Reklama

Reklama

Sprawca wypadku na Tour de Pologne zabrał głos. "To ze mną zostanie do końca"

Chyba każdy kibic kolarstwa zapamięta zeszłoroczny Tour de Pologne do końca życia. Niestety nie z powodu sportowych emocji, których rzecz jasna nie brakowało, ale makabrycznego wypadku na 1. etapie z metą w Katowicach, w którym omal nie stracił życia Fabio Jakobsen. Sprawca kraksy na finiszu Dylan Groenewegen w wywiadzie dla belgijskiego portalu "Wielerflits" przyznał, że będzie się to za nim ciągnęło do końca życia.

Holenderski sprinter niebawem ma wrócić do wielkiego ścigania, ponieważ po dziewięciomiesięcznej karze wrócił w końcu do peletonu, a jego ekipa Jumbi-Visma desygnowała go do składu na Giro d'Italia. Przed tym startem udzielił bardzo obszernego wywiadu portalowi "Wielerflits", w którym opowiedział o swoich obawach, związanych z powrotem i kraksie, która będzie ciągnęła się za nim przez całe życie.

Giro d'Italia: Dylan Groenewegen na starcie

- Czy obawiam się negatywnych reakcji ze strony kolarzy? Nie, zresztą gorzej raczej nie będzie - powiedział Groenewegen pytany o swoje odczucia przed powrotem do wielkiego ścigania. Holender wie co mówi, bowiem przez jakiś czas był jednym z najbardziej znienawidzonych zawodników w środowisku, dostawał nawet śmiertelne pogróżki.

Kolarz zapewnił, że fizycznie czuje się bardzo dobrze i jest gotowy na start w Wielkim Tourze i trzytygodniowy wysiłek. O tym, jak zniesie to wszystko mentalnie, musi się dopiero przekonać, ale tylko start w Giro da mu odpowiedź, czy powrót do peletonu po tym, co się wydarzyło, jest możliwy.

Dylan Groenewegen był sprawcą makabrycznego wypadku na finiszu 1. etapu zeszłorocznego Tour de Pologne, w którym na ostatnich metrach wepchnął w barierki Fabio Jakobsena. Ten omal nie stracił życia i bardzo długo wydawało się, że już nigdy nie będzie w pełni sprawny. Jednak o dziwo, dzięki niezwykłemu oporowi, Jakobsen wrócił na rower i do startu w wyścigach. 

"To zostanie ze mną na zawsze"



Bardzo długo po wypadku nie udało im się porozmawiać, ale Groenewegen zdradził, że ostatnio spotkali się twarzą w twarz i mieli okazję na szczerą rozmowę. - Po wypadku napisałem do ojca Fabio. Później do niego samego, ale co oczywiste, nie otrzymałem zbyt szybko odpowiedzi. Ta jednak w końcu nadeszła, a ostatnio, przed wyścigiem Tour of Turkey, mogliśmy nawet porozmawiać. Szczegóły wolałbym zostawić dla siebie, ale obu nam ulżyło. On wrócił do peletonu i na pewno jest mu dzięki temu łatwiej o tym mówić - powiedział kolarz w rozmowie z "Wielerflits".

Przyznał jednak, że piętna, jakie przylgnęło do niego po Tour de Pologne, nie pozbędzie się nigdy. - To zostanie ze mną na zawsze - powiedział Dylan Groenewegen.

KK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje