Reklama

Reklama

Agnieszka Szott-Hejmej: W Wiśle chcę zostać na dłużej

Koszykarka reprezentacji Polski Agnieszka Szott-Hejmej nie kryje swojego zadowolenia, że w nadchodzącym sezonie będzie grać w Wiśle Can-Pack Kraków. Zadeklarowała, że chce na dłuższy okres związać swoje życie ze stolicą Małopolski.

Zawodniczka urodzona w Gorzowie Wielkopolskim podkreśliła, że dzięki grze w krakowskim zespole będzie mogła walczyć o najwyższe cele zarówno w Polsce, jak i Europie.

- Znalazłam się w jednej z najlepszym drużyn w historii polskiej koszykówki. Mam nadzieję, że w nadchodzącym sezonie pokażę się z dobrej strony i moja przygoda z Wisłą będzie trwać dłużej niż jeden sezon - powiedziała 31-letnia koszykarka, która ostatnio grała w Artego Bydgoszcz.

Szott-Hejmej zdaje sobie sprawę, że władze krakowskiego klubu wysoko postawiły poprzeczkę zawodniczkom. Mają zdobyć mistrzostwo Polski i awansować do Final Eight Euroligi.

Reklama

Podkreśliła, że jest osobą, która nie lubi częstych przeprowadzek. Poukładała już swoje życie w stolicy Małopolski. Przyjechała do niej m.in. ze swoją córeczką, dla której znalazła przedszkole. Nie zdążyła jeszcze dokładnie zwiedzić wszystkich turystycznych atrakcji.

- Kilka dni temu z rodziną wybraliśmy się zwiedzić Zamek Królewski na Wawelu. Niestety poszliśmy za późno i do wielu miejsc nie mogliśmy już wejść. Zrobiliśmy jednak szkic tego co w przyszłości będziemy chcieli zobaczyć - zapewniła.

Po poprzednim sezonie w zespole wicemistrzyń Polski doszło do rewolucji kadrowej. Oprócz Szott-Hejmej w ekipie znalazło się siedem nowych koszykarek.

- Mecze kontrolne pokazały, że potrafimy już bardzo dobrze zespołowo bronić. Agresję w defensywie zaszczepił w nas nowy trener Wisły Stefan Svitek. Jednak to prawda, że jeszcze +uczymy się siebie+ na boisku, na przykład często podania są niecelne. Brakuje nam też skuteczności pod koszem - dodała mierząca 186 cm zawodniczka.

Krakowianki rozpoczną sezon w sobotę, kiedy to na własnym parkiecie zagrają z Widzewem Łódź. Ze względu na grę w WNBA, w tym spotkaniu nie wezmą udziału: Alexandria Quigley, Jantel Lavender i Erin Phillips. Dwie pierwsze dołączą do drużyny w pierwszej połowie października, gdyż zakończyły zmagania w amerykańskiej lidze. Nie wiadomo natomiast kiedy przyleci Phillips.

Szott-Hejmej zgadza się z opinią, że brak tych koszykarek osłabia siłę Wisły. - Na pewno nie jest tak, że czekamy na ich przyjazd jak na zbawienie. Jednak dobrze, aby przybyły jak najwcześniej, ze względu na ich zgranie z resztą ekipy - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje