Reklama

Reklama

Zenon Jaskuła: Kwiatkowski może wygrać dwa etapy

Michał Kwiatkowski jest w takiej formie, że może w tegorocznym Tour de France wygrać jeden, a może nawet dwa etapy - uważa jedyny polski kolarz, który odniósł taki sukces w Wielkiej Pętli, Zenon Jaskuła.

Kwiatkowski dwukrotnie zajmował trzecie miejsce - przed tygodniem w Ajaccio na Korsyce oraz w niedzielę w Bagneres-de-Bigorre w Pirenejach. Dwa razy finiszował na czwartej pozycji, przez sześć dni jechał w białej koszulce najlepszego młodzieżowca, którą stracił na pierwszym pirenejskim odcinku. Wcześniej był o włos od objęcia prowadzenia w całym wyścigu, ale drużynową jazdę na czas w Nicei jego belgijska ekipa Omega Pharma-Quick Step przegrała o sekundę z australijską Oricą GreenEdge. Tyle samo zabrakło młodemu Polakowi do żółtej koszulki. 

Reklama

- Jak na debiutanta Michał jedzie bardzo dobrze. Myślę, że kwestią czasu jest wygranie przez niego etapu, być może nawet dwóch. Co do klasyfikacji generalnej, trudno powiedzieć. Gdybym miał mu radzić, to powinien się nastawić na zwycięstwo etapowe, wybrać sobie odcinek, który mu odpowiada, na przykład z niewielką górką przed metą. A o "generalce" powinien pomyśleć za rok, dwa, jak zmężnieje. Ja, gdy wygrywałem etap, miałem 30 lat. Michał ma dopiero 23 i przed sobą co najmniej 13 lat kariery, jeśli oczywiście nie przyplączą się jakieś kontuzje - powiedział Jaskuła.

Jaskuła podkreśla, że Kwiatkowski ma ogromny potencjał, ale nie wiadomo którą drogą podąży, jaka będzie jego specjalizacja.

- Nie wiemy, czy w przyszłości Michał będzie specjalistą od klasyków czy od wyścigów wieloetapowych, takich jak Tour de France. Przed nim stoi wybór, sam musi wiedzieć czego chce. Wszystkich srok za ogon nie da się złapać. W moich czasach próbował tego Laurent Jalabert, ale nie udało mu się i na dodatek, co wiemy od niedawna, stosował doping - dodał zwycięzca etapu w pirenejskim Saint-Lary-Soulan i trzeci kolarz Tour de France w 1993 roku.

Mimo wszystkich różnic, Jaskuła dostrzega pewne podobieństwa karier swojej i Kwiatkowskiego. - Przełomowy był dla mnie wyścig Tirreno-Adriatico w 1990 roku. Walczyłem jak równy z równym z najlepszych zawodowcami i zająłem drugie miejsce, a przede mną był tylko Tony Rominger. Michał też w tym roku błysnął w Tirreno-Adriatico, był nawet liderem. Zanim wygrałem etap na Tour de France, zajmowałem czwarte, szóste miejsce. Michał już kilka razy przyjechał w ścisłej czołówce i mam nadzieję, że jest to zwiastun jego zwycięstwa. Czego mu z całego serca życzę - zakończył Jaskuła.

Poniedziałek jest dniem przerwy w Tour de France. Kolarze odpoczywają w okolicach Saint-Nazaire nad Oceanem Atlantyckim. We wtorek dziesiąty, płaski i sprinterski etap, z Saint-Gildas-des-Bois do Saint-Malo (197 km) w Bretanii.

Liderem wyścigu jest Brytyjczyk Chris Froome (Sky), który ma przewagę 1.25 min. nad Hiszpanem Alejandro Valverde (Movistar). Kwiatkowski zajmuje w klasyfikacji generalnej 13. miejsce, ze stratą 3.25 do Froome'a. W młodzieżowej (do lat 25) Polak plasuje się na drugiej pozycji - 1.23 straty do Kolumbijczyka Nairo Quintany (Movistar).

Dowiedz się więcej na temat: tour de france | Christopher Froome | Michał Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje