Reklama

Reklama

Przemysław Niemiec: To mój ostatni długi wyścig w tym roku

Rozpoczynający się w sobotę we włoskiej miejscowości Rovereto 70. Tour de Pologne będzie ostatnim długim wyścigiem, w którym w tym roku wystartuje Przemysław Niemiec. Polski kolarz w obecnym sezonie rywalizował już w Giro d'Italia i Tour de France.

"Dla mnie będzie to ostatni dłuższy wyścig w roku i motywacji do jak najlepszej jazdy mi nie zabraknie, ale wszystko zweryfikuje szosa. Po Tour de Pologne będę powoli kończył sezon. Wystartuję jeszcze w pojedynczych klasykach i tyle. Nie można się zajechać, żeby był ze mnie pożytek w przyszłym roku" - napisał na swoim blogu kolarz zespołu Lampre-Merida.

Reklama

33-letni Niemiec w majowym Giro zajął szóste miejsce. To najwyższa lokata polskiego zawodnika w historii tego wyścigu. Już miesiąc później rozpoczął rywalizację w "Wielkiej Pętli", którą ukończył na 57. lokacie.

"Nie byłem w stanie walczyć we Francji z najlepszymi, zmęczenie sezonem dawało się we znaki. Promyk nadziei obudził się we mnie pod Alpe d'Huez. Wjechałem tam w grupie z Christopherem Froomem, ale później musiałem zmienić tempo. Nie można oszukać swojego organizmu, jesteśmy tylko ludźmi. Przekonałem się, że Tour de France po Giro d'Italia to ciężka przeprawa" - przyznał.

Niemiec podkreślił wyjątkowo nerwową atmosferę TdF. Presja wyniku w trakcie tego wyścigu jest tak duża, że praktycznie nie ma chwili wytchnienia. To zresztą nie jedyny powód, z którego oświęcimianin preferuje Giro.

"Z różnych względów Tour de France może zachwycić, ale raczej zostanę przy sprawdzonym rozwiązaniu, czyli Giro. To mój ulubiony wyścig, na dodatek odbywa się w okresie, w którym dobrze się czuję. Lubię też włoskie podjazdy, które są bardziej strome. We Francji są długie, ale łagodniejsze" - ocenił.

Tour de Pologne po raz pierwszy w historii rozpocznie się za granicą i na dodatek w tak wysokich górach. W sobotę na trasie z Rovereto do Madonna di Campiglio (183,5 km) kolarze będą się wspinać na trzy przełęcze w Dolomitach. W niedzielę czeka ich jeszcze trudniejszy i dłuższy odcinek z Marilleva Val di Sole do Passo Pordoi (195,5 km). Meta znajduje się znacznie wyżej niż wszystkie przełęcze niedawnego Tour de France - na wysokości 2239 metrów n.p.m.

"Znam włoskie góry Tour de Pologne, a stawka kolarzy zapowiada się świetnie - tylko się z tego cieszyć, będzie jeszcze ciekawiej. Lampre-Merida wystartuje w mocnym składzie. Pojadą Michele Scarponi i Diego Ulissi, którzy później mają w planach Vueltę, i spodziewam się, że będą w wysokiej formie. Pierwsze etapy powinny pokazać, kto zostanie u nas liderem" - zdradził.

Po dniu przerwy w Polsce odbędzie się pięć etapów, kończących się w Rzeszowie, Katowicach, Zakopanem, Bukowinie Tatrzańskiej oraz w Krakowie. Ostatnią próbą będzie jazda indywidualna na czas z Wieliczki na krakowski Rynek (37 km).

Dyrektor wyścigu Czesław Lang uważa, że Tour de Pologne będzie rewanżem za ostatnie Giro d'Italia. Do rywalizacji stanie sześciu kolarzy z pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej włoskiego wyścigu, w tym zwycięzca - Vincenzo Nibali, drugi na podium Rigoberto Uran, czwarty - Scarponi, a także Niemiec i Rafał Majka, który zajął siódme miejsce.

Wydarzeniem będzie start sir Bradleya Wigginsa, triumfatora ubiegłorocznego Tour de France i czterokrotnego mistrza olimpijskiego. Na liście startowej wśród 138 zawodników jest 18 Polaków. Nie pojadą jednak jedenasty w Tour de France Michał Kwiatkowski oraz inny uczestnik "Wielkiej Pętli" Maciej Bodnar.

Pod nieobecność ubiegłorocznego zwycięzcy - Moreno Mosera, zmęczonego występem w Tour de France, z numerem 1 wystartuje Nibali.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje