Reklama

Reklama

Ryszard Szurkowski powoli wraca do zdrowia

Ryszard Szurkowski walczy o powrót do zdrowia. Po czerwcowym wypadku w wyścigu weteranów trzykrotny mistrz świata oraz dwukrotny wicemistrz olimpijski w kolarstwie miał dwie operacje kręgosłupa oraz operację rekonstrukcji twarzy. Teraz przechodzi rehabilitację, której efekty już widać.

Ryszard Szurkowski przyznał, że bardzo pomaga mu także wsparcie tysięcy kibiców.

Reklama

- Dziękuję wszystkim, którzy myślą o mnie w tej dla mnie dosyć trudnej chwili. Ja czuję to wsparcie, bo mam tutaj dziesiątki telefonów na godzinę... Jeżeli będę miał możliwość kiedyś, no to spróbuję oddzwonić - powiedział.

Rehabilitacja Ryszarda Szurkowskiego trwa i na szczęście widać już jej pierwsze efekty.

- Jeżeli widzi się poprawę no to można być dobrej myśli... Po tych kilku miesiącach są już postępy. Mam możliwość ruszyć ręką. Może jeszcze nie mogę przenosić gór, ale mogę poruszać jedną ręką, poruszać drugą, Od kilku tygodni zaczynają też pracować mięśnie nóg, zwłaszcza stóp - lewej mocniej, prawej słabiej. No ale jedna drugą goni. Z tą nadzieją przebywam tu w Konstancinie. Niedługo będę zmieniał ośrodek, może tam będą następne postępy. Jak to kolarze mówią: aby do wiosny - mówił.

Ryszard Szurkowski przyznał, że czuje wsparcie byłych kolegów z reprezentacji. Wspominał też piękne czasy polskiego kolarstwa, w których sam uczestniczył.

- Miałem to szczęście w życiu, że przez te wiele lat kiedy uprawiałem sport wyczynowo... mieliśmy fajny team, znakomitych kolegów, rozumieliśmy się na każdym kroku... Wielu z polskich kolarzy osiągało znakomite sukcesy: Stachu Szozda, Tadek Mytnik, Wojtek Matusiak, Janek Brzeźny, Mietek Nowicki, a na początku mojej kariery Zenek Czechowski czy Zyga Hanusik i Zbyszek Krzeszowiec, cała masa znakomitych kolarzy... To były nazwiska, które z pewnością zapadły w pamięci kibicom. rządziliśmy na świecie, wszędzie gdzie tylko pojechaliśmy... Do tej pory wielu z nas spotyka się na różnego rodzaju uroczystościach, prywatnych lub też sportowych. Na rozpoczęcie sezonu kolarskiego, które jest zawsze w końcu kwietnia, przyjeżdżamy prawie wszyscy. Nie po to żeby startować, ale żeby się spotkać i porozmawiać - stwierdził.

Szurkowski ma nadzieję, że już w przyszłym roku znów będzie mógł się spotkać z "kolarską rodziną" na jakimś wyścigu.

- Mam nadzieję, że od nowego roku będę już na tyle na chodzie, że będą mógł pojawić się na tych wszystkich wyścigach, na które zawsze jeździłem. Wszystkim mogę dziś powiedzieć; oby do zobaczenia - zakończył.

Dowiedz się więcej na temat: Ryszard Szurkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje