Reklama

Reklama

Tysiące ludzi pożegnało Michele Scarponiego

Nie milkną echa tragicznej śmierci Michele Scarponiego. Tysiące ludzi pożegnało w Filottrano włoskiego kolarza, który zginął w wypadku podczas treningu 22 kwietnia. Wśród obecnych byli nie tylko przedstawiciele tego sportu, ale także Roberto Mancini, trener m.in. Interu Mediolan czy Manchesteru City.

Ciało Scarponiego złożono na lokalnym stadionie piłkarskim, który 25 kwietnia wypełnił się w bardzo znacznym stopniu. Następnie tysiące ludzi żegnało kolarza w jego ostatniej drodze na cmentarz w rodzinnej miejscowości.

Reklama

Wśród nich był Peter Sagan, mistrz świata, który powiedział, że "nie przyszedł na pogrzeb jako mistrz świata, a jako przyjaciel".

Oprócz Słowaka na ceremonii zjawili się także: Fabio Aru, Dario Cataldo, Vincenzo Nibali, Enrico Gasparotto, Gilberto Simoni, Ivan Basso, Aleksander Winokurow i Davide Cassani, selekcjoner kolarskiej reprezentacji Włoch.

Pożegnać Scarponiego przyszedł także Mancini, trener, który zdobywał trofea m.in. z Interem czy Manchesterem City. Prywatnie był przyjacielem kolarza, z którym nawet wspólnie trenował jazdę na rowerze.

Scarponi został pochowany w koszulce Astany, a więc ostatniego zespołu, w którym jeździł.

"W jego nogach była nie tylko ciężka praca i poświęcenie, ale także niewidoczny jeden procent historii, tej długiej, niepowstrzymanej zbiorowej historii, która spowodowała, że zakochaliśmy się w kolarstwie" - powiedział na pogrzebie jego brat Marco, cytowany przez "La Gazzeto dello Sport".

37-letni Scarponi zginął 22 kwietnia podczas treningu, potrącony przez samochód. Kolarz przygotowywał się do jubileuszowej, setnej edycji Giro d'Italia, która rozpocznie się 5 maja na Sardynii. Po tym jak z powodu kontuzji zrezygnował ze startu Aru, włoski weteran miał być liderem drużyny Astana w tym wyścigu.

Scarponi został ogłoszony zwycięzcą Giro 2011 po dyskwalifikacji za doping Hiszpana Alberta Contadora. Wygrał także Tirreno-Adriatico w 2009 roku, a u progu kariery w 2004 roku - Wyścig Pokoju.

Dzień przed śmiercią ukończył na czwartym miejscu wyścig Dookoła Alp, w którym triumfował na pierwszym etapie.

Zawodnik był bardzo lubiany w peletonie przez swoje poczucie humoru.

Scarponi pozostawił żonę i dwóch synów-bliźniaków.

Pawo

Dowiedz się więcej na temat: Michele Scarponi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje