Reklama

Reklama

Znaleziono bombę, która miała wybuchnąć podczas Giro d'Italia

W Dublinie zatrzymano mężczyznę, który miał dokonać zamachu bombowego w trakcie wyścigu Giro d'Italia. Tymczasem kolarze odlecieli z Irlandii do Włoch, gdzie rozegrane zostaną kolejne etapy.

Bombę, w doskonałym stanie technicznych, znaleziono w sobotę około godz. 21 na parkingu hotelowym, kilkanaście godzin przed planowanym przejazdem kolarzy. Irlandzka policja poinformowała o tym opinię publiczną dopiero w poniedziałek.

Reklama

Hotel Finnstown Country House, w którym trwało przyjęcie weselne, został ewakuowany, a specjalny oddział antyterrorystyczny rozbroił ładunek w niedzielę do godz. 4 nad ranem. W związku z tą sprawą zatrzymano w niedzielę 55-letniego mężczyznę. Jest on podejrzany o powiązania z Prawdziwą IRA, radykalnym odłamem Irlandzkiej Armii Republikańskiej, założonym przez przeciwników procesu pokojowego na Zielonej Wyspie. Trzeci etap Giro oglądało na ulicach Dublina tysiące kibiców...

Kolarze opuścili Irlandię w poniedziałek przed południem. W najlepszym nastroju odlecieli do Włoch lider wyścigu Australijczyk Michael Matthews z ekipy Orica GreenEdge oraz triumfator dwóch etapów Niemiec Marcel Kittel (Giant-Shimano).

Cieszył się również kolega Rafała Majki i Pawła Poljańskiego z grupy Tinkoff-Saxo Irlandczyk Nicolas Roche. - To były trzy niezapomniane dni - podsumował pierwsze w historii etapy Giro d'Italia w swojej ojczyźnie.

Różnice czasowe między zawodnikami, którzy mają walczyć o zwycięstwo w wyścigu są po irlandzkich etapach większe niż zakładano. Po nieudanym starcie w jeździe drużynowej na czas najwięcej do odrobienia ma Hiszpan Joaquim Rodriguez (Katiusza) - blisko półtorej minuty do uważanych za faworytów Kolumbijczyka Rigoberto Urana (Omega Pharma) i Australijczyka Cadela Evansa (BMC). Z kolei Kolumbijczyk Nairo Quintana (Movistar) traci do nich około 50 sekund.

W dobrej pozycji wyjściowej jest siódmy zawodnik ubiegłorocznego Giro Rafał Majka - zajmuje 19. miejsce, ze stratą 26 sekund do Matthewsa i tylko siedmiu do Urana. W gorszej - Przemysław Niemiec. Jazda drużynowa nie wyszła ekipie Lampre-Merida i kolarz z Pisarzowic, szósty przed rokiem, plasuje się dopiero na 109. pozycji, tracąc 1.34 min. do lidera.

We wtorek zawodnicy pokonają krótki i płaski odcinek z Giovinazzo do Bari (112 km). Faworytem wydaje się Kittel, który będzie miał szansę na trzecie z rzędu zwycięstwo etapowe.

Dowiedz się więcej na temat: giro d'italia | kolarstwo | zamachy | Bomba

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje