Niewiadoma-Phinney w sobotę straciła żółtą koszulkę liderki Tour de France. W końcówce ósmego etapu "uciekła" jej Demi Vollering, która wpadła na metę z przewagą 17 sekund i przejęła prowadzenie w "generalce". Polka tuż po finiszu rzuciła jednak nowe światło na przebieg rywalizacji. Mówiąc krótko - jej zdaniem na ostatnim podjeździe dnia konkurencja nie grała fair.
Niewiadoma-Phinney wściekła. Uważa, że rywalki nie grały fair
- Gery (Celia, zawodniczka FDJ - Suez, tej samej ekipy w której jeździ Vollering - przyp.red.) celowo zablokowała mnie przy barierkach, musiałam przestać pedałować. Jeśli chcą rywalizować, niech rywalizują fair, a nie próbują mnie blokować. To dziecinne. Szczerze mówiąc straciłam do nich cały szacunek - mówiła.
Już te słowa były prawdziwą "bombą", a na nich się nie skończyło. Niedługo później nasza zawodniczka odnalazła bowiem Francuzkę, która miała ją blokować. Podeszła do niej i bez ogródek zapytała:
- Dlaczego to zrobiłaś?! Czy to była część planu?!
Celia Gery, która w tamtym momencie udzielała wywiadu, rzuciła tylko w kierunku Niewiadomej-Phinney krótkie spojrzenie, po czym odjechała.
Czy zawodniczka FDJ - Suez faktycznie blokowała Polkę? Oglądając całą sytuację w powtórkach nie sposób to jednoznacznie stwierdzić. Również sieć podzieliła się na tych, którzy stają po stronie reprezentantki Canyon//SRAM i tych, którzy nie uważają, by taki incydent, nawet jeśli do niego doszło, miał istotny wpływ na wydarzenia na trasie.
Cała ta sytuacja podgrzewa jednak napięcie przed finałem Tour de France, który zaplanowano na niedzielę. Zawodniczki będą rywalizować na wymagającej, choć krótkiej trasie. Niewiadoma-Phinney by odzyskać żółtą koszulkę i wygrać wyścig musi odrobić osiem sekund. Relacja "na żywo" w Interii.











