Reklama

Reklama

Tragedia na wyścigu w Polsce. "Jesteśmy zdruzgotani"

Do ogromnej tragedii doszło podczas wyścigu Ślężańskiego Mnicha w Sobótce. Jeden z uczestników wyścigu w kategorii Masters, 49-letni kolarz podczas jednego ze zjazdów stracił kontrolę nad rowerem i uderzył w betonowy przepust, ponosząc śmierć na miejscu. W mediach społecznościowych oświadczenie po wypadku opublikował jeden z organizatorów Bartosz Huzarski.

W trakcie wyścigu amatorów, który poprzedzał zmagania zawodowych kolarzy doszło do tragedii. Podczas zjazdu 49-letni kolarz uderzył w betonowy przepust i poniósł śmierć na miejscu. O zdarzeniu poinformowali organizatorzy, przekazując jednocześnie, że wszystkie pozostałe, planowane na ten dzień wyścigi zostały odwołane

Jeden z organizatorów imprezy Bartosz Huzarski opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie po tej tragedii. "To nie tak miało być, zdecydowanie nie tak. Bardzo długo wyczekiwany, przełożony na rezerwowy termin największy jednodniowy wyścig jaki organizujemy. A te dni wyścigowe w historii klubu kolarskiego z Sobótki idą już w setki. Od małych lokalnych imprez po regularnie przez nas organizowane w ostatnich latach Mistrzostwa Polski.  

Reklama

Jak pewnie doskonale wiecie dzisiaj zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Zakończony najgorszym scenariuszem. Taki z którym jeszcze nigdy nie musieliśmy się zmierzyć i obyśmy nigdy już nie musieli. My wszyscy, organizatorzy, sponsorzy,  partnerzy i zawodnicy. Zginął człowiek. Jak się okazało bardzo doświadczony, ogromny pasjonat, profesjonalista. O wszechstronnych umiejętnościach. Startujący z sukcesami w zawodach na szosie, MTB i w rywalizacji przełajowej. Zginął robiąc to co kocha. Żadne to pocieszenie, wiem. Wypadek miał miejsce na prostym technicznie odcinku drogi o idealnej nawierzchni. Przy drodze nie było żadnego drzewa, znaku, krzaków. Nic... asfalt i pola. I jeden przejazd z drogi na pole. Ogólnie zwany przepustem, ale to nie był taki betonowy, ciężki wystający pod drogę przepust, to był kawałek rury zasypany ziemią z ułożonym na górze obrzeżem z kostki brukowej. Taki jakich są tysiące. Sekunda, może nawet pół. Metr może nawet pół. Ale nie... 

To się stało akurat tutaj. Byłem tam wieczorem, zastanawiałem się jak to możliwe, jak to się stało? Defekt koła, jakieś zawodnicze przepychanki?? Widziałem tysiące niebezpiecznych miejsc na wyścigach ale temu w 10 stopniowej skali nie dałbym nawet 2 punktów. Dopiero po rozmowie z naocznym świadkiem dowiedziałem się jak to się stało. Szczegóły jednak zachowam dla siebie, rodziny zmarłego i odpowiednich służb. Pragnę tylko powiedzieć, że w wypadku nie brały udziału osoby trzecie. Dla nas to jest wielka tragedia. Ogromna. Jesteśmy zdruzgotani. 

To miało być piękne otwarcie sezonu. Wyczekiwane przez zawodników ale też lokalnych hotelarzy, restauratorów i inne uczestniczące w nim podmioty.  Już w piątek wiedzieliśmy, że pięknie nie będzie. Wiedzieliśmy, że będzie brzydko i tak było. Chłodno, wietrznie przy padającym deszczu. Dlatego na starcie stanęła garstka tego co zawsze na Mnichu. Nasz rekord to 950 uczestników, dziś wystartowało nie więcej jak 300 osób (szacuję po tym co widziałem) podzielone na 10 sektorów startujących w odstępach 2-4 min. Przed każdą grupą pilot, za każdą grupą karetka. Takie mamy standardy, strasznie drogie ale konieczne. Podział na tak wiele grup dla zwiększenia bezpieczeństwa. Pogoda. Pogoda jak pogoda. Była wymagająca i każdy kto stanął na starcie to widział i czuł. To nie była nagła zmiana ze słońca na szkwał.  

Moim zdaniem dużo bardziej niebezpieczne są płaskie wyścigi gdzie jedzie cała grupa. Nagminnie łamią się obojczyki, koła czy ramy. Tutaj to był pech. Jak pisałem wyżej sekunda może pół.... zawodnik bardzo doświadczony, mówiąc ogólnie, stracił kontrolę nad rowerem. Rowerem wysokiej klasy i sprawnym techniczne co wykazały oględziny na miejscu zdarzenia. 

Póki co musimy się z tego otrząsnąć. Podjąć decyzję co dalej. Czekają nas ciężkie tygodnie trudnych rozmów i decyzji. Dziękuje za wiele wiadomość wsparcia. Wiecie ile pracy wkładamy w ten wyścig i jak jest dla nas ważny. Doceniamy Waszą obecność i zawsze staramy się zrobić wszystko jak najlepiej. To kilkadziesiąt osób pracujących przy każdej edycji. Wszyscy od dyrekcji, poprzez obsługę techniczną i obsługę biura składamy jeszcze raz wielkie, wielkie kondolencje rodzinie zmarłego." - napisał Bartosz Huzarski.


"Ślężański Mnich", bo taką nazwę nosi wyścig, stanowi tradycyjne otwarcie sezonu szosowego w Polsce. Niestety, rok 2021 zapisze się w jego historii tragicznie.

KK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje