Reklama

Reklama

Tour de France. Tadej Pogacar wygrywa 15. etap, Primoż Roglić nadal liderem

Jeden z najtrudniejszych etapów tegorocznego wyścigu wygrał Słoweniec Tadej Pogacar. Tuż za nim przyjechał dotychczasowy lider Primoż Roglicz. Wielkie straty poniósł ubiegłoroczny zwycięzca Egan Bernal. Kolumbijczyk stracił szansę na wygranie drugiego w karierze Tour de France.

Zakończył się drugi tydzień wyścigu. Kandydatów do zwycięstwo jest coraz mniej. W piątek odpadli z czołówki Francuzi. I tego można się było spodziewać. W niedzielę jednak doszło do sensacji. Na finałowym selektywnym podjeździe pod Grand Colombier siły stracił Egan Bernal, ubiegłoroczny zwycięzca wyścigu.

Reklama

Lider Team Ineos jechał po kolejną wygraną. Mimo że od początku tegorocznej "Wielkiej Pętli" nie był przekonywujący, znajdował się w defensywie, to utrzymywał miejsce w czołówce. Przed 15. etapem zajmował trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej, tracąc do lidera Primoża Roglicza 59 sekund i 15 do Tadeja Pogaczara. Odgrażał się, że w Alpach, które bardziej mu odpowiadają niż Pireneje, odrobi straty.

W położonej w paśmie Jury Grand Colombier Kolumbijczyk nie był w stanie wytrzymać tempa narzuconego przez drużynę lidera ze Słowenii Jumbo Visma. Zaczął tracić dystans do czołowej grupy 12,5 km przed metą. Nic nie mógł zrobić. Osłabł, nogi odmówiły mu posłuszeństwa, nie był w stanie jechać z najlepszymi. W jego oczach pojawiły się łzy.

Do pomocy zostało mu dwóch kolegów z grupy, w tym Michał Kwiatkowski. Miało się wrażenie, że Polak wyglądał lepiej. Kwiatkowski wspierał Bernala jak mógł, by zminimalizować straty lidera zespołu Ineos. Ale były ogromne. Ubiegłoroczny zwycięzca przyjechał ponad siedem minut za Pogaczarem i Rogliczem. Kolumbijczyk w niedzielę przegrał wyścig. Nie tylko on, bo daleko przyjechał do tej pory piąty w klasyfikacji generalnej jego rodak Nairo Quintana.

Koszulkę lidera zachował Roglić. Przy wielkiej pomocy swojego zespołu dojechał do mety po to, by walczyć o wygranie etapu. Stoczył pasjonującą walkę do której włączyli się Australijczyk Richie Porte i Kolumbijczyk Miguel Lopez. Na finiszu najlepszy okazał się - drugi raz w tegorocznym tourze - Pogacar. Roglić przyjechał tuż za nim. Trzeci był Porte.

Wyścig wszedł w decydującą fazę. W poniedziałek dzień przerwy, ale od wtorku do czwartku kolarze pościgają się w Alpach. Grand Colombier było tylko preludium do tego górskiego maratonu. Przez trzy kolejne dni rywalizacji na uczestników Tour de France czeka dziewięć premii górskich, w tym trzy "poza kategorią" i trzy pierwszej kategorii.

To będą zupełnie inne szczyty i przełęcze od tych, które kolarze mieli do pokonania w Pirenejach, czy w Masywie Centralnym. Podjazdy są dłuższe (środowe Col de la Loz liczy 21 km!) i bardziej wyczerpujące. W takich warunkach łatwiej jest wykończyć rywala ciągłymi atakami. Nakłada się do tego zmęczenie dwoma tygodniami ścigania się. Przetrwają tylko najlepsi. W sobotę, dzień przed wjazdem do Paryża, jazda indywidualna na czas. Wygląda na to, że o końcowe zwycięstwo powalczy dwójka Słoweńców - Roglić i Pogacar.

Olgierd Kwiatkowski

Wyniki 15. etapu Tour de France (Lyon - Grand Colombier, 174,5 km)

1.     Tadej Pogacar (Słowenia/UAE Emirates)                4:34.13

2.     Primoż Roglić (Słowenia/Jumbo Visma)                  ten sam czas

3.     Richie Porte (Australia/Trek-Segafredo)                 5 s straty

Klasyfikacja generalna po 15. etapach

1.     Primoż Roglić (Słowenia/Jumbo-Visma)               65:37.07

2.     Tadej Pogacar (Słowenia/UAE Emirates)              40 s straty

3.     Rigoberto Uran (Kolumbia/EF Pro Cycling)           1.34 straty


Dowiedz się więcej na temat: tour de france | kolarstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje