Reklama

Reklama

Tour de France. Chris Froome obawia się gromadzenia kibiców

Brytyjski kolarz Chris Froome obawia się, że odcięcie publiczności od Tour de France ze względu na pandemię koronawirusa nie będzie skuteczne, a organizatorzy wyścigu nie zapobiegną gromadzeniu się kibiców.

"Teoretycznie wyścig może się odbyć, ale myślę, że najważniejsze pytanie brzmi: czy organizatorzy będą w stanie powstrzymać ludzi przed przyjściem na trasę? Myślę, że jest to kluczowe pytanie" - powiedział Froome w wywiadzie na żywo na Instagramie z byłym południowoafrykańskim krykiecistą Kevinem Pietersenem.

Tour de France ma się rozpocząć 29 sierpnia w Nicei. Zgodnie z wytycznymi francuskiego rządu, który zakazał imprez masowych do 31 sierpnia, początek wyścigu będzie się odbywał bez publiczności. Chodzi o trzy etapy, w tym Grand Depart (wielki start), który tradycyjnie przyciąga tłumy.

Zdaniem Froome’a, uniknięcie gromadzenia się kibiców będzie trudne do przeprowadzenia, choć generalnie "wyścig można zorganizować i transmitować w telewizji".

34-letni Brytyjczyk oświadczył niedawno w wywiadzie dla "L’Equipe", że chciałby wygrać Tour de France "więcej razy niż ktokolwiek", czyli co najmniej sześciokrotnie. Kolarz ekipy Ineos ma w dorobku cztery zwycięstwa. W ubiegłym roku nie startował wskutek kontuzji odniesionej w Criterium du Dauphine.

Froome intensywnie przygotowuje się do Tour de France w swoim domu w Monako.

"W niektóre dni trenuję nawet do sześciu godzin na rowerze stacjonarnym" - dodał kolega klubowy Michała Kwiatkowskiego i Michała Gołasia.

Po trwającej cztery i pół miesiąca przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa kolarze elity mają wrócić do ścigania 1 sierpnia we włoskim klasyku Strade Bianche. Tour de France, przesunięty w kalendarzu o dwa miesiące, jest zaplanowany od 29 sierpnia do 20 września.

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Chris Froome | tour de france

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje