Reklama

Reklama

Przemysław Niemiec kończy karierę kolarską

Przemysław Niemiec poinformował, że wyścigiem Dookoła Turcji zakończy karierę kolarską. Rywalizacja rozpocznie się 9 października w mieście Konya w Anatolii, a zakończy sześć dni później w Stambule.

"Tour of Turkey 2018 będzie moim ostatnim startem w zawodowym peletonie World Tour. Jestem pewien, że zapamiętam go na zawsze" - napisał w środę na Facebooku.

Reklama

"Dziś, kiedy podjąłem decyzję o zakończeniu kariery, nie żałuję żadnego z ponad 600 tysięcy przejechanych kilometrów. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi na każdym etapie mojej kariery i byli przy mnie w chwilach szczęśliwych zwycięstw i w czasie kiedy trasa wyścigu nie zawsze była dla mnie łaskawa" - dodał.

38-letni Niemiec był pierwszym polskim kolarzem, który wygrał etap wyścigu Vuelta a Espana - w Lagos de Covadonga w 2014 roku. Rok wcześniej zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej Giro d'Italia. To osiągnięcie poprawił o jedną lokatę w 2016 roku Rafał Majka.

Jako zawodowy kolarz Niemiec odniósł 13 zwycięstw. Startował w 12 wielkich tourach: sześć razy w Giro d'Italia, pięciokrotnie we Vuelta a Espana i raz w Tour de France.

Reprezentował głównie ekipy włoskie: Amore e Vita, Miche, Lampre, a w dwóch ostatnich sezonach - UAE Team Emirates.

O swojej karierze kolarskiej tak opowiadał w wywiadzie podczas tegorocznego Tour de Pologne:

- Było wiele pięknych momentów: zwycięstwo etapowe we Vuelta a Espana w 2014 roku, rok wcześniej szóste miejsce na Giro d’Italia. Na Giro del Trentino wygrałem dwa etapy. W 2009 roku w Alpe di Pampeago odjechałem kilometr przed metą towarzyszącemu mi w ucieczce Ivanowi Basso. Cztery lata wcześniej zwyciężyłem w Chienis, wyprzedzając na finiszu Gilberto Simoniego i Francesco Casagrande. Wielkie nazwiska. We Włoszech triumfowałem też w Dookoła Toskanii, na etapie wyścigu Coppi-Bartali i w kilku innych. Mam też odhaczoną koronę wielkich tourów. Ale te wyścigi wypalają. Zacząłem je jeździć w 2011 roku i muszę przyznać, że trzy tygodnie ścigania to ogromny wysiłek. Ślad zostaje w organizmie, czuję to z każdym rokiem. Mam jednak satysfakcję, że kończę karierę z podniesioną głową, a nie z uczuciem niedosytu.

Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Niemiec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje