Reklama

Reklama

Tour de Pologne. Matteo Pelucchi wygrał trzeci etap

Matteo Pelucchi zwyciężył już w drugim etapie tegorocznego kolarskiego wyścigu Tour de Pologne, ale wciąż nie jest liderem w klasyfikacji generalnej. Polacy byli daleko.

Pelucchi wyprzedził po finiszu z peletonu swojego rodaka Giacomo Nizzolo (Trek) oraz Belga Toma Van Asbroecka (LottoNL).

Najlepszy z Polaków, Paweł Franczak z reprezentacji zajął ósme miejsce.

Na starcie w Zawierciu zastanawiano się, ilu kolarzy nie podpisze listy po groźnej kraksie poprzedniego dnia w Dąbrowie Górniczej.  Ostatecznie nie uczynili tego i wycofali się z rywalizacji tylko dwaj: Rosjanin Maksym Biełkow (Katiusza), który głęboko przeciął skórę na odcinku lędźwiowym, oraz - co było niespodzianką - szósty zawodnik tegorocznego Tour de France Holender Robert Gesink (LottoNL).

Reklama

Trzeci, płaski etap wyścigu, miał podobny scenariusz jak poprzednie. Natychmiast po starcie oderwała się od peletonu niewielka grupka: Marcin Białobłocki z reprezentacji Polski, najlepszy "góral" Adrian Kurek (CCC Sprandi Polkowice), Amerykanin Ian Boswell (Sky), Niemiec Marcus Burghardt (BMC) i Słoweniec Matej Mohoric (Cannondale). Spóźniony Kamil Gradek z reprezentacji, jadący w koszulce najaktywniejszego, doścignął tę piątkę po paru kilometrach.

Znów było słonecznie, a przy trasie zebrało się najwięcej jak dotychczas kibiców. Tysiące żegnały peleton w Zawierciu, tłumy dopingowały kolarzy w Tarnowskich Górach i Piekarach Śląskich.

Kurek już na trzecim etapie znalazł się w gronie uciekających, a Gradek, Burghardt i Mohoric - po raz drugi. Polakom zależało na zdobywaniu punktów na premiach lotnych i górskich, ale okazało się, że zainteresowany jest również Mohoric. Ostatecznie Gradek wygrał jeden lotny finisz, Białobłocki dwa, a Kurek obie górskie premie.

Podobnie jak dzień wcześniej, przewaga uciekających nie przekraczała trzech minut. Gdy do mety zostało 60 km, Gradek i Burghardt zwolnili i wkrótce peleton ich doścignął. Najdłużej ucieczkę kontynuował Białobłocki. Mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas skapitulował 4 km przed metą.

Finisz z peletonu ponownie wygrał Pelucchi, powtarzając wyczyn z Dąbrowy Górniczej. Tym razem nie było żadnych wątpliwości, że Włoch jest najszybszy. Faworyt, Niemiec Marcel Kittel, który miał walczyć o swój szósty w karierze sukces etapowy w TdP, minął linię mety dopiero na siódmej pozycji.

W środę odbędzie się czwarty etap, ostatni z serii dla sprinterów, z Jaworzna do Nowego Sącza (220 km).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL