Reklama

Reklama

Szalony etap po brukach północnej Francji. Kłopoty Roglicia, siła Pogacara

Simon Clarke (Israel-PremierTech) wygrał piąty etap Tour de France. Znaczna jego część poprowadzona została po brukach, co sprawiło, że rywalizacji towarzyszyły wielkie emocje. Siłę pokazał dwukrotny triumfator "Wielkiej Pętli", Tadej Pogacar (UAE Team Emirates), zaś kraksa zatrzymała jego wielkiego rywala i rodaka, Primoża Roglicia (Jumbo-Visma).

Na dystansie nieco ponad 150 kilometrów znalazło się ponad 20 poprowadzonych po brukowanej nawierzchni, w komplecie - w drugiej części trasy. Czyniło to walkę nerwową i chaotyczną. O etapowy skalp walczyli uciekinierzy, lecz o wiele ciekawiej było za ich plecami.

Tam bowiem przewagę nad rywalami w klasyfikacji generalnej zyskiwał Tadej Pogacar, który dzięki dwójkowej akcji z Jasperem Stuyvenem (Trek-Segafredo) narobił 13 sekund. O pechu mógł mówić Primoż Roglić, którego zatrzymała kraksa. Stracił on do "Pogiego" ponad dwie minuty i wydaje się, że rolę kapitana w ekipie Jumbo-Visma przejąć może Jonas Vingegaard.

Reklama

W walce o etapowy triumf Simon Clarke w dramatycznym finiszu "na wymęczenie" pokonał Taco van der Hoorna (Intermarche-Wanty) o centymetry.


Reklama

Reklama

Reklama