczki CCC triumfowały 92:60 oraz 68:50, natomiast w Gdyni okazały się lepsze 80:71.

- To nie była dla nas łatwa seria. Może poza pierwszym spotkaniem, w którym odnieśliśmy wysokie zwycięstwo, w pozostałych meczach gdynianki postawiły nam twarde warunki. Musieliśmy się bić o każdą piłkę - skomentował słowacki szkoleniowiec CCC.

Reklama

Największy udział w środowym sukcesie mistrzyń Polski miała Tiffany Hayes, która zdobyła 21 punktów, zanotowała też siedem zbiórek i trzy asysty. Po 12 "oczek" rzuciły Styliani Kaltsidou, Jasmine Thomas i Lynetta Kizer. W ekipie gospodyń najskuteczniejsza była autorka 17 punktów Emma Cannon. Zawiodła natomiast Nia Coffey, która zakończyła mecz z dwoma "oczkami" na koncie.

W finale polkowiczanki zmierzą się ze zwycięzcą rywalizacji InwestinTheWest Enea Gorzów Wielkopolski - Ślęza Wrocław. Na razie gorzowianki prowadzą 2-1. Z kolei zawodniczkom Arki pozostała walka o brązowy medal. Po raz ostatni ten zespół stanął na podium w 2010 roku, kiedy został mistrzem Polski.

- W pierwszym meczu nie byliśmy odpowiednio nastawieni mentalnie, ale w dwóch kolejnych spotkaniach podjęliśmy walkę i graliśmy na tyle, na ile było nas stać. W kluczowych momentach rywalki pokazały jednak klasę. Kiedy trzeba było to rzucały i trafiały, a kiedy wymagała tego sytuacja, zwalniały grę. Polkowiczanki pokazały, że są lepszym zespołem i nie ulega wątpliwości, że zasłużenie awansowały do finału - przyznał trener Arki Gundars Vetra.

Autor: Marcin Domański

Trzeci mecz półfinałowy:

Arka Gdynia - CCC Polkowice 71:80 (22:24, 18:23, 11:18, 20:15)

Arka: Emma Cannon 17, Barbora Balintova 14, Kamila Podgórna 9, Sonja Greinacher 7, Aldona Morawiec 7, Martyna Stelmach 6, Amalia Rembiszewska 5, Anna Makurat 2, Nia Coffey 2, Santa Baltkojiene 2.

CCC: Tiffany Hayes 21, Styliani Kaltsidou 12, Jasmine Thomas 12, Lynetta Kizer 12, Temitope Fagbenle 8, Johannah Leedham 8, Weronika Gajda 5, Karolina Puss 2, Dominika Owczarzak 0, Julia Tyszkiewicz 0. Stan rywalizacji play-off (do trzech zwycięstw) 3-0 dla CCC, które awansowało do finału.

W trzecim meczu półfinałowym ekstraklasy koszykarek InvestInTheWest Enea Gorzów przegrała ze Ślęzą Wrocław 61:63. - Pokazaliśmy, że chcemy walczyć, potrafimy walczyć - powiedział trener 1KS Ślęzy Wrocław Arkadiusz Rusin. W rywalizacji do trzech zwycięstw zespół z Gorzowa prowadzi 2-1.

- Od początku meczu widzieliśmy inny zespół Ślęzy. To nie był taki statyczny zespół jak w pierwszych dwóch meczach we Wrocławiu, gdzie daliśmy sobie narzucić styl gry Gorzowa. Tutaj pokazaliśmy, że chcemy walczyć, że potrafimy walczyć. Ok, pewnie nie była to ładna koszykówka, ale my musimy pewne braki niwelować chęcią, niwelować ambicją - powiedział Rusin.

Dodał, że czwartek jego drużyna, by osiągnąć sukces, musi wyjść na parkiet tak samo zmotywowana i nastawiona jak w środowym meczu.

- Część z nas jest po tamtym sezonie, po przygodzie z Artego, gdzie wygrywaliśmy 2-0 i odpadliśmy, i teraz mamy taką nieposkromiona ambicję, żeby w tym sezonie postarać się to zrobić (awansować do finału - PAP). Mam nadzieję, że ta determinacja przez noc nie ucieknie, a będzie jeszcze większa jutro - powiedział trener Ślęzy.

- Bardzo zacięty mecz i takiego należało się spodziewać i tak naprawdę Ślęza już dzisiaj grała typowo o życie i postawiła wszystko na jedną kartę. Trochę atutów nam w ataku wybiła. Zagraliśmy troszeczkę zbyt chaotycznie, szczególnie ataku, w obronie było dobrze. Musimy się dobrze zregenerować i zagrać jutro lepsze zawody niż dzisiaj - ocenił trener InvestInTheWest Enei Gorzów Dariusz Maciejewski.

Gorzowianki do końca środowego spotkania miały szansę na zakończenie serii półfinałowej w trzech odsłonach. Trzeba tutaj dodać, że InvestInTheWest ma duże problemy kadrowe. Kontuzjowana jest jedna z jego liderek Amerykanka Ariel Atkins i Daria Stelmach - podstawowa Polka. Do tego kilka innych kluczowych zawodniczek boryka się z urazami.

Bez wątpienia znakomita postawa drużyny z Gorzowa jest największą niespodzianką fazy play-off. W ćwierćfinale gorzowianki pokonały 3-1 drugą po fazie zasadniczej Energę Toruń. Potem we Wrocławiu dwukrotnie wygrały ze Ślęzą - 89:76 i 72:65.

Czwarte spotkanie półfinałowe odbędzie się w czwartek (18 kwietnia) o godz. 16.40. Tu nastąpiła zmiana, gdyż wcześniej EBLK podawała godz. 18. Jeśli Ślęza wygra ten mecz, piąty decydujący odbędzie się sobotę (20 kwietnia) we Wrocławiu.

Autor: Marcin Rynkiewicz

Trzeci mecz półfinałowy:

InvestInTheWest Enea Gorzów Wlkp. - 1KS Ślęza Wrocław 61:63 (22:18, 13:17, 8:12, 18:16)

InvestInTheWest Enea: Laura Juskaite 20, Maria Papowa 10, Annamaria Prezelj 9, Julia Rycikawa 6, Sharnee Zoll 5, Katarzyna Dźwigalska 5, Kyara Linskens 4, Katarzyna Fikiel 2.

1KS Ślęza: Marissa Kastanek 18, Cierra Burdick 12, Taisija Udodenko 10, Sydney Colson 7, Elina Dikeoulakou 7, Agata Dobrowolska 7, Daria Marciniak 2, Karina Szybała 0, Lea Miletić 0, Terezia Palenikova 0. Stan rywalizacji play-off (do trzech zwycięstw) 2-1 dla InvestInTheWest. Kolejny mecz odbędzie się w czwartek o godz. 18.00 w Gorzowie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje