Reklama

Reklama

Wacław Skarul ponownie prezesem Polskiego Związku Kolarskiego

Wacław Skarul został wybrany w sobotę w Pruszkowie prezesem Polskiego Związku Kolarskiego. W drugiej tajnej turze poparło go 53 spośród 82 głosujących delegatów na zgromadzenie sprawozdawczo-wyborcze.

Za jego kontrkandydatem Jarosławem Potockim opowiedziało się 29 osób.

Reklama

Do pierwszej tury wyborów na funkcję prezesa przystąpiło czterech pretendentów. Potocki uzyskał w niej 30 spośród 82 ważnych głosów, Skarul - 27, Marcin Melzacki - 17 i Lucjusz Wasielewski - 8. Dwaj ostatni wycofali swoje kandydatury przed drugą turą, prosząc swoich zwolenników o poparcie Skarula.

Na poprzednią, niepełną kadencję został on wybrany 5 marca 2011 roku, zastępując na stanowisku prezesa Ryszarda Szurkowskiego.

Sobotnie wybory prezesa na torze kolarskim BGZ Arena w Pruszkowie poprzedziły m.in. wystąpienia przedstawiciela Ministerstwa Sportu i Turystyki Tomasza Wiśniewskiego oraz Ryszarda Stadniuka z Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Obydwaj, jak i większość delegatów zabierających potem głos w dyskusji, apelowali o zaprzestanie waśni w środowisku kolarskim i zgodną współpracę.

- Przy zasadzie +wszystkie ręce na pokład+ w tej trudnej sytuacji będziecie w stanie wybrać zarząd, który we współpracy z władzami i sponsorami wyprowadzi związek z kryzysu - powiedział Stadniuk.

W swoich wystąpieniach prezes PZKol i inni delegaci dziękowali właścicielowi firmy CCC Dariuszowi Miłkowi za wsparcie sponsorskie, które pozwoliło spłacić część długów związku.

Gdy 21 miesięcy temu Skarul na nadzwyczajnym zjeździe został jednogłośnie wybrany na prezesa, PZKol był bliski bankructwa. Od tego momentu nowym władzom udało się zmniejszyć zadłużenie o ponad 3 mln złotych (wynosi obecnie ok. 7 mln). Firma CCC przekazała w tym czasie na rzecz związku 2,65 mln zł.

Udało się również zredukować o ponad 360 tys. dług spółki Arena Pruszków, powołanej w 2009 roku do zarządzania torem i zarabiania pieniędzy na jego utrzymanie. Wynosi on dziś ok. 150 tys.

W skład nowego zarządu PZKol, który wybierano spośród 17 kandydatów, weszli: Bogdan Rzepka, Marek Truchan, Lech Kurowski, Marcin Melzacki, Lucjusz Wasielewski, Marek Hok, Dariusz Banaszek, Paweł Skorek.

Wacław Skarul ma 56 lat. Jest absolwentem AWF we Wrocławiu. W latach 1988-1992 był trenerem kadry narodowej, z którą na igrzyskach olimpijskich w Seulu w 1988 roku zdobył srebrny medal w wyścigu drużynowym na 100 km. W 1989 roku w Chambery pod jego kierunkiem drużyna wywalczyła srebrny medal mistrzostw świata na 100 km, a Joachim Halupczok - złoty w indywidualnym wyścigu amatorów.

Podczas sobotnich obrad, mówiąc o zadaniach stojących przed związkiem w nowym czteroleciu, prezes Skarul wymienił m.in. zakończenie restrukturyzacji długów PZKol, przebudowę działu szkolenia związku, powołanie Rady Programowej - ciała doradczego dla władz, odbudowanie wizerunku w mediach, powołanie kadry szosowej kobiet, przekazanie toru kolarskiego w Pruszkowie do COS ze statusem Ośrodka Przygotowań Olimpijskich. W tej ostatniej sprawie walne zgromadzenie w odrębnym głosowaniu udzieliło zarządowi stosownej zgody.

Po ponownym wyborze na prezesa Polskiego Związku Kolarskiego Wacław Skarul powiedział:

- Dziś czeka nas wyzwanie znacznie większe i trudniejsze niż 5 marca 2011 roku. Wówczas związek był, można powiedzieć, zupełnie na dnie. Przez te 21 miesięcy udało nam się trochę zrobić. Podbudowa finansowa uległa poprawie, chociaż wciąż jest daleko do dodatniego bilansu.

- Na najbliższe miesiące najważniejszym zadaniem będzie przekazanie toru w Pruszkowie do Centralnego Ośrodka Sportu, jako ośrodka przygotowań olimpijskich. Także odnowienie umowy ze sponsorem generalnym, czyli Dariuszem Miłkiem. Mam nadzieję, że to jest realne. Wypowiedział on tę umowę z końcem bieżącego roku, bo nie wiedział, co się stanie na zjeździe, jaki będzie wynik wyborów. Dla mnie jest to w pewnym sensie zrozumiałe.

- Ważne jest także to, aby ministerstwo sportu traktowało nasz związek i kolarstwo, jako dyscyplinę, w której można zdobyć 18 medali olimpijskich. Przy takim priorytecie mamy szansę, że finansowanie będzie na odpowiednim poziomie i zapewni nam rozwój dyscypliny. A wtedy będziemy mieli nie dwa punkty, jak w igrzyskach w Londynie (7. miejsce Aleksandry Dawidowicz w kolarstwie górskim), ale medale w Rio de Janeiro.

Dowiedz się więcej na temat: kolarstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje