Reklama

Reklama

Tour de Pologne. Evenepoel: Fabio cierpiał bardziej niż ja

Ten gest obiegł kolarski świat. Remco Evenepoel wjeżdżając samotnie na metę etapu w Bukowinie Tatrzańskiej trzymał w rękach numer startowy 75. Należał do Fabio Jakobsena, który uratowany przez polskich lekarzy, nadal leży w ciężkim stanie w szpitalu w Sosnowcu.

- Ten plan zrodził się w mojej głowie wczoraj wieczorem. Poprosiłem naszego rzecznika prasowego o numer Fabio. Czułem coś wyjątkowego, gdy trzymałem go w rękach przekraczając linię mety. Cierpiałem dziś na etapie. Ale na pewno Fabio cierpiał dużo bardziej. Ta świadomość dodawała mi dużo więcej motywacji do ataku - opowiadał 20-letni belgijski kolarz.

Reklama

Evenepoel opowiadał o tym jaki nastrój panował w grupie po wypadku na pierwszym etapie w Katowicach. - Nikt z nas nie spał. To były trudne chwile. Wzmocniliśmy się, bo trzymaliśmy się razem. Informacje z ostatnich godzin pozwoliły nam na to, by myśleć o wygranej - mówił nowy lider Tour de Pologne.

Belg prowadzi w klasyfikacji generalnej wyścigu z przewagą 1.52 minuty nad Jakobem Fuglsgangiem z Danii. Praktycznie został zwycięzcą. W niedzielę odbędzie się ostatni etap - z Zakopanego do Krakowa. O zwycięstwo powinni walczyć sprinterzy.

Fabio Jakobsen, któremu Evenepoel zadedykował zwycięstwo przebywa nadal w szpitalu. Ma urazy twarzoczaszki, stracił wszystkie zęby, uraz klatki piersiowej. Nie może mówić. Holender uległ wypadkowi na finiszu odepchnięty łokciem przez swojego rodaka Dylana Groenewegena. Przy prędkości 70 km na godzinę wpadł w barierki. W nocy ze środy na czwartek przeszedł pięciogodzinną operację. Dziś lekarze określają jego stan jako ciężki, ale stabilny.

Olgierd Kwiatkowski, Bukowina Tatrzańska

Dowiedz się więcej na temat: Remco Evenepoel | Fabio Jakobsen | Tour de Pologne | kolarstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje