Reklama

Reklama

Ryszard Szurkowski nie żyje. Ryszard Szurkowski w ostatnim wywiadzie: Życzę sobie pierwszego samodzielnego kroku

Ryszard Szurkowski 11 stycznia, na dzień przed swoimi 75. urodzinami udzielił wywiadu Polskiej Agencji Prasowej. Jego największym marzeniem pozostawał wtedy pierwszy, samodzielny krok.

Szurkowski w czerwcu 2018 roku ucierpiał w wypadku podczas wyścigu weteranów w Kolonii. Od tamtej pory toczyła się jego walka o odzyskanie pełnej sprawności. Wybitny polski kolarz, trzykrotny mistrz świata i dwukrotny medalista olimpijski zmarł w poniedziałek.

Rozmowę przeprowadzono 11 stycznia 2021 roku.

"Ze zdrowiem ogólnie dobrze, ale sytuacja jest taka, jaka jest. Dużo ćwiczę w domu w Warszawie. Mam zamontowane urządzenia, rehabilitanci przyjeżdżają do mnie. Niestety, organizm nie jest już tak wydolny i postępy są powolne" - powiedział PAP Szurkowski.

Reklama

Czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju poruszał się na elektrycznym wózku inwalidzkim. Pod koniec lutego ubiegłego roku, tuż przed wybuchem pandemii, przeszedł we Wrocławiu operację przeszczepu mięśni i nerwów ręki, ale nie ukrywał, że jeszcze wiele mu brakuje do samodzielności.

"Rozmawiałem z doktorem Adamem Domanasiewiczem, który mówił, że to dopiero początek i że będzie potrzebna kolejna operacja, ale na razie nie ma jej terminu. Być może w drugiej połowie roku. Czy czegoś mi brakuje? Opieki całodobowej. Siłą rzeczy żona nie daje rady. Bierzemy opiekę na dzień i na noc, a to dużo kosztuje" - wspomniał.

Na pytanie, jaki prezent chciałby otrzymać, odpowiedział: "Życzę sobie pierwszego samodzielnego kroku. No i powrotu na rower, choćby trzykołowy".

Nie brakowało mu też optymizmu i zapraszał do swojego sklepu rowerowego na warszawskiej Woli, do którego chciał od marca zaglądać.

Na zakończenie rozmowy Szurkowski poprosił o przekazanie podziękowań wszystkim, którzy pomagali mu w rehabilitacji.

"Szczególnie Fundacji Lions Club Poznań 1990 i Krzysztofowi Kozaneckiemu. Fundacja pierwsza zaczęła mi pomagać i robi to do tej pory. Wszystkim życzę szczęścia w nowym roku" - podkreślił.

Dramat Szurkowskiego wydarzył się 10 czerwca 2018 roku podczas wyścigu weteranów w Kolonii. Tuż przed Polakiem przewróciło się dwóch kolarzy, a on sam upadł na twarz. Doznał uszkodzenia rdzenia kręgowego i czterokończynowego porażenia. Ponadto miał uszkodzoną czaszkę, połamaną w kilku miejscach szczękę, zdeformowany nos, wyrwaną wargę.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie.

Sprawdź!

W Niemczech przeszedł kilka operacji kręgosłupa i twarzy. Tam rozpoczął rehabilitację, którą kontynuował w kraju.

Długo ukrywał przed opinią publiczną tę historię. Postanowił zabrać głos dopiero po pięciu miesiącach, gdy okazało się, że koszty leczenia przekraczają możliwości rodziny.

Szurkowski to najbardziej utytułowany polski kolarz w historii, m.in. mistrz świata z 1973 roku, dwukrotny srebrny medalista olimpijski i czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju. Powszechnie uważano go za najlepszego zawodnika-amatora na świecie.

Interesowały się nim czołowe grupy zawodowe, m.in. belgijska Molteni, w której występował słynny Eddy Merckx, ale w tamtych czasach kolarze z bloku państw socjalistycznych nie mieli możliwości przejść na zawodowstwo.

Po zakończeniu kariery Szurkowski z sukcesami prowadził kadrę narodową (1984-88). W 1985 roku jego podopieczny Lech Piasecki wygrał Wyścig Pokoju i został mistrzem świata, a trzy lata później w igrzyskach olimpijskich w Seulu biało-czerwoni sięgnęli po srebro w wyścigu drużynowym.

Szurkowski był twórcą pierwszej w Polsce kolarskiej grupy zawodowej Exbud (1988-89), dyrektorem polskiej części Wyścigu Pokoju, a także prezesem Polskiego Związku Kolarskiego (2010-11).

W plebiscycie na najlepszego sportowca Polski XX wieku zajął drugie miejsce, za Ireną Szewińską. Ma najwyższe odznaczenia państwowe, w tym Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Artur Filipiuk 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje