Reklama

Reklama

Ryszard Szurkowski nie żyje. I nikt mi GO nie odbierze

Przez życie prowadziła go pasja - może nawet zbyt silna. Bez niej nie byłoby jednego z największych sportowców XX wieku, ale nie byłoby też tragicznej kraksy z 10 czerwca 2018 roku.

126 km trasy Rund um Koeln okazał się ostatnim kolarskim wyścigiem Ryszarda Szurkowskiego. Mistrz miał wtedy 72 lata, ale miłość do sportu nigdy w nim nie wygasła. To był pechowy i tragiczny w skutkach upadek, po którym Polak przeszedł w Niemczech dwie operacje kręgosłupa i siedmiogodzinny zabieg rekonstrukcji twarzy. Nigdy się nie poddawał i tym razem też się nie poddał.

Reklama

Wielomiesięczna rehabilitacja miała służyć temu, by jeszcze raz wsiąść na rower. Urodzony we wsi Świebodów pół roku po wojnie, na rowerze przejechał całe życie. Kiedy ktoś pierwszy raz zakręci pedałami, nie śnią mu się wielkie zwycięstwa, może jednak poczuć namiastkę smaku i magii kolarstwa. Szurkowski był samoukiem, pokochał kolarstwo jak drogowskaz pokazujący kierunek ku lepszej przyszłości.


Uwielbiały Szurkowskiego miliony Polaków. Za to z jaką klasą obalał mit niezwyciężonych kolarzy ZSRR i NRD. Wyścig Pokoju był propagandowym wydarzeniem PRL, ale Szurkowski ze Stanisławem Szozdą i innymi wielkimi kolegami uczyli nas oddzielać sport od polityki. W tym całym "braterskim" wyścigu krajów bloku wschodniego imponujące było ich sportowe męstwo. Kochaliśmy ich, jak się kocha najlepszych z nas. Jak się kocha tych, którymi sam chciałbyś zostać.

Kolarstwo to sport ekstremalnie wymagający.

Pamiętam, jak podczas mistrzostw Polski Szurkowski oddał rower Zygmuntowi Hanusikowi, by mógł zwyciężyć. Już dokładnie nie wiem, ile było w tym prawdy, ale dorośli opowiadali mi, że Szurkowski jako kapitan prowadził drużynę tak, by nawet ci odrobinę słabsi mieli swoje chwile chwały. Zespół pracował, by wygrali etap w pobliżu miejscowości, z których pochodzili.

Dla mnie fascynacja kolarstwem była fascynacją Szurkowskim. Kiedy przestał się ścigać, zacząłem uprawiać inne sporty. Dopóki jeździł, nie rozstawałem się z rowerem i całą torbą kapsli, która była moim własnym peletonem. Na najwspanialszym kapslu było napisane "Szurkowski". Rysowaliśmy kredą trasy na asfalcie i pstrykaliśmy kapsle godzinami. Ponieważ każdy miał swojego Szurkowskiego, to u nas Szurkowski wygrywał zawsze.

To zdumiewające jak dalece ludzie, których nie znamy osobiście, mogą wpływać na nasze losy. Możemy wyobrażać sobie na ich temat wszystko, co nam fantazja podpowie. Ja wyobrażałem sobie Szurkowskiego jako kolarza wszech czasów - "Kanibal" Eddy Merckx niech się schowa. Nikt mi tego nie odebrał i już nie odbierze.

Dariusz Wołowski

Czytaj więcej na ten temat:

Zmarł Ryszard Szurkowski, najbardziej utytułowany polski kolarz

"Nie brałem pod uwagę, żeby się poddać"

Polski kolarz wszech czasów

Dzięki niemu rysowaliśmy trasy na wszystkich osiedlach

Ryszard Szurkowski miał niezwykłą, rzadko spotykaną cechę

Ryszard Szurkowski w ostatnim wywiadzie: Życzę sobie pierwszego samodzielnego kroku

Zmarł Ryszard Szurkowski. Galeria

Sportowy świat żegna wielkiego mistrza

Adam Probosz: To był człowiek - symbol

Dowiedz się więcej na temat: Ryszard Szurkowski | Stanisław Szozda | kolarstwo | Wyścig Pokoju

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje