"Chciałbym spróbować sił w czasówce na mistrzostwach Polski. Wykręcam na rowerze dobre waty, gdy robimy z trenerem odcinki i interwały. Ale takiej 50-minutowej czasówki jeszcze nigdy nie jechałem na maksa, więc ciekawe, jak by to wyglądało. Może za szybko zacznę i później nie wytrzymam?" - mówił w kwietniu tego roku Władimir Semirunnij dla "Przeglądu Sportowego Onet". Dodawał też, że kusi go start podczas mistrzostw Polski.
Jak zapowiadał, tak zrobił. 23-latek niedawno rzeczywiście zamienił łyżwy na dwa koła. Na razie tylko amatorsko, ponieważ wziął udział w zmaganiach odbywających się na Torze Poznań. "Wielce utytułowany łyżwiarz lepszy od kolarzy amatorów. Władimir Semirunnij wygrywa czasówkę" - informował dumny Piotr Kurek, czyli autor strony "Wielkopolskie Rowerowanie". Czyżby to miała być nieśmiała zapowiedź planów związanych z zawodowym ściganiem?
Na świecie nie brakuje zawodników, którzy z powodzeniem odnajdywali się w kolarstwie, zaczynając sportową przygodę w innej dyscyplinie. Koronny przykład? Primoz Roglic. Drużynowy mistrz świata juniorów w skokach narciarskich ponad dekadę temu zdecydował się na "przebranżowienie" i dziś nie może żałować tej odważnej decyzji. Mistrzostwo olimpijskie w Tokio w jeździe na czas mówi samo za siebie. Do tego doszły cztery triumfy w hiszpańskiej Vuelcie oraz jeden w Giro d'Italia.
Od piłki nożnej rozpoczynał natomiast Remco Evenepoel. Belg miał epizod w młodzieżowej kadrze swojego kraju, przywdziewał też barwy między innymi słynnego PSV Eindhoven. W końcu jednak postawił na kolarstwo, które przyniosło mu sławę na cały świat. 26-latek ma na koncie cztery mistrzostwa globu, jedno olimpijskie złoto oraz triumf we wspomnianej już wcześniej Vuelcie. Niedawny Tour de France zakończył natomiast tuż za Tadejem Pogacarem.
Karol Nawrocki uświetnił Tour de Pologne. Przełomowa decyzja prezydenta
Mistrz olimpijski w biathlonie zadebiutował na szosie. Trudny pierwszy wyścig
Teraz, jak wspominaliśmy w tytule, przygodę z kolarstwem rozpoczyna Emilien Jacquelin. Tegoroczny olimpijski czempion w sztafecie od prawie pół roku jest związany z kontraktem z Decathlon CMA CGM Team. 31-latek dopiero teraz otrzymał okazję na poważną rywalizację w wyścigu UCI. Francuz dotarł do mety La Polynormande jako 88. Już ten fakt należy uznać za sukces. Kilkudziesięciu innych kolarzy nie dało rady.
"Od zawsze jeździłem na rowerze, czy to w młodości, czy w trakcie treningów, ale od teraz każdy dzień będzie nowym wyzwaniem. Jestem przekonany, że metody treningowe, wskazówki żywieniowe, sprzęt dostarczony przez Van Rysela i rygorystyczna struktura zespołu pozwolą mi się rozwijać i osiągnąć nowy poziom" - mówił po podpisaniu umowy, cytowany przez "naszosie.pl". Teraz wreszcie może odetchnąć z ulgą, ponieważ oficjalny debiut już za nim. Wraz z każdym startem powinno być coraz lepiej.











