Reklama

Reklama

Ryszard Szurkowski nie żyje. Zygmunt Hanusik: Nigdy się nie wywyższał

- Rysiek przyszedł do kadry kilka lat po mnie. Kochał kolarstwo. Nawet kiedy skończył jeździć zawsze woził ze sobą rower - wspomina Zygmunt Hanusik, kolega z reprezentacji Polski i uczestnik Wyścigu Pokoju w najlepszych czasach dla polskiego kolarstwa.

Zygmunt Hanusik to jeden z najbardziej bojowych kolarzy przełomu lat 60. i 70. Uczestnik Wyścigu Pokoju w czasach, kiedy impreza wzbudzała największe zainteresowanie, w 1970 roku był indywidualnym mistrzem Polski.

Paweł Czado, Interia: Jeszcze kilka lat temu kiedy Ryszard Szurkowski jechał z Wrocławia do Warszawy, robił to przez... Tychy. Zaglądał do pana.

Zygmunt Hanusik: - Nie mogę uwierzyć, że umarł... Poznaliśmy się jeszcze zanim trafiliśmy do kadry, Rysiek przyszedł do niej po mnie. Szybko przekonałem się, że to nie tylko świetny kolarz, ale i wspaniały człowiek. Myślę, że szybko się polubiliśmy. Mnie bardzo podobało się, że on kolarstwo traktuje bardzo poważnie, bo ja traktowałem je tak samo. Odnosił wielkie sukcesy, a mimo to nigdy się nie wywyższał. Ale w kolarstwie trudno się przecież wywyższać, bo na dłuższą metę jeden człowiek sam nic nie zrobi. 

Reklama

Rysiek kochał kolarstwo. Tak bardzo, że nawet kiedy skończył karierę to i tak zabierał ze sobą wszędzie rower. Kochał jeździć. Kiedy przyjeżdżał do mnie, to zawsze z rowerem. Uwielbiał ścigać się w wyścigach dla weteranów (10 czerwca 2018 podczas jednego z takich wyścigów w Kolonii miał groźną kraksę, po której został przewieziony do szpitala i przeszedł kilka operacji - przyp. aut.). Kiedy jechał na ten wyścig, w którym miał wypadek, namawiał mnie żebyśmy pojechali razem. Nie zdecydowałem się wtedy, choć sam w garażu mam cztery rowery.

Wiem, kiedyś mi je pan pokazywał.

- Wie pan, kolarstwo w człowieku siedzi już na całe życie. Obaj je uwielbialiśmy.

I rywalizowaliście.

 - Na tym to polega. Pamiętam jak w 1970 roku jechaliśmy razem w Wyścigu Pokoju. Polska kadra była tak mocna, że ustalaliśmy, gdzie kto ma wygrać etap. Wygraliśmy wtedy dziewięć z piętnastu etapów. Dwanaście razy byłem na podium. Po kilku etapach zostałem liderem. Tymczasem w hotelu po śniadaniu na odprawie ówczesny prezes związku Włodzimierz Gołębiewski stanął w drzwiach i powiedział: "Hanys, ty sobie, nawet nie rób nadziei! Szurkowski ma wygrać, tak było umówione przed wyścigiem".  Wygrał Rysiek, który rzeczywiście był wtedy znakomity. Ja skończyłem tamten Wyścig Pokoju ostatecznie na trzecim miejscu. Rysiek był świetnym kolegą na co dzień, często podczas zgrupowań byliśmy w jednym pokoju...

Trudno mi uwierzyć, że już nie żyje.

Czytaj więcej na ten temat:

Zmarł Ryszard Szurkowski, najbardziej utytułowany polski kolarz

"Nie brałem pod uwagę, żeby się poddać"

Polski kolarz wszech czasów

Dzięki niemu rysowaliśmy trasy na wszystkich osiedlach

Ryszard Szurkowski miał niezwykłą, rzadko spotykaną cechę

Ryszard Szurkowski w ostatnim wywiadzie: Życzę sobie pierwszego samodzielnego kroku

Zmarł Ryszard Szurkowski. Galeria

Sportowy świat żegna wielkiego mistrza

Adam Probosz: To był człowiek - symbol





Dowiedz się więcej na temat: Ryszard Szurkowski | kolarstwo | Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje