Reklama

Reklama

Tour de Pologne. Rafał Majka: Powalczę, ale nie wymagam od siebie zwycięstwa

- Nie mogę od siebie wymagać, że od razu wygram Tour de Pologne. Wróciłem po kontuzji, jeszcze się rany dobrze nie zagoiły, a tak naprawdę ja trenowałem z bólem. Po powrocie z Tour de France, to tak naprawdę nie siedziałem na rowerze tylko przez dwa dni, a uwierzcie mi - z wszystkimi bandażami, nie jest lekko siedzieć w rowerze, a co dopiero trenować. Starałem się jednak to robić, gdyż wiedziałem, że czekają mnie Tour de Pologne i Vuelta Espana - powiedział tuż przed startem Tour de Pologne Rafał Majka.

O godz. 13:25 start honorowy z Rynku Głównego w Krakowie, a 20 minut później start ostry z ul. Myślenickiej - tak zacznie się I etap TdP. Sam fakt, że uczestniczy w nim Majka, zakrawa na cud. 10 lipca Rafał uczestniczył w kraksie podczas Toru de France, na etapie do Chambery, która zakończyła jego udział w "Wielkiej Pętli". Wielu po takim wypadku już nigdy nie wsiadłoby na rower, a z pewnością zrobiłoby sobie kilkumiesięczną przerwę, ale nie on. Rafał dał się namówić Czesławowi Langowi do startu w TdP.

- Wielkie słowa podziękowania dla mojego masażysty Arka Wojtasa, z którym spędziłem więcej czasu niż z żoną - nie kryje nasz najlepszy "góral".

Reklama

W piątek, stojąc przed nami, Rafał miał ślady kraksy na prawym łokciu. To wszystko nie do końca się jeszcze zagoiło, ale Rafał nie chce zawieść polskich fanów.

- Przyznam szczerze, że trochę się stęskniłem za ojczyzną powiem szczerze. Nie startowałem u nas przez dwa lata. Fajnie, że mogłem przyjechać do Polski i będę na pewno walczył, a co przyjdzie to przyjdzie - mówi.

Rafała dziwi i pewnie martwi fakt, że oprócz niego w ostatniej dekadzie nikt nie tylko nie jest w stanie wygrać sztandarowego polskiego touru, ale nawet zbliżyć się do czołówki.

- W 2014 roku wygrałem Tour de Pologne, a bodajże rok wcześniej byłem czwarty, a gdy zaprzestałem startów w naszym wyścigu, to nie widzę, aby ktokolwiek spośród Polaków był w pierwszej dziesiątce. Dlatego nie wymagajcie ode mnie za dużo, że ja od razu przyjadę i wygram Tour de Pologne - tłumaczy.

Polak cieszy się z nadchodzącej fali upałów.

- Upały mnie nie martwią, w wręcz przeciwnie. Jak jest słonko, ciepło to jest fajnie. Ma być gorąco, 35-36 stopni Celsjusza. Pogoda będzie fajna, a kibice na pewno dopiszą, jak to w Polsce - podkreśla Radał.

Kolejną dla niego zaletą jest fakt, że wyścig zaczyna się na jego "śmieciach" - I etap wiedzie po Małopolsce ze startą i metą w Krakowie.

- Zauważyłem, że w Małopolsce kręci się Tour de Pologne, ja się tylko z tego cieszę. Drogi mamy naprawdę dobre. Wiadomo, że mamy górzysty teren. Tam, gdzie ja trenuję,  przed samym Tour de Pologne jak wyjechałem na trening, to zrobiłem cztery tysiące metrów przewyższenia, więc mamy gdzie jechać - podkreśla.

Niemiecki zespół Majki - Bora-Hansgrohe należy do grona faworytów TdP.

- Mamy dobry skład, z mistrzem Austrii Gregorem Muehlbergerem, czy jego rodakiem Patrickiem Konradem. Chłopaki są świetnie przygotowani i są mocni, gdyż właśnie wrócili ze zgrupowania. To właśnie ten duet pomógł mi wygrać wyścig na Słowenii. Wiadomo, że brakuje Pawła Poljańskiego i Macieja Bodnara. Peter Sagan będzie chciał wygrywać etapy, a ja będę walczył o dobre miejsce w "generalce". Oprócz mnie w klasyfikacji generalnej będzie chciał się piąć Muehlberger - opowiada Rafał Majka.

Rafał ma w sobie duszę wojownika. - Po wypadku we Francji nie chciałem odpuścić, zakończyć sezonu na tym, że wywrócę się i będzie koniec. Cieszę się, że nic nie złamałem i jadę dalej - zapowiada.

Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje